Do końca stycznia rząd ma przekazać do Sejmu gotowy projekt ustawy radykalnie zmieniający zasady oszczędzania na przyszłe emerytury z ZUS. Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej, powiedziała „DGP”, że obecnie prowadzone są prace nad szczegółowymi rozwiązaniami. Na piśmie jednak nic nie ma. Zapadła tylko polityczna decyzja o zmniejszeniu z 7,3 proc. do 2,3 proc. składki kierowanej do otwartych funduszy emerytalnych (OFE). Dodatkowo rząd proponuje stworzenie specjalnych zachęt do oszczędzania w III filarze.

OFE bez pieniędzy

Od 1 kwietnia 2011 r. do ZUS ma trafić dodatkowe 5 proc. obowiązkowych składek obecnie wpłacanych do OFE. Rząd, obawiając się zarzutu, że środki te będą trudne do zidentyfikowania wśród innych pieniędzy wpływających do ZUS zaproponował, aby były one zaksięgowane na zupełnie nowych kontach.

Rząd zapewnia, że przyszli emeryci zyskają na nowych rozwiązaniach. Według wyliczeń ministra Michała Boniego nowy sposób oszczędzania na emeryturę spowoduje, że tzw. stopa zastąpienia, czyli stosunek emerytury do wynagrodzenia wzrośnie o kolejne 15,5 proc. Aby jednak przyszli emeryci na pewno nie stracili na operacji proponowanej przez rząd, pieniądze, które zamiast do OFE trafią do ZUS, będą waloryzowane o wysokość wzrostu gospodarczego plus inflację.

Poprosiliśmy ekspertów ubezpieczeniowych, m.in. Agnieszką Chłoń-Domińczak, byłą wiceminister pracy, obecnie eksperta Szkoły Głównej Handlowej, oraz Krzysztofa Patera, byłego ministra polityki społecznej, o zweryfikowanie tych informacji. Ci jednak nie chcą jej oceniać. I radzą, żeby poczekać na projekt ustawy.

Wciąż też nie wiadomo, na jakiej zasadzie będą dziedziczone środki zgromadzone na nowym koncie w ZUS. Nie wiedzą tego również ministrowie pracujący nad tymi zmianami.