Dla polskiego systemu lecznictwa uchwalenie dyrektywy to rewolucja. Nowe przepisy znacznie osłabiają pozycję Narodowego Funduszu Zdrowia. Polacy będą mogli wyjeżdżać za granicę i leczyć się za pieniądze z funduszu praktycznie bez zgody prezesa NFZ. Zgoda ta będzie potrzebna tylko w dwóch przypadkach – gdy świadczenie będzie wiązało się z hospitalizacją oraz gdy pacjent będzie wymagał leczenia bardzo kosztownymi metodami.

NFZ będzie miał ograniczone możliwości odmowy. Nie wyda zgody na leczenie za granicą tylko wtedy, gdy:

● w kraju, do którego chce wyjechać polski pacjent na leczenie, panuje epidemia,

● chory równie dobrze może w krótkim czasie uzyskać świadczenie w Polsce,

● przewóz pacjenta do innego państwa grozi pogorszeniem jego stanu zdrowia.

Dyrektywa zmienia zasady refundowania leczenia za granicą. Fundusz zwróci za zabieg tylko tyle, ile płaci za jego wykonanie rodzimym placówkom ochrony zdrowia. Na przykład usunięcie zaćmy NFZ wycenia na 5,5 tys. zł. W Wielkiej Brytanii zabieg ten kosztuje 11,5 tys. zł. Różnicę w cenie z własnej kieszeni pokryje pacjent.

Unijna dyrektywa wprowadza także zmiany w dostępie do świadczeń w Polsce. Pacjent będzie miał prawo wyboru dowolnej placówki. Może to być szpital czy przychodnia, które nie mają kontraktu z NFZ. A fundusz i tak będzie musiał za to zapłacić – do wysokości ceny, jaką płaci zakładom, z którymi ma podpisaną umowę.

– Wejście w życie unijnych przepisów spowoduje, że wydatki NFZ wzrosną o 3,2 mld zł – mówi Piotr Olechno z Ministerstwa Zdrowia.

To dlatego, że pacjenci, nie czekając w kolejkach w publicznych placówkach, będą leczyć się prywatnie. A NFZ za to zapłaci.

Inne zdanie ma europosłanka Elżbieta Łukacijewska, która uczestniczyła w pracach nad dyrektywą. Według niej nowe przepisy mogą nie odnosić się do krajowego systemu lecznictwa.

– Nie muszą one skutkować tym, że NFZ będzie refundował leczenie w placówkach, które działają bez kontraktu – wyjaśnia europosłanka.

Kraje UE muszą wdrożyć dyrektywę najpóźniej trzy lata od ogłoszenia jej w Dzienniku Urzędowym UE, co nastąpi za trzy tygodnie. W najgorszym przypadku nowe przepisy zaczną więc obowiązywać w Polsce w 2014 roku.