statystyki

Nauczycieli czekają zwolnienia

autor: Artur Radwan28.02.2011, 03:00; Aktualizacja: 28.02.2011, 15:31

Narzędziem, które może pomóc samorządom ograniczyć liczbę nauczycieli, jest tzw. arkusz organizacyjny. Dyrektorzy szkół prognozują w nim m.in., ilu nauczycieli będą potrzebowali w kolejnym roku szkolnym.

reklama


reklama


Choć w ostatnich pięciu latach samorządy zlikwidowały 3 tys. szkół, a uczniów jest o milion mniej, liczba nauczycieli wzrosła o 13 tys. Gminy nie mają już pieniędzy na fikcyjne etaty. Szukają nowych form zatrudnienia poza Kartą nauczyciela

W tym roku środowisko nauczycielskie czeka drastyczna redukcja miejsc pracy i utrata wielu przywilejów. Coraz mniejsze wpływy z podatków zmuszają gminy do cięcia etatów i szukania nowych form zatrudniania nauczycieli. Tylko w zeszłym tygodniu gminy postanowiły zlikwidować 335 szkół. W tym roku ta liczba może się podwoić. Radni na podjęcie uchwał o likwidacji szkół mają czas do końca dzisiejszego dnia.

Wiele ocalonych szkół gminy przekażą stowarzyszeniom. To pozwoli zastąpić gwarantowaną Kartą nauczyciela strukturę płac i zatrudnienia innymi, bardziej elastycznymi umowami o pracę.

Nauczyciele to niezwykle silna grupa zawodowa. Do tej pory skutecznie bronili przywilejów i miejsc pracy. Wspierani przez silne związki nie martwili się bezrobociem czy kryzysem finansów. Ich pensje rosły o 7 proc. nawet w 2010 i 2011 roku, choć grozi nam przekroczenie tzw. progów ostrożnościowych.

Mimo że w ostatnich pięciu latach samorządy zlikwidowały blisko 3 tys. szkół i uczy się w nich o milion uczniów mniej, to liczba nauczycieli wzrosła o 13 tys. Jest ich już 665 tys. Wciąż tyle samo co w 1990 roku, gdy w szkołach uczyło się o 2 mln więcej uczniów.

Gminy unikały dotychczas konfliktów ze związkami oświatowymi. Nawet jeżeli likwidowano szkołę, to nauczycielom zapewniano miejsca pracy. W Pogorzycach (woj. śląskie) wszyscy nauczyciele z zamkniętej szkoły podstawowej (z wyjątkiem jednej osoby, która nie przyjęła oferty pracy) zostali przeniesieni do innych szkół.

Podobnie rzecz wyglądała w Gdyni. – Zawieraliśmy umowy z dyrektorami pozostałych szkół w sprawie przyjęcia nauczycieli z likwidowanego liceum ogólnokształcącego i gimnazjum – mówi Ewa Łowkiel, wiceprezydent Gdyni.

Teraz to się zmieni

● Przede wszystkim ze względów finansowych. W 2009 roku wydatki gmin na oświatę wyniosły ponad 52 mld zł. A z budżetu dostały 33,4 mld zł. Widmo przekroczenia 60-proc. progu dopuszczalnego zadłużenia zmusza je do szukania oszczędności.

● Gminy muszą likwidować szkoły, bo trafia do nich coraz mniej dzieci. A na fikcyjne etaty gminy nie mają już pieniędzy.

● Od ubiegłego roku samorządy muszą wypłacać nauczycielom specjalny dodatek (tzw. jednorazowy dodatek uzupełniający), na który wydały ekstra 250 mln zł. Oprócz tego ponoszą część kosztów corocznych podwyżek.

● Ministerstwo Finansów chce, aby gminy od przyszłego roku ograniczyły deficyt budżetowy o 4 pkt proc. Nie da się tego zrobić bez cięć w oświacie, która stanowi do 70 proc. budżetu gminy.

● Co roku przybywa 70 tys. absolwentów studiów pedagogicznych. Kolejnych 228 tys. się uczy. Godzą się pracować więcej niż 18 godzin tygodniowo i za niższe pensje poza Kartą nauczyciela.

● Przy zatwierdzaniu planów organizacyjnych dyrektorzy mają teraz wskazać liczbę potrzebnych nauczycieli. – To świetne narzędzie do zmuszenia dyrektorów do redukcji zatrudnienia – mówi Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz, wiceprzewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP.

Rodzicom pozostaje mieć nadzieję, że większa konkurencja o etat podniesie jakość kształcenia i spowoduje napływ świeżej krwi do szkół.

Likwidacja szkół to tylko jedna z możliwości, po jaką sięgają samorządy, aby zmniejszyć koszty związane z oświatą. Co roku średnio zamykanych jest około pół tysiąca placówek.

W ostatnich trzech latach liczba szkół zmniejszyła się o 1,7 tys. Główną przyczyną takich działań jest niż demograficzny. A mniejsza liczba uczniów to niższe wpływy do budżetów samorządów. W samych tylko szkołach podstawowych w ostatnich sześciu latach ubyło ponad 400 tys. dzieci. To jednak nie przekłada się na spadek liczby nauczycieli. Wręcz przeciwnie. Od 2008 roku przybyło ich o 7 tys. Dlatego samorządy szukają sposobów na zmniejszenie liczby nauczycieli. Nie jest to proste chociażby ze względu protesty związków zawodowych.

Związane ręce gmin

– Mam do likwidacji sześć szkół. Chcemy jednak przekazać je innemu podmiotowi. Może to być stowarzyszenie rodziców – mówi Marek Cebula, burmistrz Krosna Odrzańskiego.

Tłumaczy, że takie rozwiązanie jest korzystne dla wszystkich stron – dzieci, rodziców i samorządu. Szkoły nadal funkcjonują, są publiczne, a jeżeli nie działają dobrze, to gmina zawsze może je odebrać stowarzyszeniu. Przy okazji gmina pozbywa się problemu związanego z przerostem liczby nauczycieli.

Dodatkowo koszty utrzymania takiej placówki są niższe nawet o 40 proc. To efekt tego, że w szkołach, które należą do stowarzyszeń, nauczyciele są zatrudniani na podstawie kodeksu pracy, a nie Karty nauczyciela (KN). Tym samym nie obowiązuje ich 18-godzinne pensum. Wynagrodzenie nie jest z góry określone, tylko jego wysokość proponuje pracodawca. Takie warunki pracy nieograniczone KN szczególnie odpowiadają młodym pedagogom. A tych na rynku nie brakuje. Co roku przybywa 70 tys. absolwentów studiów pedagogicznych. Kolejne 228 tys. wciąż się uczy.

– Do wydziałów edukacji w samorządach zgłaszają się młodzi nauczyciele, którzy chcą pracować dłużej i za niższe pieniądze –potwierdza Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz (woj. kujawsko-pomorskie), wiceprzewodniczący Związku Gmin Wiejskich Rzeczypospolitej Polskiej, członek Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu.

Argumentem za likwidacją szkoły mogą być jej słabe wyniki w nauczaniu.

– Od kiedy wyniki egzaminów są publicznie znane to sami rodzice i uczniowie weryfikują, które szkoły powinny być przez nas likwidowane, bo nie chcą się w takich placówkach uczyć – mówi Bożena El-Maaytah, naczelnik wydziału edukacji we włocławskim urzędzie miejskim.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

  • jakoś(2011-02-28 06:52) Odpowiedz 00

    No jasne ciemnotą łatwiej rządzić więc trzeba likwidować szkoly a na budynki znajdą hieny.

  • Mikunia(2011-02-28 20:35) Odpowiedz 00

    Do 52 Pani Elżbieto, podpisuję się pod Panią. Święte słowa.

  • gość 555(2011-02-28 22:27) Odpowiedz 00

    A co powiecie na szkołę podstawową z klasami 0-VI gdzie uczy się 28 uczniów. Uczy tam 10 nauczycieli. Niektórzy na pełny etat z nadgodzinami. W przeliczeniu na pełne etaty na 1 nauczyciela przypada 4 uczniów. Warunki lokalowe skandaliczne. Gmina ani nie likwiduje, ani nie remontuje.

  • cvb(2011-02-28 21:18) Odpowiedz 00

    "– Do wydziałów edukacji w samorządach zgłaszają się młodzi nauczyciele, którzy chcą pracować dłużej i za niższe pieniądze –potwierdza Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz (woj. kujawsko-pomorskie), wiceprzewodniczący Związku Gmin Wiejskich Rzeczypospolitej Polskiej, członek Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu."

    a to jest po prostu rewelacja, każdy tak powinien robić, pracować dłużej i mniejsze pieniądze, nauczyciele sie tego domagają, a złe związki i KN im na to nie pozwala, a oni po prostu chca pracować więcej i za mniej

    taki pracownik to skarb, marzenie każdego pracodawcy, w innych branzach powinni z tych młodych nauczycieli brac przykład.
    Dalej górnicy: więcej i za mniej. A lekarze na co czekają, tez więcej dyżurów ale za mniejsze pieniądze!

    chyba szykuje nam się powolny powrót do niewolnictwa

  • Lu(2011-02-28 21:16) Odpowiedz 00

    Proponuję zmianę tytułu: Dziennik Gazeta Kłamstwa - będzie bardziej adekwatny, bo "Prawna" zdecydowanie nie pasuje bardziej "Lewa"...

  • cvb(2011-02-28 21:15) Odpowiedz 00

    "Tym samym nie obowiązuje ich 18-godzinne pensum. Wynagrodzenie nie jest z góry określone, tylko jego wysokość proponuje pracodawca. Takie warunki pracy nieograniczone KN szczególnie odpowiadają młodym pedagogom. A tych na rynku nie brakuje. Co roku przybywa 70 tys. absolwentów studiów pedagogicznych. Kolejne 228 tys. wciąż się uczy."

    GP manipuluje i promuje, wszystko w wyniku lobbingu samorządów.

    Najpierw poszły artykuły, że nauczyciele zarabiają 5000 miesięcznie i nie chcą dodatkowej pracy nawet za płacę 500zł dziennie,
    potem dziwne komentarze redaktorzyny naczelnego tej gazety, teraz to.

    I nagle wszystko robi się jasne.
    Samorządy dążą do likwidacji karty nauczyciela aby wreszcie móc pozwalniać nauczycieli mianowany i dyplomowanych, a w ich miejsce zatrudnia młodych, z zerowym doświadczeniem i o niskich wymaganiach placowych.

  • Tita(2011-02-28 21:11) Odpowiedz 00

    Zapraszam do szkoły. Oprócz przysłowiowych osiemnastu godzin każdy z nas spędza kilkanaście godzin w domu nad sprawdzianami i przygotowaniem lekcji. Poza tym nauczyciel nie siedzi przy biurku popijając kawkę, tylko pracuje głosem a przerwy spędza często na dyżurach. A do tych co nazywają nas nierobami - trzeba się było uczyć nieuki!!!

  • człowiek z rozumem(2011-02-28 21:04) Odpowiedz 00

    Te niby fikcyjne etaty, to katecheza i języki od pierwszej klasy w szkole, których nie było dawniej i wszystkie zajęcia dodatkowe np. surdopedagogika, tyflo-, oligo-, logopedia, rewalidacje itp. Tych zajęć wtedy nie było, bo i z uczniami nie było takich problemów. W-f też były 2 godz. tygodniowo, komputerów wcale. Ale przecież możemy wrócić do dawnej edukacji: w pierwszym roku pracy uczyłam matematyki i fizyki klasy 34- i 36-osobowe w szkole podstawowej! A może jeszcze lepiej: wszystkich trzymać na sali gimnastycznej - wystarczy 1 nauczyciel i 1 sala. Mam nadzieję, ze autora artykułu i jego mocodawców zwolnią, aby zatrudnić tańszych młodszych. Myślę, ze najtańsi będą analfabeci!

  • nauczyciel(2011-02-28 20:39) Odpowiedz 00

    Jestem nauczycielem, widzę co się dzieje ale nie bronię nikogo. Prawdą jest, że nikt nie chce stracić pracy, ale też prawdą jest, że nie ma potrzeby utrzymywać szkół jeśli można je połączyć. Zostaną najlepsi nauczyciele - a przynajmniej ci, którzy chcą pracować. Szkoda tylko, że w ten sposób, wśród innych, tych prawdziwych nauczycieli, schowają się związkowcy, których nie można zwolnić - są jak święte krowy.

  • Willy(2011-02-28 20:27) Odpowiedz 00

    Teraz na TV Info:Dlaczego ci, co zginęli nie byli ubezpieczenie?Czy zawsze państwo/My wszyscy/ będziemy ponosić koszty odszkodowań?Dlaczego od tych ludzi, którzy prowadzili taki a nie inny tryb życia nikt nie wymagał takiego obowiązku,a my zarabiający grosze musimy sobie i drugi i 3 filar zapewnić,a jeszcze i ubezpieczenie na życie. Z którego i tak ostatecznie jeszcze po działaniu firm ubezpieczeniowych i państwo się pożywi w formie podatku.Dlaczego pod artykułem o odszkodowaniu dla Casy 2 wpisy a tu przeszło 50?Tam to jest zamach na nasz budżet.I to nie jest z mojej strony Elżbieto napuszczanie jednych na drugich, to jest smutna konstatacja.Dobranoc.

  • Obywatel(2011-02-28 22:48) Odpowiedz 00

    Ciekawe co zrobią samorzadowcy gdy trzeba bedzie wszystkich 6-latków przyjąć do 1. klasy, a dla 5-latków zapewnić zerówkę? Wtedy pewnie bedą narzekać że chcą "tyle" płacić a nikt nie chce. Samorzadowcy to ludzie niekompetentni przedkładający interes ekonomiczny nad interes obywateli. Interesuje ich tylko wąska grupa przedsiębiorców a resztę narodu, jego przyszłość i wykształcenie mają w du..ie.

  • Elżbieta, Polska.(2011-02-28 19:39) Odpowiedz 00

    Niektórzy z dyskutantów wcale nieźle wpisują się we wszechobecną politykę jadu,podpuszczania i napuszczania nawzajem na siebie,młodych nauczycieli na starych( oczywiście -stażem),rodziców na nauczycieli,uczniów na nauczycieli itp. Aż chce się głęboko westchnąć,,A bodajbyś cudze dzieci uczył...". Każdemu z państwa życzę tych zawrotnych pieniędzy i tej niesamowitej satysfakcji z pracy, społecznego uznania,trzydziestoosobowych(i większych!) klas, uczniów kreatywnych i pragnących wiedzy, czyli takich, których nie trzeba motywować do pracy itp.
    A swoją drogą, coraz częściej nachodzi mnie myśl, że artykuły powstają na zamówienie polityków. Nie tak dawno ukazały się informacje dotyczące działań samorządowców w celu likwidacji KN , by samorządy miały większą swobodę w zatrudnianiu. Zastępowanie doświadczonych młodymi -dopiero zdobywającymi nauczycielskie szlify- nie podniesie poziomu nauczania, będzie tylko taniej.Ale wcale ,jak widać, idzie gra nie tylko o nauczanie, ale o nasze- Polaków -istnienie. Kto obserwuje kierunki reform, wie, o czym myślę. Nie dajmy się ,,wpuszczać w maliny", a młode pokolenie uczmy myśleć, by nie stało się tylko siłą roboczą Europy i by powiedzenie:,, Dlaczegoś głupi? Bom biedny. Dlaczegoś biedny? Bom głupi" nie stało się rzeczywistością.
    A propos samorządów: Będą zatrudniać tylko tzw. swojaków, bo najwieksze kolesiostwo tam właśnie kwitnie,w centrali to tylko,,małe piwo w dużym kuflu".Nie fachowość się będzie liczyła. I tak rozmontuje się polskie szkolnictwo. Wszystkie przesłanki na to wskazują.

  • Willy(2011-02-28 19:39) Odpowiedz 00

    Co tam,stać nas!Wywali się 100 tysiaków nauczycieli, zamknie przeszlo 300 szkół ale przynajmniej niektórzy sobie pożyją. Bo raczej dla kraju w kryzysie nie zrezygnują ani rodziny tych,co zgineli pod Smoleńskiem. Jak to dziś powiedział rzecznik tych z Casy:to przetrze drogę ludziom, którzy do dziś nie mieli możliwości upominać się o odszkodowania w innych sprawach. Czyli obywatele,czeka nas bardzo ciekawe życie. Umarłych to nie podniesie. Ale zrobili piękny uczynek, bo żyjąc tyle by rodzinom nie zapewnili.Sorry ale nie potrafię już współczuć w czasach, gdy jako nauczycielowi życzy mi się wszystkiego najgorszego.Szacunek dla śmierci jest u nas większy, niż dla wysiłku nauczyciela. A jeszcze żeby choć stać było nas na prawników!W sumie macie rację, bo w przeszłości nie każde dziecko chodziło do szkoły, bo rodziców nie stać było, bo intelekt nie był dostateczny, bo były gęsi i krowy do wypasania.A nauczyciel jest zły, bo nie ma monopolu na otwarcie opornych mózgownic i już w zerówce zapewnienia wszystkim Harvardu i 5 cyfrowych dochodów. Gdyby potrafił, to by sam znalazł sobie taką pracę. Bo u nas szanuje się ludzi, którzy mają dużo kasy, mimo że w duchu życzy im się wszystkiego najgorszego. A więc jak ma się szanować nauczyciela, który siedzi w takiej pracy, gdzie dynamika awansu za przeszło 25 lat pracy jest żadna.Widocznie do niczego innego się nie nadaje, fra*jer jeden.

  • wiktoria(2011-02-28 19:34) Odpowiedz 00

    Masz racje.Tylko ten kto ma nauczyciela w rodzinie jest w stanie zrozumiec problem.Moja siostra jest nauczycielem i po 17 - tu latach pracy zarabia ok.1900 zl.Dodam,ze siostra skoñczyla trzy fakultety!Pytam wiéc jakie ELDORADO majá nauczyciele???A co do wakcji,to 10 miesiécy pracy w nieustannym halasie,Rady Pedagogiczne,pisanie sprawozdañ z organizacji imprez,wycieczek i uroczystosci oraz calkowita dyspozycyjnosc wobec dyrektora to zdecydowanie wiékszy wymiar godzin i obciazenie psychiczne.Kiedy wiéc wypoczywa© jak nie w wakcje...

  • Sam(2011-02-28 19:38) Odpowiedz 00

    Kiedyś bodaj w XIX wieku mawiano że jak nauczyciel po 10 latch nauczania nie umrze na suchoty tzn. że słabo przykładał się do pracy i należy go wymienić.
    Takie oto "standarty" funduje nam rząd. Nie wiem zresztą czy to rząd czy samorząd czy system jest do bani, w każdym razie nic dobrego z tego nie wyjdzie.

  • borowik(2011-02-28 19:12) Odpowiedz 00

    Tylko bezmógowy palant który nie ma nauczyciela w rodzinie myśli, że nauczyciel jest uprzywilejowaną personą zarabiającą krocie. To są zarobki żebracze pomimo ukończenia kilku fakultetów. Ponad trzy tysiace zlotych to maja moze dyrektorzy. Moja zona po 15 latach pracy ma wynagrodzenie 1900 brutto.
    Szkoda bylo placic za studia. Jak ktos tego nie rozumie to niech sie nie wypowiada. Kto wie ile moja zona poswieca czasu na przygotowanie sie do zajec? Ja jestem mniej wyksztalcony a zarabiam dwa razy wiecej. Wiec nie wypowidajcie sie jesli nie macie pojecia o realiach a tylko czytacie kretynskie wypowiedzi politykow. Jezeli moja zona straci prace przez ignorantow z PO to nastepnym razem na te opcje nie zaglosuje.

  • bolek45(2011-02-28 19:04) Odpowiedz 00

    pytanie do autora :
    Co to są 'fikcyjne etaty' w szkole ?

  • Oburzony(2011-02-28 18:51) Odpowiedz 00

    Szkoda, że ktoś pisząc artykuł w poczytnej gazecie nie zastanawia się, ile zła szerzy swoimi kąśliwymi uwagami? Dlaczego pan Radwan nie pokusił się przy okazji tego artykułu o podanie wyników niedawnych badań związanych z nauczaniem i nie podkreślił, jaki poziom zyskali uczniowie - i to wszystko dzięki tym "paskudnym" nauczycielom.

  • godi5(2011-02-28 18:42) Odpowiedz 00

    DO: edward kaumanawardze
    Szkoly moze nie ucza myslenia, ale znam wielu nauczycieli i siebie sama, ja wlasnie ucze myslenia, ... a nawet, kiedy zapowiadam termin testu z dzialu, uczniowie sami stekaja, ze " znowu bedzie test `na myslenie`... " Nie uogolniajmy, nie wszyscy nauczyciel sa..., tak jak nie wszystkie kobiety sa..., czy tez, nie wszyscy mezczyzni sa... Pozdrawiam serdecznie " :)

  • nn(2011-02-28 22:46) Odpowiedz 00

    faktycznie może być za dużo nauczycieli, bo nie normalna jest sytuacja aby nauczyciel w kilku szkołach zbierał godziny aby uskładać etat, czy pracujących na pół etatu, i tak mogłoby sie okazać, że zamiast dwóch nauczycieli na pół etatu, wystarczyłby jeden na całym

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane