Autorką propozycji zmian w systemie emerytalnym jest minister pracy Jolanta Fedak. Jej propozycje popierają minister finansów Jacek Rostowski oraz wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak. Głównym przeciwnikiem jest minister w kancelarii premiera Michał Boni.

Założenia do projektu nowelizacji ustawy o emeryturach kapitałowych, przygotowane przez resort pracy stanowią, że osoby odchodzące na emeryturę będą mogły wybrać oszczędności z OFE i przeznaczyć je na dowolny cel. Inna propozycja zakłada zmianę podziału składki między ZUS i OFE. Do ZUS miałoby trafiać 16,5 proc. miesięcznej pensji pracownika, zaś do OFE 3 proc.

W projekcie znalazły się też propozycje, które będą umożliwiały wychodzenie z OFE przez osoby, które je dobrowolnie wybrały (urodzone w latach 1949-1968). Osoby urodzone po 1968 roku oraz dopiero rozpoczynające pracę mają mieć prawo decydowania, czy chcą oszczędzać na emeryturę w ZUS i OFE, czy tylko w ZUS.

Propozycja wstrzymania na 2 lata przekazywania składek z ZUS do OFE

Niedawno Fedak przedstawiła z kolei propozycję, by na dwa lata całkowicie wstrzymać przekazywanie składek emerytalno-rentowych z ZUS do OFE. Jak wyjaśnił wiceminister pracy Marek Bucior, składki, które nie zostałyby w ciągu dwóch lat przekazane do OFE, już na zawsze pozostałyby w ZUS. Byłyby one zaksięgowane na indywidualnym koncie ubezpieczonego w ZUS i waloryzowane, tak jak pozostałe składki, czyli na podstawie wskaźnika inflacji, zatrudnienia, wzrostu wynagrodzeń.

Obecnie z pensji ubezpieczonego potrącane jest na cele emerytalno-rentowe 19,5 proc. Pieniądze te trafiają do ZUS. Jeśli ubezpieczony nie należy do OFE, cała składka pozostaje w ZUS. Natomiast w wypadku tych, którzy do OFE należą, w ZUS zostaje tylko 12,2 proc. składki, a 7,3 proc. przekazywane jest na indywidualne konto ubezpieczonego w OFE.