Chcesz, żeby dziecko miało szanse na miejsce w przedszkolu? Płać podatki tam, gdzie znajduje się placówka. Rzecznik praw dziecka sprawdza, czy gminy mają prawo żądać PIT-ów od rodziców ubiegających się o przyjęcie dziecka do placówki
Publikacja: 17 sierpnia 2010, 03:00 Aktualizacja: 17 sierpnia 2010, 09:53
Gminy zaostrzają systemy rekrutacji do przedszkoli. Wymagają od obojga rodziców, by składając wniosek o przyjęcie dziecka, przedstawiali jednocześnie dokumenty RMUA czy PIT. To ma potwierdzić, że są zatrudnieni i płacą podatki w gminie, która ma zapewnić ich dzieciom opiekę.
Gminy, które mają problem z zapewnieniem opieki swoim dzieciom, nie chcą finansować obcych. PIT rozwiewa tu wszelkie wątpliwości, bo podany jest w nim urząd skarbowy, do którego trafiło rozliczenie.
Procedury te nie podobają się jednak rzecznikowi praw dziecka, który kilka dni temu wystąpił go generalnego inspektora ochrony danych osobowych z pytaniem, czy te praktyki nie naruszają ustawy o ochronie danych osobowych. GIODO sprawy jeszcze nie rozpatrzył. Ale samorządowcy już bronią swoich procedur.
– Po pierwsze nikt nie musi przedstawiać takich dokumentów, ponadto dane dotyczące wysokości zarobków nas nie interesują. Mogą być zaczernione – przekonuje pracownica wydziału oświaty jednej z małopolskich gmin.
Jak pokazują dane GUS, od kilku lat zapełnienie miejsc w przedszkolach wynosi 100 proc. Jeszcze gorzej będzie zapewne w kolejnym roku szkolnym 2011/2012. Wtedy zgodnie z reformą edukacji do przedszkola obowiązkowo pójdą wszystkie pięciolatki. Teraz mają tylko takie prawo.
– Według naszych szacunków może się okazać, że zabraknie w przedszkolach nawet pół miliona miejsc – przekonuje Sławomir Broniarz, szef ZNP. Dlatego związek chciałby zdjąć z gmin obowiązek utrzymania przedszkoli i zapewnić im finansowanie wprost z budżetu państwa. Według różnych wyliczeń kosztowałoby to od 2 do 4,5 mld zł.
– Ale to jedyna gwarancja, że na każde dziecko będzie czekało miejsce – zaznacza Broniarz. Ironizuje, że obecnie łatwiej jest dostać się na medycynę niż trzylatkowi do przedszkola. Powstają listy społeczne, na których rodzice zapisują do przedszkola jeszcze nienarodzone maluchy. Do przedszkoli w Polsce chodzi około 60 proc. upoważnionych do tego dzieci. Pod tym względem mamy jeden z najniższych odsetków w Europie.
Pierwszeństwo w przyjęciach
Kryteria regulujące przyjmowanie dzieci do przedszkoli publicznych określa rozporządzenie Ministerstwa Edukacji Narodowej. Pierwszeństwo w naborze mają dzieci 6- i 5-letnie. W dalszej kolejności przyjmowane są dzieci wychowywane przez samotną matkę lub samotnego ojca oraz te, których rodzice mają orzeczoną niepełnosprawność, oraz umieszczone w rodzinach zastępczych. Przy rekrutacji gmina może wymagać dodatkowych dokumentów, np. druku ZUS RMUA potwierdzającego zatrudnienie, zaświadczenia z urzędu skarbowego potwierdzającego miejsce zamieszkania i opłacanie podatków lub zaświadczenia z urzędu stanu cywilnego.
W przypadku gdy dziecko zostanie przyjęte do przedszkola znajdującego się na terenie innej gminy, gmina, gdzie mieszkają rodzice dziecka, ma obowiązek dofinansowania jego pobytu w tym przedszkolu. Dotyczy to też przedszkola prywatnego.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: . z IP: 195.164.254.* (2010-08-17 07:10)
To ma sens.
2: ciekawy z IP: 217.28.150.* (2010-08-17 07:42)
budowa stadionu narodowego, który będzie używany miesiąc, wyniesie około 1,5 miliarda złotych netto. Ile przedszkoli i szkół można by za to wybudować?
3: A. z IP: 83.13.194.* (2010-08-17 11:36)
Dziś dyrektorka przedszkola jest ważna jak kiedyś kierowniczka sklepu mięsnego - w końcu dysponuje towarem deficytowym. Chore czasy wracają.
4: div@poczta.onet.pl z IP: 194.181.97.* (2010-08-17 12:04)
Bardzo dobrze, niech zaczną płacić podatki w tych miastach gdzie faktycznie żyją, a nie na wioskach do których jeżdżą raz na miesiąc w weekend.
5: zainteresowana z IP: 77.253.117.* (2010-08-17 13:45)
Oczywiście, pierszeństwo dla konkubinatu !!! SUPER !!!
A co z małżeństwem, które mieszka np. u rodziców żony (żona tam zameldowana itd.), a mąż zameldowany i płaci podatki w innej miejscowości (zameldowany u swoich rodziców).. Małżeństwo cierpliwie czeka na własny kąt, dlatego się nie przemeldowują!! A wiadomo jak szybko w dzisiejszych czasach można dorobić się własnego lokum !!!
6: _autor z IP: 78.8.51.* (2010-08-17 14:17)
Że też w naszym kraju w tych ministerstwach takie głąby pracują, że nie umią wytworzyć sensownego przepisu.
7: guzik z IP: 83.31.110.* (2010-08-17 15:37)
chcesz mieć pracę..
chcesz się leczyć...
chcerz miejsce w szpitalu..
8: marta z IP: 89.74.169.* (2010-08-17 15:42)
Cała sytuacja jest generalnie chora i tyle. To zdecydowanie nie jest sposób na zachęcanie Polek do rodzenia dzieci. Urodzisz, a potem do przedszkola nie będzie można zaprowadzić i z pracy nici. Chore.
9: iko z IP: 213.25.175.* (2010-08-17 20:51)
Dziecmi ktore nie beda mialy miejsc w przedszkolach moga zaopiekowac sie najblizsi, dalsza rodzina, znajomi - te osoby ktore maja wolny czas w ciagu dnia do czasu az rodzice wroca do domu po pracy. Pol miliona miejsc bedzie budzet kosztowalo 2-4,5 mld zlotych a to obciazy podatnikow.
10: qqq z IP: 89.79.120.* (2010-08-18 13:43)
Czyli dziecko rolnika, który PITu nie płaci, ma marne szanse dostania się do przedszkola ?
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Emeryci i renciści, którzy pobierali nienależne świadczenia, maja powody do niepokoju. Sad Najwyższy w powiększonym składzie uznał, ze ZUS może się domagać bezterminowo zwrotu nienależnie pobranej emerytury lub renty.