Dyrektorzy generalni, z którymi rozmawiał „DGP”, przyznają, że boją się zwalniać. Nie są przyzwyczajeni do różnicowania płac. Zwłaszcza że to może wywołać konflikty i dezaprobatę pracowników. Obawiają się odpowiedzialności – a nuż sądy orzekną odszkodowanie za nieuzasadnione zwolnienie. Nie racjonalizują więc zatrudnienia, a jeśli nie mogą się uporać z zadaniami, po prostu biorą nowych ludzi.

Wysłaliśmy do 16 urzędów wojewódzkich i 17 ministerstw pytania o liczbę pracowników. Okazuje się, że od czerwca 2009 r. zatrudnienie w urzędach wojewódzkich wzrosło o 6 proc., a w ministerstwach o 16 proc. W tych ostatnich pracuje ponad 1,5 tys. urzędników więcej. W większości resortów trwają też nabory. Ministerstwo Finansów szuka 38 osób, choć w ciągu minionego roku zatrudniło już setkę.

Nasze ustalenia potwierdzają zamówione przez „DGP” statystyki Kancelarii Premiera. Wynika z nich, że w korpusie służby cywilnej pracuje obecnie 132 tys. osób – o 20 proc. więcej niż w 2005 roku.

Budżet na ich wynagrodzenia przeznaczy w tym roku 6,6 mld zł – o 1,9 mld zł więcej niż pięć lat temu. To 40-proc. wzrost.

Urzędy wojewódzkie skarżą się, że trudno zatrudnić im geodetów, architektów, inżynierów – ze względu na niskie płace. Eksperci uciekają do firm prywatnych. Dyrektor generalny MSWiA Jan Węgrzyn narzeka, że nie jest w stanie ściągnąć do resortu prawników o określonych specjalizacjach.

Tym trudniej zrozumieć nam ich inercję. W tym roku urzędy mogłyby sporo zaoszczędzić przy likwidacji tzw. zakładów budżetowych i gospodarstw pomocniczych, która zakończy się do grudnia. Zamiast zlecić zewnętrznej firmie sprzątanie, zaopatrzenie, prowadzenie stołówki czy wydawnictw, dyrektorzy generalni większość ich pracowników wzięli na etaty. Ministerstwo Gospodarki zatrudniło prawie wszystkich 30 ludzi. Z 88 pracowników zakładów budżetowych Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego 52 zostało w urzędzie – poinformowała nas wicedyrektor biura organizacyjno-administracyjnego Agnieszka Andrzejewska.

Minister Michał Boni przygotował projekt ustawy o racjonalizacji zatrudnienia. 10 proc. urzędników miało zostać zwolnionych. Już na etapie konsultacji urzędnicy projekt storpedowali, zgłaszając doń 600 uwag. Michał Boni się ugiął. Biurokraci górą.

Zdecydowana większość z 17 ministerstw i 16 urzędów wojewódzkich pytanych nas o ewentualną redukcję zatrudnienia tłumaczy, że pracowników jest za mało w porównaniu do nałożonych zadań. Tylko Ministerstwo Zdrowia zadeklarowało, że w tym roku zmniejszy zatrudnienie – z 536 do 526 osób.