W sierpniu zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw skurczyło się o 8 tysięcy osób. – To zaskakujące – mówi Wiktor Wojciechowski z Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Zdaniem ekspertów na spadek zatrudnienia złożyło się kilka przyczyn. – Firmy nauczyły się reagować nawet na drobne pogorszenie koniunktury w poszczególnych branżach. Redukują natychmiast zatrudnienie, aby obniżyć koszty i utrzymać zyski – ocenia Piotr Bujak, ekonomista z Raiffeisen Bank Polska. Jego zdaniem jest to możliwe, ponieważ już prawie jedna trzecia pracowników zatrudniona jest na czas określony. Rozwiązanie z nimi umowy terminowej zajmuje tylko dwa tygodnie i nic nie kosztuje. A jak pojawią się nowe zamówienia, nie ma problemu z naborem nowych pracowników, ponieważ bezrobocie jest duże.

Umów terminowych może więc przybywać także w przyszłości, bo nie tworzą one barier w zwalnianiu i przyjmowaniu pracowników w zależności od poziomu koniunktury gospodarczej. Ta elastyczność na rynku pracy przynosi firmom korzyści. Między innymi dzięki niej ich zyski rosną – w pierwszym półroczu średnie i duże firmy zarobiły na czysto ponad 56 mld zł, czyli o ponad 34 proc. więcej niż przed rokiem.

Ale to nie wszystko. – Codziennie jesteśmy bombardowani złymi informacjami ze świata, o tym, że będzie tylko gorzej – mówi Piotr Rogowiecki z organizacji Pracodawcy RP. Dodaje, że dlatego przedsiębiorcy szykują się na gorsze czasy. – Tną etaty, bo obawiają się, że w przyszłości mogą się zmniejszyć zamówienia na wyroby ich firm – wyjaśnia Rogowiecki.

Ponadto zatrudnienie spadło, gdyż drastycznie zostały ograniczone środki z Funduszu Pracy na aktywizację zawodową. W efekcie w pierwszych siedmiu miesiącach tego roku zatrudnienie przy robotach publicznych było o 72 proc. (o 36,8 tys. osób) mniejsze niż przed rokiem. W dodatku liczba młodych osób kierowanych na staż do pracodawców skurczyła się o ponad 55 proc. (ponad 100 tys. osób).

Eksperci nie mają też wątpliwości, że do spadku zatrudnienia przyczyniła się bliska perspektywa zakończenia obowiązywania ustawy antykryzysowej, dzięki której trzecia z kolei umowa terminowa nie przekształcała się z mocy prawa w umowę na czas nieokreślony. W kolejnych miesiącach – zdaniem ekonomistów – sytuacja będzie się raczej pogarszać, niż poprawiać.