Firmy i osoby fizyczne mogą zatrudniać Ukraińców, Rosjan, Białorusinów, Mołdawian i Gruzinów według uproszczonej procedury. Wystarczy, że zarejestrują (bezpłatnie) oświadczenie o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcowi w powiatowym urzędzie pracy (PUP). Ten dokument daje cudzoziemcowi możliwość pracy w Polsce bez zezwolenia przez pół roku w ciągu roku.

W 2010 roku polscy pracodawcy zarejestrowali 180 tys. oświadczeń, rok wcześniej – 188,4 tys. Jest to pierwszy spadek od lipca 2006 roku, kiedy weszły w życie przepisy umożliwiające zatrudnianie cudzoziemców ze Wschodu w rolnictwie. Teraz mogą już oni pracować w każdej branży.

– Spodziewałem się tego. Polscy przedsiębiorcy nie potrzebują więcej cudzoziemców do wykonywania prostych prac w rolnictwie czy ogrodnictwie – mówi Maciej Duszczyk z Instytutu Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego.

Grażyna Spytek-Bandurska z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych „Lewiatan”, wskazuje, że oświadczeń jest mniej także dlatego, iż ubiegłoroczna wiosenna powódź dotknęła firmy zatrudniające do prac sezonowych właśnie cudzoziemców.

– Poza tym pracodawcy w pierwszej kolejności szukają pracowników na rynku krajowym, gdyż zatrudnienie cudzoziemca wiąże się z dodatkowymi kosztami – mówi Grażyna Spytek-Bandurska.

Eksperci twierdzą, że otwarcie od maja rynku niemieckiego dla polskich pracowników spowoduje, że zainteresowanie pracodawców zatrudnianiem cudzoziemców ponownie wzrośnie.

– I będzie ono wyższe niż w 2010 roku – mówi prof. Krystyna Iglicka, demograf z Fundacji Centrum Stosunków Międzynarodowych.

Jeśli polscy przedsiębiorcy chcą, aby Ukraińcy, Rosjanie, Białorusini, Mołdawianie, czy Gruzini pracowali dłużej niż pół roku, muszą uzyskać dla nich zezwolenie na pracę od wojewody. Jest ono niezbędne także dla wszystkich pozostałych cudzoziemców spoza UE, którzy chcą pracować w Polsce. Ta zasada nie dotyczy obcokrajowców z państw unijnych. Oni pracują bez zezwolenia.