Wczoraj w Sejmie odbyło się drugie czytanie rządowego projektu ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Jego przyjęcie jest praktycznie przesądzone, bo popiera go również opozycja.

– Projekt zawiera wiele dobrych rozwiązań dla samozatrudnionych, którzy tylko formalnie prowadzą działalność gospodarczą, a w tym czasie nie osiągają dochodów – mówi Izabela Katarzyna Mrzygłocka z PO, poseł sprawozdawca.

Najważniejszą zmianą jest to, że samozatrudniony będzie mógł zarejestrować się jako bezrobotny. Prawo do uzyskania statusu bezrobotnego będzie miał w dwóch przypadkach. Po pierwsze w czasie gdy zawiesi działalność gospodarczą. Po drugie gdy przy składaniu wniosku o wpis do ewidencji działalności wskaże późniejszy termin jej rozpoczęcia. Na przykład jeśli ktoś zarejestruje firmę w maju i zadeklaruje, że zacznie ona działać dopiero we wrześniu, będzie mógł mieć status bezrobotnego od dnia rejestracji do dnia rozpoczęcia działalności.

Trzeba podkreślić, że uzyskanie statusu bezrobotnego nie będzie równoznaczne z uzyskaniem przez samozatrudnionego prawa do zasiłku dla bezrobotnych.

Samozatrudniony po zarejestrowaniu się w urzędzie pracy będzie mógł jednak być aktywizowany zawodowo jak każdy inny bezrobotny. Zyska więc możliwość udziału na przykład w stażach, pracach interwencyjnych czy przygotowaniu zawodowym w firmach. Będzie miał też prawo do szkoleń, co dla wielu osób jest bardzo atrakcyjne. Szkolenie będzie mógł ukończyć nawet wtedy, gdy po jego rozpoczęciu podejmie działalność gospodarczą lub zatrudnienie. Wtedy będzie mu przysługiwać stypendium w wysokości 20 proc. zasiłku. Dyrektor powiatowego urzędu pracy będzie mógł zapłacić za szkolenie kwotę odpowiadającą trzem średnim płacom (obecnie 9,6 tys. zł).

Zdaniem Zbigniewa Żurka z Business Centre Clubu możliwość finansowania z Funduszu Pracy rozwoju zawodowego samozatrudnionych to dobre rozwiązanie.

– Ludzie lepiej wyszkoleni i z większymi kompetencjami łatwiej przetrwają na rynku pracy, nawet gdy przestaną prowadzić firmę – mówi Zbigniew Żurek.

Projekt przewiduje także, że osoby, które ukończyły 45 lat i prowadzą działalność gospodarczą, po zarejestrowaniu się w urzędzie pracy jako poszukujące pracy będą mogły się ubiegać o sfinansowanie z Funduszu Pracy szkolenia czy studiów podyplomowych. Nie będą musiały nawet zawieszać działalności. Obecnie z takiej możliwości mogą korzystać tylko pracownicy i osoby powyżej 45 lat, które wykonują inną pracę zarobkową.

Samozatrudnieni będą mogli otrzymać na szkolenie albo studia podyplomowe kwotę odpowiadającą maksymalnie trzem średnim pensjom (obecnie 9,6 tys. zł). Będą także mogli ubiegać się o nieoprocentowana pożyczkę na szkolenie. Maksymalna kwota pożyczki wynosi cztery średnie płace (obecnie 12,8 tys. zł). Julian Zawistowski z Instytutu Badań Strukturalnych podkreśla jednak, że szkolenia czy studia podyplomowe powinny być związane z prowadzoną działalnością.