Przygotowany przez Michała Boniego, ministra w kancelarii premiera, nowy projekt ustawy o 10-proc. redukcji zatrudnienia w administracji państwowej spotkał się z ostrą krytyką ze strony ministrów.

Według Julii Pitery, minister w kancelarii premiera, zwalnianie urzędników jest mechaniczną redukcją, a nie racjonalizacją zatrudnienia. Uważa, że aktualne propozycje powielają błędy projektu sprzed roku. Swoje uwagi podsumowała tym, że projekt nie zawiera mechanizmów zwiększenia efektywności wykonywania zadań, a służy efektowi medialnemu.

Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej, proponuje m.in., aby urzędnicy, którzy nie zwolnili się z pracy i nabyli prawo do emerytury, mogli ją otrzymywać, dopiero gdy rozwiążą stosunek pracy. Teoretycznie urzędnik mógłby wrócić do pracy, ale w praktyce nie byłoby to proste.

– Pracownik, który odejdzie z urzędu, może do niego wrócić po przystąpieniu do naboru i wyłonieniu w nim. Mało prawdopodobne, aby urząd go ogłosił – mówi dr Stefan Płażek, adwokat, adiunkt z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Podkreśla, że taki przepis pozwała na pozbycie się z urzędu emerytów. A to wbrew najnowszemu orzecznictwu Sądu Najwyższego. Emerytowanych urzędników chętnie zwolniłaby też prof. Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego. W zgłoszonych do projektu uwagach zaproponowała nawet, aby można było też zwalniać urzędników, którym do osiągnięcia wieku emerytalnego brakuje mniej niż cztery lata. W tym celu trzeba by było w ustawie wyłączyć ochronę przewidzianą w art. 39 kodeksu pracy. Zdaniem prawników jest to możliwe.

Ministrowie wytykają projektowi, że zakłada, iż zatrudnienie będzie można redukować przez nieprzedłużanie umowy zawartej na czas określony. Takie rozwiązanie jest jednak, ich zdaniem, sprzeczne z art. 38 ust. 3 ustawy o służbie cywilnej. Zgodnie z nim, pracownik, który zaliczy egzamin ze służby przygotowawczej i otrzyma pozytywną pierwszą ocenę jest zatrudniany przez dyrektora urzędu na czas nieokreślony.

Projekt nie rozstrzyga też czy zwalniani urzędnicy uprawnieni do odprawy emerytalnej na podstawie art. 94 ustawy o służbie cywilnej zachowają też prawo do specjalnej odprawy przewidzianej w projekcie.

– Urzędnik powinien mieć prawo wyboru korzystniejszej odprawy, – mówi Maciej Skotnicki, adwokat z Krakowa.

Tłumaczy, że nie może on skorzystać z dwóch odpraw dlatego projekt powinien przewidywać wybór. Projekt przewiduje, że odprawa wyniesie do trzech pensji. W ustawie o służbie cywilnej odprawa emerytalna jest dwukrotnie wyższa.