Jak powiedział w TVN24 prof. Rybiński, pozew zbiorowy ma zatrzymać "bzdurne decyzje, które zostały podjęte wczoraj".

Jak argumentował Rybiński, podstawą przygotowanego pozwu zbiorowego jest fakt, że zamiany w OFE oznaczają dla milionów Polaków utratę pewnych korzyści. "Szacuję, że przeciętny Polak, który za 40 lat odejdzie na emeryturę, straci kilkadziesiąt tysięcy złotych" - powiedział w TVN24 Rybiński.

Jak informował wczoraj na konferencji prasowej premier Donald Tusk, według projektu rządowego początkowo składka trafiająca do OFE zostanie zmniejszona z 7,3 proc. do 2,3 proc., potem jednak będzie stopniowo wzrastać, by docelowo w 2017 r. osiągnąć poziom 3,5 proc. Pieniądze, które zamiast trafić do OFE, pozostaną w ZUS, pójdą na specjalne indywidualne subkonta. Zasady dziedziczenia pieniędzy na subkontach w ZUS będą takie same, jak w OFE. Środki te będą też waloryzowane o wskaźnik wzrostu gospodarczego z ostatnich 5 lat i inflacji. Rząd chce, by zmiany weszły w życie od 1 maja. Zmiana ma przynieść oszczędności w potrzebach pożyczkowych Polski do 2020 r. w wysokości 190 mld zł.

Rybiński nie negował w TVN24, że w przyszłym roku rządowy projekt przyniesie korzyści, ale jednocześnie przestrzegł, że konsekwencje tych zmian Polacy odczują za 30 - 40 lat. "Rząd zamiast robić reformy, dokonuje kreatywnego budżetowania, traktując Polaków jak barany, które można strzyc" - skomentował decyzję rządu Rybiński.