Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości nie wesprze przedsiębiorców, którzy odczuli skutki kryzysu ekonomicznego. Projekt systemowy agencji, tzw. instrument szybkiego reagowania, nie ma szans wystartować w tym roku. Przedsiębiorca zagrożony bankructwem miał otrzymać pomoc szkoleniowo-doradczą o wartości nawet pół miliona euro, nie ponosząc przy tym żadnych kosztów. Komisja Europejska wydała komunikat przewidujący tę zwiększoną pomoc dla zagrożonych przedsiębiorców już w kwietniu 2009 roku. Kluczowe rozporządzenie ministra rozwoju regionalnego w tej sprawie weszło w życie dopiero przed tygodniem. Powstawało więc przez ponad rok. Na dodatek utraci swoją moc obowiązującą za cztery miesiące. We wszystkich krajach UE program pomocowy KE ma bowiem obowiązywać tylko do końca 2010 roku. MRR tłumaczy, że proces legislacyjny trwał długo, ponieważ wymagał zebrania wielu opinii, m.in. Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a także notyfikacji Komisji Europejskiej. Przedsiębiorcy są innego zdania.

– To skandal. Niestety, z powodu barier administracyjnych szybko nie jesteśmy w stanie przeprowadzić żadnego działania – uważa Małgorzata Lelińska z PKPP Lewiatan.

Teraz gdy jest już podstawa prawna, projekt szybkiego reagowania i tak nie może ruszyć. PARP z powodu błędów formalnych musiała unieważnić przetarg na wybór wykonawcy usług w projekcie. Agencja będzie musiała wszcząć nowe postępowanie przetargowe, ale uzależniona jest od dalszych kroków jednej z firm szkoleniowych, która zakwestionowała wyniki pierwszego przetargu.

Michał Bonin z PARP zapewnia jednak, że agencja nie zrezygnuje z realizacji projektu.

– Wrócimy teraz do pierwotnych założeń projektu, a zgodnie z nimi miał on być adresowany także do firm potencjalnie zagrożonych bankructwem – tłumaczy Michał Bonin.

Zgodę na przedłużenie programu pomocowego musi jednak wydać KE. Nawet jeśli tak się stanie, przedsiębiorcy otrzymają pomoc nie wtedy, kiedy najbardziej jej potrzebowali.