Brak pieniędzy

Resort pracy tłumaczy, że gminy nie są zobowiązane do wprowadzania dyżurów. Dlatego, jak sprawdziliśmy, część ośrodków pomocy społecznej ich nie planuje.

– Artykuł 12a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy, który reguluję tę kwestię, mówi dokładnie o interwencji w trakcie wykonywania przez pracownika socjalnego obowiązków służbowych w jego godzinach pracy, nie ma więc podstawy do wprowadzania takich dyżurów – mówi Daniel Mróz z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Rzeszowie.

Grażyna Mirecka, dyrektor MOPS w Kołobrzegu, dodaje, że wprowadzenie dyżurów może stwarzać problemy organizacyjne, zwłaszcza dla małych gmin.

– O ile w dużych miastach pracownik socjalny miałby dyżur raz na dwa miesiące, to w małych gminach dyżury wypadałyby częściej, co wymaga od pracowników większej dyspozycyjności – mówi Grażyna Mirecka.

Daniel Mróz dodaje też, że do przypadków domowej przemocy nie dochodzi na tyle często, aby na stałe wprowadzać takie dyżury, a w tych przypadkach, kiedy ma ona miejsce, wystarczająca jest obecność policjanta.

Z kolei Bożena Antończyk, dyrektor Ośrodka Pomocy Społecznej w Chorzowie, zwraca uwagę, że problemem jest brak pieniędzy na wprowadzenie dyżurów.

– Nowelizacja ustawy nałożyła na nas nowe zadania, bo odpowiadamy za działanie zespołów interdyscyplinarnych i stosowanie procedury Niebieskiej Karty, a nie mamy na ten cel żadnych dodatkowych pieniędzy – mówi Bożena Antończyk.

Pogotowie telefoniczne

Renata Durda, kierownik Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie Niebieska Linia uważa, że udział pracownika socjalnego w interwencji, nawet poza godzinami jego pracy, jest zasadny ze względu na jego przygotowanie zawodowe.

– Warto, aby w ramach prac zespołu interdyscyplinarnego wypracować sposób postępowania, który umożliwi wspólne podejmowanie interwencji – dodaje Renata Durda.

Część gmin zastanawia się więc nad wprowadzeniem dyżurów.

– Będziemy na ten temat rozmawiać z policją, aby zorientować się, ile takich przypadków ma miejsce. Od tego uzależnimy wprowadzenie dyżurów – mówi Stanisława Lewandowska, dyrektor MOPS w Lubinie.

Również w Katowicach, jak podkreśla Liliana Krzywicka, kierownik Ośrodka Interwencji Kryzysowej, trwają prace nad powołaniem zespołu interdyscyplinarnego, i to od niego będzie zależało, czy takie dyżury i na jakich zasadach zostaną wprowadzone.

Natomiast Krzysztof Bejmert, dyrektor MOPS w Sieradzu, dodaje, że już obecnie pracownicy socjalni mają służbowe telefony i są wzywani do nagłych sytuacji.

– Pracownicy otrzymują wtedy zwrot kosztów dojazdu oraz dodatkowy czas wolny – mówi Krzysztof Bejmert.