W nowelizacji ustawy o systemie oświaty, uchwalonej przez Sejm w 2010 r., zapisano, że przedszkolem publicznym jest placówka, która zapewnia bezpłatne nauczanie, wychowanie i opiekę w czasie ustalonym przez gminę, ale nie krótszym niż pięć godzin dziennie. Wprowadzono też do ustawy zapis, że wysokość opłat za świadczenia udzielane przez przedszkola publiczne w czasie przekraczającym wymiar co najmniej pięciu godzin oraz za korzystanie z wyżywienia będą ustalały rady gmin w swoich uchwałach. Za przyjęciem tej nowelizacji głosowały wówczas wszystkie partie polityczne.

Teraz SLD chce, by zbadał ją Trybunał Konstytucyjny, a PiS chce ją znowelizować.

"Ustawa o przedszkolach została przyjęta jednomyślnie przez Sejm. To nie była nasza ustawa, ona została zgłoszona przez Związek Nauczycielstwa Polskiego. Wydawało się, że ta ustawa ułatwi dostęp wielkiej rzeszy dzieci do przedszkoli, rzeczywiście w kilku samorządach nie do końca została zrealizowana idea ustawy" - powiedziała w czwartek na konferencji prasowej Kidawa-Błońska, pytana o podwyżki opłat za przedszkola.

Jak podkreśliła, nie można mówić, że ustawa o przedszkolach jest zła, czy źle działa. "Wojewodowie powinni sprawdzić, jak zostaje ona wdrażana w życie w poszczególnych samorządach. Należy sprawdzić, jak to wszystko działa, a dopiero potem podejmować konkretne decyzje. Ta ustawa jest dobra i potrzebna" - oceniła posłanka PO.