Do końca kwietnia dyrektorzy szkół mieli czas na przesłanie do akceptacji samorządom tzw. arkuszy organizacyjnych dotyczących nowego roku szkolnego. Gminom pozostał jeszcze tydzień na ich zatwierdzenie. Do końca maja 2011 r. dyrektorzy szkół muszą też podjąć decyzje o ewentualnych zwolnieniach nauczycieli. Takiej redukcji stanowczo domagały się gminy, które utrzymują szkoły. Jak ustaliliśmy, w kilkudziesięciu samorządach zwolnienia są nieuniknione. Do takich decyzji, jak przyznają, zmusza ich m.in. wprowadzony przed dwoma laty obowiązek wypłacania jednorazowego dodatku uzupełniającego pedagogom, którzy nie mają zapewnionych średnich płac. Gminy podkreślają, że jeśli część nauczycieli zostanie zwolnionych, to pozostałym łatwiej będzie zapewnić średnie pensje.

– Nie możemy jednak natychmiast zwalniać nauczycieli, bo mogliby oni odwołać się do sądu pracy. Stosujemy jednak inne rozwiązanie. Proponujemy im obniżenie wymiaru czasu pracy – mówi Tadeusz Kołacz, naczelnik wydziału edukacji Urzędu Miasta w Chrzanowie.

Podkreśla, że ci, którzy nie zgadzają się na nowe warunki, zostają zwolnieni. Podobne rozwiązania stosowane są w innych szkołach.

– Dwóch nauczycieli zwalniam, a kolejnym dwóm obniżam wymiar czasu pracy – potwierdza Tomasz Malicki, dyrektor Liceum Ogólnokształcącego im. B. Nowodworskiego w Krakowie.

Wskazuje, że redukcja zatrudnienia wynika m.in. z mniejszej liczby uczniów.

Zwolnienia też nie ominą nauczycieli pracujących w Częstochowie. Tym bardziej, że tam w ostatnich dwóch latach na wyrównanie dla nauczycieli wydano blisko 27 mln zł.

– Około 120 nauczycieli zostanie zwolnionych, bo nie zgodzili się na zmniejszenie wymiaru czasu pracy, a 67 kolejnych nie otrzyma przedłużenia umowy okresowej – mówi Ryszard Stefaniak, naczelnik wydziału edukacji Urzędu Miasta w Częstochowie.

– Nauczycielom zakazaliśmy też zatrudniania się na kilku etatach, a dyrektorów szkół zobligowaliśmy do podważania wszystkich udzielanych im urlopów dla poratowania zdrowia – dodaje.

Z takich urlopów obecnie w Częstochowie korzysta blisko 170 nauczycieli.

Samorządy wskazują też na lukę pokoleniową, jaka się wytworzy przez niezatrudnianie nowych pedagogów w związku z wypłacaniem wyrównania.

– Musimy szukać oszczędności, aby nie likwidować później szkół i dlatego zdecydowaliśmy się na zredukowanie 10 z 200 etatów. Nie zamierzamy też zatrudniać młodych nauczycieli – potwierdza Ryszard Gliwiński, wójt gminy Zamość.

Dla samorządów zmniejszenie etatów wiąże się też z dużymi kosztami.

– Dyrektorzy naszych szkół też korzystają z możliwości obniżania wymiaru czasu pracy nauczycieli, ale część z nich nie przyjmuje nowych warunków i przechodzą w stan nieczynny, a to generuje dla nas dodatkowe koszty – mówi Tadeusz Konarski, dyrektor administracji oświaty w Kluczborku.

Tłumaczy, że z przejścia w stan nieczynny mogą skorzystać nauczyciele mianowani i dyplomowani. Wtedy dopiero w lutym następnego roku umowa z nimi jest rozwiązywana i dodatkowo wypłacana jest półroczna odprawa. Co więcej, do tego czasu otrzymują pensje, nie pracując w szkole.