"Nie przypuszczam, żeby po zakończeniu miesięcy letnich, zeszła ona poniżej 10 proc. Sądzę, że na koniec roku może się ona utrzymać na ok. 12 proc. Nie jest najlepiej jeśli chodzi o bezrobocie. Ta kwestia jest trochę odbiegająca od optymistycznych oczekiwań.

Dane dotyczące ożywienia na rynku konsumpcyjnym oraz poprawy nastrojów konsumenckich nie są zaskakujące. Relatywnie niska baza ubiegłoroczna, która jeszcze pomaga tym danym powoduje, że dane te podlegają pewnej bezwładności.

Jeśli chodzi o spadek nowych zamówień w przemyśle, to okazuje się, że nie tylko w całej strefie euro, ale i również w Polsce jest gorzej w maju niż w kwietniu. Największe gospodarki w strefie euro, czyli Francja, Niemcy tracą wyraźnie, jeśli chodzi o wzrost i myślę, że to jest kompatybilne z tymi danymi, które dotyczą Polski. Czyli nowe zamówienie lekko w dół dlatego, że tak się dzieje w całej Europie".