Luki w zakresie komunikacji, nieumiejętność rozwiązywania problemów, brak znajomości podstawowych zagadnień z zakresu przedsiębiorczości i nieumiejętność pracy kolektywnej – to główne braki w wykształceniu młodych ludzi, na które narzeka biznes. Takie są wyniki badań przedstawionych wczoraj przez Instytut Badań nad Demokracją i Przedsiębiorstwem Prywatnym.

Tradycyjnie przedsiębiorcy wskazują też, że świeżo upieczeni absolwenci uczelni nie mają praktycznych umiejętności. To nie pozwala im szybko wdrożyć się do pracy. Dlatego biznes domaga się, by uczelnie umieszczały na dyplomach informacje nie tylko o poziomie wiedzy merytorycznej, ale też o poziomie nabytych umiejętności. Ich zdaniem już na etapie rekrutacji szkoły wyższe powinny informować maturzystów, jakie umiejętności w toku studiów nabędą i na jakim poziomie.

Przedsiębiorcy domagają się też bliższej współpracy z uczelniami i większego wpływu na kształtowanie programów.

Prof. Zbigniew Dworzecki, były prorektor SGH ds. zarządzania i rozwoju, przypomina jednak, że z jego szkołą współpracują duże międzynarodowe korporacje. Spełnienie stawianych przez nie oczekiwań nie oznacza jednak, że absolwent szybko odnajdzie się na rynku pracy. – Choć małe i średnie firmy wytwarzają większość PKB, to ich udział we współpracy z uczelniami jest znikomy – twierdzi prof. Dworzecki. Podkreśla, że uczelnie nie mogą się stać szkołami zawodowymi działającymi na zlecenie przedsiębiorców. Powinny jednak tak kształtować swoje programy studiów, by młodzi ludzie mieli możliwość odnaleźć się na rynku pracy.

Ma w tym pomóc reforma ustawy o szkolnictwie wyższym, która już od najbliższego roku akademickiego da uczelniom większą swobodę w kształtowaniu programów studiów. Ale zdaniem ekspertów reforma powinna sięgnąć znacznie głębiej: Kształcenie umiejętności miękkich, takich jak np. zdolność do pracy w zespole, powinno się rozpocząć już na wczesnoszkolnym etapie edukacji.

Prof. Tadeusz Luty, były rektor Politechniki Wrocławskiej, wskazuje, że na kształcenie tego typu cech postawił samorząd Wrocławia. – Studenci wrocławskich uczelni mogą liczyć na bezpłatne zajęcia dodatkowe w tym zakresie – mówi Luty.

Są one o tyle ważne, że poza wiedzą i doświadczeniem wpływają także na to, jak pracownik wywiązuje się z powierzonych mu zadań. Pozwalają pracować w warunkach stresu, a także wpływać na decyzje i zachowania innych ludzi.