NFZ może wystąpić o zwrot nienależnej refundacji leku wypłaconej na podstawie źle przepisanej recepty. Powodem może być błąd nie tylko w samym druku, ale także nieodnotowanie jego wystawienia w dokumentacji medycznej pacjenta. Lekarze są też karani za wypisanie recept bez wcześniejszego przebadania pacjenta lub wystawienie jej na czas dłuższy niż 3 miesiące.

– Znam przypadek lekarki prowadzącej własną praktykę, która została ukarana grzywną 20 tys. zł za to, że wystawiała recepty podczas imprezy promującej zdrowy styl życia bez wcześniejszego powiadomienia o tym NFZ – mówi Maciej Jędrzejowski, przewodniczący mazowieckiej sekcji Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.

Dodaje, że rekordzista na Mazowszu – emerytowany lekarz, który wystawiał recepty bez prowadzenia dokumentacji medycznej – musiał zapłacić funduszowi 800 tys. zł. Dlatego OZZL chce, żeby umowom, które lekarze podpisują z NFZ, przyjrzał się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Związkowcy twierdzą, że fundusz nadużywa pozycji monopolisty i stosuje zbyt wysokie kary umowne.

– Nie ma mowy o żadnych karach, lekarze zwracają tylko koszty nienależnej refundacji leków – podkreśla Mirosław Markowski z mazowieckiego oddziału NFZ.

Kontrole NFZ ujawniają, że błędnych recept jest z roku na rok coraz więcej. Tylko w 2010 r. NFZ zawkestionował wystawione recepty na kwotę 5,4 mln zł. Najczęściej popełnianymi błędami są niepoprawnie wpisany numer PESEL czy niewpisanie dawki leku. Konsekwencje ponoszą pacjenci i aptekarze. Ci pierwsi są odsyłani do przychodni, żeby lekarz uzupełnił brakujące na recepcie dane. Farmaceuci zaś ryzykują, że fundusz nie zwróci im kosztów refundacji.