Zdaniem organizacji, projekt nowej ustawy to mało ambitna próba zbyt dosłownego traktowania antydyskryminacyjnych dyrektyw UE.

Prezes Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego (PTPA) Karolina Kędziora podkreśliła na konferencji prasowej w Warszawie, że wbrew zapisowi art. 32 Konstytucji, który mówi, że nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny, w projekcie ustawy został zawarty zamknięty katalog cech, ze względu na które nie można dyskryminować. Wskazano w nim płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną.

"Praktyka większości państw UE jest taka, że ten katalog, który został zawarty we wspólnotowych dyrektywach, zostaje znacznie rozszerzony i stosuje się praktykę katalogu otwartego" - powiedziała Kędziora.

"Głos organizacji społecznych, które mają najwięcej do powiedzenia odnośnie przeciwdziałania dyskryminacji, nie został wzięty pod uwagę"

Jak dodała, jeśli ustawa w zaproponowanym kształcie wejdzie w życie, ochroną prawną nie zostaną objęte m.in. osoby dyskryminowane ze względu na status społeczny, wygląd czy stan zdrowia. Zwróciła ponadto uwagę, że otwarty katalog cech znany jest w polskim ustawodawstwie, gdyż zawarty jest w Kodeksie pracy.

Kędziora podkreśliła, że zapisy projektu ustawy nie dają wszystkim grupom społecznym narażonym na dyskryminację jednakowej ochrony prawnej. "Nasz ustawodawca, kurczowo trzymając się zapisów dyrektyw unijnych, np. ochronę przed dyskryminacją w edukacji odnosi jedynie do rasy i pochodzenia etnicznego" - powiedziała.

Wiceprezes PTPA Krzysztof Śmiszek skrytykował także sposób procedowania nad projektem ustawy. "Głos organizacji społecznych, które mają najwięcej do powiedzenia odnośnie przeciwdziałania dyskryminacji, nie został wzięty pod uwagę. Współpraca z rządem i minister Radziszewską oceniana jest bardzo źle" - powiedział.

Większość przypadków dyskryminacji dotyczy sfery prywatnej

Dyrektor Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny Wanda Nowicka zwróciła uwagę, że wcześniejsze projekty przewidywały powstanie nowej i całkowicie niezależnej od rządu instytucji zajmującej się przypadkami dyskryminacji. Obecny przewiduje zaś powierzenie wykonywania zadań dotyczących realizacji zasady równego traktowania Rzecznikowi Praw Obywatelskich, jednak bez przyznania na tę działalność dodatkowych środków finansowych.

W ocenie Koalicji, powierzenie tych zadań Rzecznikowi może być problematyczne, bowiem zgodnie z Konstytucją i ustawą o RPO, stoi on na straży wolności i praw człowieka i obywatela w relacji państwo-obywatel. Tymczasem większość przypadków dyskryminacji dotyczy sfery prywatnej, np. relacji między pracodawcą i pracownikiem, czy przedsiębiorcą a klientem.

Wiceprzewodnicząca Polskiego Forum Osób Niepełnosprawnych Krystyna Mrugalska podkreśliła z kolei, że projekt ustawy przewiduje ochronę osób niepełnosprawnych jedynie w zatrudnieniu, tymczasem zostało to już wcześniej zapewnione w Kodeksie pracy. Przypomniała także, że Polska wciąż nie ratyfikowała konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych, którą w imieniu polskiego rządu podpisała w marcu 2007 r. ówczesna minister pracy i polityki społecznej Anna Kalata.

Robert Biedroń z Kampanii Przeciw Homofobii zapowiedział, że organizacje zrzeszone w Koalicji na Rzecz Równych Szans będą zwracać się do parlamentarzystów o nieprzyjmowanie ustawy w zaproponowanym kształcie. "Będziemy domagać się wysłuchania obywatelskiego, będziemy chcieli pracować w komisjach, które będą zajmować się tym projektem. Nadal będziemy interweniować w instytucjach unijnych, będziemy starali się zwrócić uwagę na to, że w Polsce może dojść do poważnego naruszenia zasady równego traktowania" - powiedział.