Rząd przymierza się do zawieszenia transferów do OFE. Obecnie trafia tam 7,3 proc. pensji brutto. Pozostałe 12,22 proc. idzie do ZUS. Jeśli nie będzie przekazów do OFE, całość składki powędruje do I filaru.

Ubezpieczeni, którzy przystępowali do OFE samodzielnie (dotyczy to roczników 1949 – 1968), oraz ci, którzy znaleźli się tam obowiązkowo (urodzeni w 1969 r. lub później), mogą poczuć się taką decyzją rządu rozczarowani i pokrzywdzeni. Zastanawiają się też zapewne, czy nie mają szans na jej podważenie w sądzie.

Prawnicy nie pozostawiają 15 mln członków II filaru złudzeń. Trudno będzie podważyć decyzję rządu w sądach.

Wariant I: Trybunał Konstytucyjny

Artykuł 67 konstytucji mówi: „Obywatel ma prawo do zabezpieczenia społecznego w razie niezdolności do pracy ze względu na chorobę lub inwalidztwo oraz po osiągnięciu wieku emerytalnego”. Ale drugie zdanie tego artykułu brzmi: „Zakres i formy zabezpieczenia społecznego określa ustawa”.

– Z tego przepisu wynika, że ustawodawca ma możliwość swobodnego kształtowania modelu tego zabezpieczenia – zauważa Paweł Pelc, radca prawny, były wiceprezes Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi.

Tłumaczy, że rząd może więc czasowo, a nawet na stałe, zmieniać proporcje składki do ZUS i OFE. Nie musi się obwiać, że ta decyzja zostanie przez TK podważona. Ważne jest zapewnienie zabezpieczenia, a jego forma zależy od rządu. Może on też argumentować, że obniża transfer do OFE ze względu na troskę o finanse państwa, co TK zawsze bierze pod uwagę w swoich wyrokach.

Niewielkie nadzieje na podważenie decyzji rządu w TK widzi prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Wskazuje, że TK mógłby powoływać się na art. 2 konstytucji mówiący o zasadzie państwa prawnego. Z tego przepisu trybunał wyinterpretował wiele zasad szczegółowych, tj. przewidywalność prawa, sprawiedliwość przepisów, zaufanie do państwa. Jeżeli przyjęta regulacja naruszałaby te zasady, art. 2 mógłby stanowić podstawę do jej zakwestionowania. Jest to jednak przepis ogólniejszy niż art. 67 konstytucji.

Ubezpieczony, który chciałby skierować do sądu skargę w sprawie obniżki składki do OFE i starać się, aby ten zadał pytanie prawne TK, musi liczyć się z porażką.

Wariant II: polski sąd cywilny

Klient OFE może też próbować dowodzić, że poniósł stratę, bo jego emerytura będzie niższa. ZUS waloryzuje składki wskaźnikiem biorącym pod uwagę inflację i wzrost liczby osób opłacających składki, a w OFE są one inwestowane na rynku kapitałowym. W długiej perspektywie ta druga metoda będzie bardziej opłacalna.

Ale także tutaj klienta OFE spotka rozczarowanie. Po pierwsze, taką rzecz trudno udowodnić. – To mocno spekulacyjne i nie sądzę, aby sąd przyjął taką argumentację – mówi Paweł Pelc.

Podobnie uważa prof. Wojciech Kocot, radca prawny, wspólnik w Kancelarii Barylski Olszewski Brzozowski. Tłumaczy, że osoby, które zostaną przeniesione do ZUS, będą wprawdzie mogły występować o zapłatę utraconych korzyści, ale problematyczne będzie udowodnienie, że OFE zarządzać będzie ich pieniędzmi lepiej od ZUS. Fundusze dużo wydają na administrację i akwizytorów.

– Trzeba też postawić pytanie, za jaki okres dochodzić roszczenia. Sąd będzie miał trudności z określeniem czasu życia danej osoby, co będzie wymagać przyjęcia założenia hipotetycznego – mówi prof. Wojciech Kocot.

Dodaje, że może się okazać, iż wyliczona kwota będzie tak niska, że jej dochodzenie nie będzie opłacalne.

Ubezpieczeni mogą też mieć nawet kłopot ze skutecznym złożeniem pozwu. Jak mówi Zbigniew Banaszczyk, dr nauk prawnych z Uniwersytetu Warszawskiego, możliwość złożenia takiej skargi musiałoby poprzedzić orzeczenie TK o niezgodności z konstytucją ustawy zawieszającej składki do OFE.

– Artykuł 4171 par. 1 kodeksu cywilnego stanowi, że można żądać naprawienia szkody wyrządzonej ustawą, ale po orzeczeniu TK – mówi Zbigniew Banaszczyk.

A takiego orzeczenia, z przyczyn, które opisaliśmy wyżej, raczej nie będzie.

Wariant III: Trybunał Sprawiedliwości UE

Rozwiązaniem nie jest także skierowanie sprawy do Trybunału Sprawiedliwości UE, gdyż sąd ten także działa na podstawie pewnych ustalonych reguł ogólnych.

– Dochodzenie odszkodowania wymaga wykazania poniesionego uszczerbku, co w tym przypadku będzie bardzo trudne – tłumaczy prof. Wojciech Kocot.