Chodzi o zapis o tym, że osoba, która uzyskała uprawnienia emerytalne i chce jednocześnie pobierać emeryturę i pracować, to musi najpierw zwolnić się z pracy, a następnie ponownie zatrudnić.

Bronisław Komorowski chce zmienić to prawo, nowelizując ustawę o emeryturach i rentach z FUS. Odpowiedni projekt Kancelaria Prezydenta ma przesłać do sejmu tuż po Nowym Roku. – Wśród szeregu rozwiązań naprawiających finanse publiczne mamy łyżkę dziegciu, którą jest ryzykowna chęć cofnięcia niedawno przyznanego przywileju – uzasadniał wczoraj swoją decyzję Komorowski. Dokładnie cztery dni po tym, jak podpisał nowelizację ustawy o finansach publicznych zawierającą te przepisy.

– Prezydent nie miał innego wyjścia, gdyż blokując całą ustawę, zablokowałby inne ważne zmiany – mówi prezydencki minister Krzysztof Łaszkiewicz. Chodzi między innymi o przepisy o regule budżetowej ograniczające wydatki elastyczne budżetu do maksimum 1 proc. ponad inflację lub ścieżkę kolejnych podwyżek VAT w sytuacji, gdyby dług publiczny przekroczył próg ostrożnościowy 55 proc. PKB.

Rzecznik rządu Paweł Graś zapowiada, że rząd zajmie oficjalne stanowisko wobec prezydenckiej inicjatywy, w chwili gdy przedstawiony zostanie jej konkretny projekt. Niemniej jednak wśród części członków rządu inicjatywa Bronisława Komorowskiego wywołała konsternację. – Mam nadzieję, że prezydent zmieni zdanie, ponieważ jest to rozwiązanie, które ma duże skutki finansowe – mówi w rozmowie z „DGP” jeden z członków rządu.

Dwa lata temu rząd usunął poprzednie przepisy utrudniające pracę na emeryturze – pozwolił, aby osoby, które pobierają emeryturę, jednocześnie pracowały. Jednak przy okazji nowelizacji ustawy o finansach publicznych zmienił decyzję i zaproponował, aby osoba, która chce skorzystać z emerytury i jednocześnie nadal pracować, zwolniła się z pracy choćby na jeden dzień. Pracodawca mógłby jednak odmówić jej ponownego przyjęcia do pracy.

Miało to zmniejszyć wydatki ZUS o około 700 mln zł rocznie.