Bielecki wyjaśnił, że przez ostatnie kilka tygodni Rada Gospodarcza przygotowała odnośnie systemu emerytalnego "sześć scenariuszy, które są przynajmniej teoretycznie możliwe do przeprowadzenia". Zastrzegł jednak, że tak długo, jak na ich temat nie wypowie się publicznie premier, wolałby ich nie komentować.

Przyznał, że jednym z tych scenariuszy jest możliwość zawieszenia na jakiś czas składki do OFE. "Drugim wariantem jest nic nie zmieniać i kontynuować obecny model, trzecia kwestia - to ewentualnie przerabiać i do jakiego stopnia" - powiedział. Dodał, że przedstawił w poniedziałek wieczorem swoje zdanie na ten temat premierowi.

"Dyskutujemy o rozwiązaniu, które dotyczy przyszłości"

Jak wyjaśnił szef Rady Gospodarczej, ze względu na to, że wciąż są wypłacane emerytury ubezpieczonym tylko w ZUS, podczas gdy część składek pracujących jest przekazywana do OFE, powstała luka. "Na początku wydawało się, że się tę lukę zasypie dochodami z prywatyzacji (...), tylko że to nigdy nie nastąpiło. Na początku ta luka była malutka, taka pchełeczka. A dzisiaj ta luka wynosi, jeżeli dodamy do tego odsetki, 35 miliardów" - powiedział Bielecki. Dodał, że jest to mniej więcej tyle, ile przeznacza się na edukację.

Powiedział, że niezależnie od tego, na jakie rozwiązanie zdecydowałby się rząd, pieniądze, które już są uzbierane w OFE, "nie zostaną w żaden sposób naruszone, to w ogóle nie wchodzi w rachubę". "Dyskutujemy o rozwiązaniu, które dotyczy przyszłości" - powiedział.

We wtorek premier Donald Tusk powiedział, że rząd będzie szukał takich zmian w systemie emerytalnym, które "nie będą groziły demontażem systemu i będą miały na uwadze równocześnie interes przyszłych emerytów".