Właśnie ruszają kontrole urzędów marszałkowskich i innych instytucji wdrażających PO KL, które skupią się na przestrzeganiu w projektach zasady konkurencyjności.

Sprawdzane będą między innymi wszystkie dokumenty związane ze zlecaniem podwykonawcom usług w projekcie. Niektórzy przedsiębiorcy, o czym „DGP” pisał już wielokrotnie, korzystający ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego, traktują usługi zlecane w projekcie jako źródło zysku. Transferują go, powierzając ich wykonanie po zawyżonych cenach, zaprzyjaźnionym firmom.

Kontrole będą zarówno zapowiadane, jak i odbywane bez wcześniejszych zapowiedzi.

Jak wyjaśnia Iwona Nakielska, dyrektor z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego, kontrola w siedzibie firmy, która otrzymała unijne dofinansowanie jest zapowiedziana na 5 dni przed jej odbyciem.

Natomiast tak zwane wizyty monitoringowe w miejscu realizacji szkoleń odbywają się bez wcześniejszych zapowiedzi. Urzędnicy podkreślają, że nie ma innego sposobu na zweryfikowanie przepływu środków w projekcie, jak kontrola dokumentów na miejscu u przedsiębiorcy.

– Nie mamy wglądu do wyciągów bankowych. Firmy, składając wniosek o płatność, sporządzają dla nas tylko zestawienie wszystkich wydatków, natomiast nie mamy potwierdzenia, czy pieniądze za jakąś usługę rzeczywiście zostały wydatkowane z konta projektowego. To można stwierdzić tylko podczas kontroli – mówi Iwona Nakielska.

Problem w tym, że dotychczas przepisy regulujące wdrażanie PO KL w kwestii konkurencyjności były dosyć liberalne. Firmy nie miały np. obowiązku dokumentowania, że sprawdziły cenę rynkową towaru lub usługi, zwłaszcza jeśli nie przekraczała ona 14 tys. euro. Teraz taki obowiązek mają, jeśli wartość usługi przekacza 20 tys. zł. Dotyczy to wszystkich nowych zakupów towarów i usług, także w projektach, których realizacja rozpoczęła się w ubiegłych latach.

Jak sygnalizują nam przedsiębiorcy, podczas kontroli może dochodzić do nieprawidłowości. Kontrolerzy mogą na przykład zalecić firmie uzupełnienie dokumentacji dotyczącej zapytań ofertowych, jeśli jej nie miała.

Takie przypadki zdarzały się już w innych programach operacyjnych.

Właśnie niejasności interpretacyjnych związanych z zasadą konkurencyjności przedsiębiorcy obawiają się najbardziej.

– Głównie bałem się tego, że dany koszt zostanie uznany za niekwalifikowalny i trzeba go będzie ponieść z własnych środków firmy – mówi Marek Pawłowski, prezes zarządu firmy European Training Center, która niedawno pomyślnie przeszła kontrolę Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Warszawie.

Zgodnie z zaleceniami Ministerstwa Rozwoju Regionalnego skontrolowane zostanie co najmniej 30 proc. projektów.

2034 planowe kontrole odbyły się w I półroczu 2010 roku w PO KL