statystyki

Rodzic utrudnia drugiemu kontakty z dzieckiem? Zostaną mu ograniczone prawa rodzicielskie

autor: Anna Monkos29.07.2010, 03:00; Aktualizacja: 29.07.2010, 09:51

Platforma szykuje zmiany w prawach rodziców: rodzic utrudnia drugiemu kontakty z dzieckiem? Zostaną mu ograniczone prawa rodzicielskie. Aparat na zęby dziecka? Tylko za obopólną zgodą. Po wakacjach posłowie PO przedstawią projekt ustawy zmieniającej zasady opieki nad dzieckiem po rozwodzie.

reklama


reklama


W ponad 96 proc. po rozwodzie dziecko mieszka z matką. Ojcowie uważają, że są dyskryminowani i, nierzadko wbrew wyrokowi, ich byłe żony ograniczają lub wręcz uniemożliwiają kontakt z synem czy córką. Tylko w 2008 r. sądy musiały zadecydować o losie 40 tys. nieletnich, których rodzice się rozstawali.

Problem nierespektowania wyroków sądów rodzinnych po rozwodzie jest tak powszechny, że pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania Elżbieta Radziszewska powołała zespół ds. przeciwdziałania dyskryminacji ojców. Nad nowymi rozwiązaniami pracuje również komisja Przyjazne Państwo Janusza Palikota oraz parlamentarny zespół Rodzina 2030. Po wakacjach posłowie mają połączyć siły i wspólnie wypracować ustawę, która ureguluje sprawę przyznawania praw do opieki nad dzieckiem po rozwodzie.

Komisja Palikota jest zwolennikiem modelu wspólnej opieki, który sprawdza się w Stanach Zjednoczonych, Australii, Kanadzie, Hiszpanii, Niemczech, Francji czy Włoszech. Chodzi o system opieki zwany naprzemiennym. Przykładowo w Szwecji dziecko do lat 6 przebywa pół tygodnia z mamą i pół z tatą, a po ukończeniu 6 lat może to być tydzień tu i tydzień tu. Palikot ma już gotowy projekt ustawy, który przygotowały stowarzyszenia walczące o prawa ojców. – Zanim projekt zostanie oficjalnie zgłoszony, trzeba go głęboko przeanalizować, bo materia jest delikatna – zastrzega jednak posłanka PO Hanna Zdanowska z komisji Palikota.

Zdanowska wie, że pomysł Palikota ma wielu przeciwników w samej PO. – Dziecko to nie paczka, którą można dowolnie przerzucać z miejsca na miejsce – uważa minister Radziszewska.

Zespół Rodzina 2030 proponuje, aby małżonek, który ogranicza drugiemu kontakt z dzieckiem, był za to karany. Od niedawna z inicjatywy ministra sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego grozi za to sankcja finansowa. Zdaniem szefowej zespołu, posłanki Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz, to za mało. Bo faktyczną karą byłoby ograniczanie praw rodzicielskich takiej osobie. Rodzina 2030 postuluje też, by sąd rodzinny wyznaczał rozwodzącym się rodzicom konkretne obszary z życia dzieci, w których ich współpraca jest nieodzowna. – Tak, by wspólnie podejmowało się nawet takie decyzje jak założenie dziecku aparatu na zęby – tłumaczy posłanka Kozłowska-Rajewicz.

Jeszcze inne postulaty ma Radziszewska. Jej zdaniem wszystkie rozwodzące się pary powinny najpierw korzystać z obligatoryjnej mediacji. Stąd pomysł, by dla najbiedniejszych były one darmowe. – Resort pracy na razie nie jest przychylny tej propozycji, ale mam nadzieję, że to się zmieni – mówi nam Radziszewska.

Prace nad wspólnym projektem na dobre ruszą po sejmowych wakacjach. Posłowie PO przekonują, że nie będzie zgłaszania konkurencyjnych pomysłów, bo wszyscy są zgodni, że dziecko musi mieć kontakt z obojgiem rodziców i trzeba mu to prawnie zagwarantować.

sędzia Ewa Waszkiewicz, przewodnicząca Stowarzyszenia Sędziów Sądów Rodzinnych w Polsce

OPINIA

Po rozwodzie rodzice muszą przede wszystkim dojść do porozumienia ze sobą i zawrzeć ugodę dotyczącą kontaktów z dzieckiem. Zamiast rozstrzygać swoje wzajemne pretensje przed sądem, powinni skorzystać z pomocy mediatorów. Mediacje są w takim przypadku bardzo pomocne. To, co strony uzgodnią między sobą, ma większą rację bytu niż to, co narzuci im sąd. Nie pomogą tu żadne kary czy punkty karne nakładane na rodzica. Od ponad roku obowiązują przepisy zobowiązujące rodziców do ustalenia między sobą zasad, na jakich będą wykonywać wspólną władzę rodzicielską. Dokładne określenie w katalogu zamkniętym spraw, co do których rodzice powinni wspólnie podejmować decyzje, nie jest jednak dobrym rozwiązaniem. Katalog kwestii, w których niezbędne jest porozumienie rodziców, powinien być elastyczny. Nie ma obecnie przepisów, które wskazują, w jakich ważnych sprawach niezbędna jest zgoda obojga rodziców. Przykładowe określenie takich spraw byłoby więc wskazane.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

  • R(2010-07-29 15:21) Odpowiedz 00

    Tak to wyglada dzisiaj w Polsce gdy ojciec chce uczestniczyć w wychowaniu własnych synów -bezprawnie aresztują na 3 miesiace .Więcej dzisiaj 29.07.10 w Super Expresie str.9 .Lub na Facebook -Nowela prawa opiekuńczego i wprowadzenia w Polsce ustawy o opiece wspólnej

  • porozumienierawskie@wp.pl(2010-07-29 13:37) Odpowiedz 00

    „ (...)Zespół Rodzina 2030 proponuje, aby małżonek, który ogranicza drugiemu kontakt z dzieckiem, był za to karany. Od niedawna z inicjatywy ministra sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego grozi za to sankcja finansowa. Zdaniem szefowej zespołu, posłanki Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz, to za mało. Bo faktyczną karą byłoby ograniczanie praw rodzicielskich takiej osobie. Rodzina 2030 postuluje też, by sąd rodzinny wyznaczał rozwodzącym się rodzicom konkretne obszary z życia dzieci, w których ich współpraca jest nieodzowna. – Tak, by wspólnie podejmowało się nawet takie decyzje jak założenie dziecku aparatu na zęby – tłumaczy posłanka Kozłowska-Rajewicz(...)” /ttp://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/439239,rodzic_utrudnia_drugiemu_kontakty_z_dzieckiem_zostana_mu_ograniczone_prawa_rodzicielskie.html

    Obligatoryjne orzeczenie wspólnej opieki nad dzieckiem rodziców żyjących w rozłączeniu, przygotowanie mniej lub bardziej szczegółowego planu opieki nad dziećmi, wymóg procesowy przedłużenia takiego planu w postępowaniu opiekuńczym – nie są rozwiązaniami „Zespołu Rodzina 2030”, a zostały zaczerpnięte ze społecznego projektu „ustawy o opiece równoważnej”, przedłożonej Komisji „Przyjazne Państwo” przez IS „Porozumienie Rawskie”, którą współtworzył Janusz Wojciechowski.
    Ten sam projekt przewiduje ograniczenie władzy rodzicielskiej, a nawet odebranie tejże władzy rodzicowi który nie wywiązywał by się z przyjętego w planie opiekuńczym zakresu i sposobu jej wykonywania.
    W czasach kiedy rozpoczynaliśmy dyskusje na temat karania rodzica za niewywiązywanie się z nałożonych w wyroku lub postanowieniu obowiązkom, słyszeliśmy ogromne larum.
    Pani Radziszewska w trakcie spotkań Zespołu ds. przeciwdziałania dyskryminacji ojców, wielokrotnie podkreślała ze karanie matek nie mieści się w obowiązującej doktrynie i kulcie „Matki Polki”, wskazując na poszukiwanie innych rozwiązań.
    Wiosną 2009 r. w trakcie spotkania w Urzędzie Rady Ministrów po raz pierwszy IS „Porozumienie Rawskie” zaprezentowała wstępne założenia do „Ustawy o opiece wspólnej – naprzemiennej”, której tytuł także nie spodobał się min. Radziszewskiej. Na jej prośbę przyjęto robocza nazwę „opieka równoważna”.
    Warto zatem aby autor zaprezentował przede wszystkim los ojców o których autorka pisze że „uważają, że są dyskryminowani”, stanowisko inicjatorów tychże rozwiązań, poznała szczegóły prac nad tym projektem, zasięgnęła informacji od autora noweli KRiO, Janusza Wojciechowskiego, poznała zdanie opozycji parlamentarnej na temat jej zapisów.
    Ufając w rzetelność dziennikarska autora, zapraszamy panią Annę Monkos do kontaktu z nami.


    Zarząd Inicjatywy Społecznej „Porozumienie Rawskie”

  • Pedagog nie-szkolny(2010-07-29 12:53) Odpowiedz 00

    Co do warunków materialnych to trudno mi sie wypowiadać, ale organizacyjnie jest to doćc trudne. Znam przypadek takiej właśnie dzielonej opieki - dla dzieci (szkolne dzieciaki 7- 10 lat) największym problemem bylo zorganizowanie sobie rzeczy do zabrania od ojca do matki i na odwrót - w szkole często czegos nie mialy i byly z tego powodu dośc sfrustrowane, a rodzice im nie pomagali i uważali za nieważne, ze nia mają kredek, kleju czy czegos tam w szkole.

    Drugi problem dotyczył kontaktu z kolegami, zktórymi przez tydzień chłopiec (10 lat) nie mógł się kontaktować przez tydzien i niejako przez tydzień wypadał z obiegu towarzysko-podwórkowego .Cięzko mu było.

  • kropka(2010-07-29 15:22) Odpowiedz 00

    Cieeeekawa propozycja z tym naprzemiennym zamieszkiwaniem - a co będzie, jeżeli rodzice po rozwodzie mieszkają na przeciwległych krańcach Polski, albo, co jeszcze gorzej, w różnych krajach? Będą latać samolotami do rodziców? Sami? Pomysł godny poziomu intelektualnego Palikota.

  • INFO O OPIECE WSPÓLNEJ(2010-07-29 21:45) Odpowiedz 00

    Mity i Fakty o Opiece Równoważnej (naprzemiennej, wspólnej)
    1.Czy jest to najlepsza forma opieki nad dzieckiem?
    Nie, najlepszą dla dziecka jest cała rodzina i rodzice powinni dokładać codziennie wszelkich starań by
    swojemu dziecku taką zapewnić. Szanując się wzajemnie i rozumiejąc że jesteśmy różni i każdy z nas może
    zbłądzić, szukać sposobów by być razem nie powodów do rozstania. Mając na uwadze że największym
    dobrem dziecka są jego rodzice, starać się godzić realizację własnych potrzeb i planów ze szczęściem
    swojego dziecka. Najprostszą formą poprawy relacji jest pochwalić partnera. A radość jaką daje codzienne
    obcowanie ze swoim dzieckiem powinna być dla nas największą nagrodą.
    2.Najczęstsze Obawy:
    a. Czy opieka równoważna ma być obowiązkowa dla wszystkich według nowej ustawy?
    Nie ale ma być preferencyjną formą opieki ponad innymi jeśli oboje rodzice chcą uczestniczyć w wychowaniu
    dziecka a ich zachowanie nie zagraża dziecku.
    b. Czy można ją stosować bez wspólnej zgody rodziców?
    Odpowiedź brzmi w zdecydowanej większości tak, ostatnim dowodem są Włochy Senat Włoski w 2006r. roku
    wprowadził ustawę nr.54 która stanowi mocną preferencje dla tej formy opieki nawet poróżnionym rodzicom.
    Nie spowodowało to rzeczy prorokowanych przez jej przeciwników. Dużo zależy też od reakcji sądów na
    niewłaściwe zachowania stron. Problem ten zdaje się być podnoszony przez osoby które nie zapoznały się z
    takimi rozwiązaniami funkcjonującymi w innych krajach.
    Należy pamiętać że rodzic starający się o opiekę nad dzieckiem to rodzic któremu dobro dziecka leży na
    sercu i będzie robić wszystko by własnemu dziecku ułatwiać życie a nie stwarzać problemy. Oczywiście w
    każdej rodzinie będą pojawiać się nieporozumienia tak samo jak pojawiają się one w rodzinach
    mieszkających razem. Gdyby nie udało się ich rodzicom przezwyciężyć powinni zwrócić się do terapeuty
    rodzinnego a w ostateczności do sądu. . Często już samo dziecko zwróci rodzicowi uwagę by współpracował
    i nie wyrażał się źle o drugim rodzicu. Sąd zawsze może zdyscyplinować rodzica który będzie nastawiał
    dziecko przeciwko drugiemu rodzicowi lub umyślnie utrudniał wychowanie dziecka.
    Dziś w 97% miejsce zamieszkania dzieci przyznawane jest matkom. Preferencja dla tej formy opieki nawet
    mimo zgody drugiego rodzica jest niezbędna by można było ją realnie wprowadzić w życie, dziś trudno jest
    uzyskać taką zgodę gdy jedna ze stron ma 97% szans na otrzymanie miejsca zamieszkania dziecka przy
    sobie i alimentów.To jest realną przyczyną braku zgody na taką opiekę a nie obawa braku współpracy ze
    strony taty.
    3.Czy opieka równoważna wyklucza wsparcie finansowe ?
    Nie, projekt na wzór włoski zakłada takie wsparcie dla dzieci przekazywane rodzicowi o niższych zarobkach
    w przypadku dużej różnicy w dochodach rodziców celem zachowania zasady proporcjonalności.
    4.Czy to prawda że dziecko w tej formie opieki jest paczką?
    Nie jest małym podróżnikiem który najczęściej chętnie biegnie do swoich rodziców. Kto w takim razie jest
    paczką?Środowiska obawiające się stracić w przypadku gdy rozwiązania prawne nie będą tak konfliktowały
    par. Czy wiedzą państwo, że dziś są środowiska żyjące dobrze z konfliktu par i dramatu dzieci. Często tzw.
    psychoeksperci zarabiają fortuny w by przeciągnąć dziecko na stronę jednego rodzica , pisane są
    niezliczone opinie, fabrykowane duże ilości zaświadczeń i dowodów by tylko wykluczyć drugiego rodzica z
    życia dziecka. W konsekwencji cała sytuacja szkodzi dziecku i rodzicom.
    Podnoszone są argumenty że dziecko nie może się przeprowadzać, żyć na walizkach. Noc czy dwie w
    tygodniu czy tydzień u taty to nie przeprowadzka, tam dziecko ma kochającego tatę i dom jak u mamy, ma
    swoje rzeczy, swoich przodków i przyjaciół.
    Czy gdy dziecko idzie spać do dziadków czy koleżanki, kolegi mówimy że się przeprowadza lub jest paczką?
    Poczucie stabilności daje mu świadomość, że nie utraciło rodzica.
    4a. Co na to psychologowie? Np. w Niemczech to właśnie grupa psychologów przeprowadziła stosowne
    zmiany w prawie wprowadzające preferencje dla tej formy opieki?
    4b. Co do tak często podnoszonej stabilności w życiu dziecka?
    Czy dwie stale obecne przez całe życie dziecka osoby taty i mamy, choć różne ale kochające dziecko nie są
    właśnie tą ostoją stabilności nawet po rozpadzie związku. Czy np. ciągle zmieniający się partnerzy mamy lub
    nowe zmieniające się partnerki to jest środowisko które zapewnia taką stabilność. Czy w takim razie nie
    lepiej jak ojciec i matka choć czasem różni są na stale w jak najszerszym zakresie obecni w życiu dziecka?
    5. Proszę w końcu o przykłady harmonogramów dla zrównoważonego pobytu dzieci z rodzicami :
    Są to sprawdzone przykłady, najlepiej jak rodzice wspólnie przedstawią swój harmonogram do sądu. Kraje
    skandynawskie preferują zasadę tydzień na tydzień lub 2tygodnie na dwa tygodnie z kolei w stanach
    zjednoczonych jest to dzień tygodnia lub dwa i co drugi weekend. Oczywiście wszystko z noclegiem.
    Przykłady podane przez specjalistów włoskich, sugerowane dla rodziców we Włoszech.
    A) długi weekend (od piątku po południu do poniedziałku rano) na przemian u rodziców, gdzie w tygodniu, w
    którym weekend jest spędzony z matką, dzieci spędzają z ojcem dwa dni tego tygodnia środa i czwartek (po
    południu aż do następnego dnia rano), natomiast w następnym tygodniu, kiedy weekend należy do jego ojca,
    dzieci spędzą z nim 1 dzień w tygodniu. System ten ma tę zaletę że jest w stanie połączyć pobyt z rodzicami
    w stałe dni ułatwia to organizację zajęć z dziećmi i ich transport do domu. Z drugiej strony zapewnia dzieciom
    przebywanie u ich ojca lub matki jedynie w 1 / 3, która jest uważana za minimalną do wypełniania
    obowiązków rodzicielskich.
    B) Dwa dni z jednym rodzicem, a następnie z drugim rodzicem i na zmianę długi weekend od piątku do
    poniedziałku rano. System ten ma tę zaletę, że dzieci spędzają z każdym rodzicem 50% czasu.
    C) Cały tydzień, od poniedziałku rano do niedzieli wieczorem. System ten ma tę zaletę że pozwala na
    spędzanie porównywalnie dużo czasu z każdym z rodziców, ale z drugiej strony przez tydzień
    ograniczony jest kontakt z drugim rodzicem do kontaktu np. telefonicznego.
    Zaleca się połączyć pobyt z jednym i z drugim rodzicem w sposób związany z dniami tygodnia. Celem jest
    bezpośrednio angażowanie się rodziców w codzienne relacje z ich dziećmi w celu zapewnienia im poczucia
    bezpieczeństwa i troski. Jeśli dziecko uczęszczać będzie do rodzica tylko w weekendy jest prawdopodobne,
    że rodzic pozostanie wykluczony z codziennego życia dziecka.

  • załamany ojciec(2010-08-02 15:55) Odpowiedz 00

    Nadmienię: nie znęcam się fizycznie, nie piję, nie palę, ale wg żony "biję" psychicznie, bo nie zgadzam się na olewanie moich opinii, wiszenie finansowe na mężu (ponad 3-krotna róznica w PIT).

  • załamany ojciec(2010-08-02 15:52) Odpowiedz 00

    A co ma powiedzieć ojciec, któremu zona stawia warunek/żadanie wizyt u psychologa, a jeśli się nie zgodzi, albo "pomoc" psychologa nie pomoże, to przeprowadza się z dzieckiem 500km na pół roku, rok. Co może zrobić w takimj przypadku ojciec? Czy może nie zgodzić się na zmianę miejsca zamieszkania?

  • Marek(2010-07-29 10:26) Odpowiedz 00

    Ciekawe, jak w praktyce miałoby wygladać takie cotygodniowe przekazywanie dziecka. I jak przyjęłyby to obecne partnerki ojców. W Anglii czy Francji nie mieszka sie raczej w 50-metrowych mieszkankach, więc wygospodarowanie dodatkowego pokoju dziecięcego (jak tez inne związane z opieką na co dzień obowiazki) jest pewnie latwiejsze do wykonania. Poza tym sytuacja materialna rodzin rekonstruowanych jest w Polsce gorsza niz pierwszych małżenstw, więc budzi moje nieklamane zainteresowanie fakt, jak walczacy ojcowie zamierzają zapewnić warunki dla wypełniania nowych zobowiązań. Czy ich nowe partnerki sie zgodzą? A co, jesli nie? czy takie dziecko nie poczuje sie podwójnie odrzucone, jesli do rozwodu rodziców, doda sie jeszcze konflikt w drugim domu? Może ktoś ma jakieś przemyslenia w tej sprawie.

  • Marek(2010-07-29 10:22) Odpowiedz 00

    Ciekawe, jak w praktyce miałoby wyglądać takie cotygodniowe przekazywanie dziecka. I jak przyjęłyby to obecne partnerki ojców. W Anglii czy Francji nie mieszka sie raczej w 50-metrowych mieszkankach, więc wygospodarowanie dodatkowego pokoju dziecięcego (jak tez wypełnianie innych związanych z opieką na co dzień obowiązków) jest pewnie łatwiejsze do wykonania. Poza tym sytuacja materialna rodzin rekonstruowanych jest w Polsce gorsza niż pierwszych małżeństw, więc budzi moje zainteresowanie fakt, jak walczący ojcowie zamierzają zapewnić warunki dla wypełniania nowych zobowiązań. Czy ich nowe partnerki sie zgodzą? A co, jeśli nie? Matki też zapewne nie będą szczęśliwe, jeśli dziecko będzie z radością oczekiwać na tydzień w drugiej rodzinie… Czy takie dziecko nie poczuje sie podwójnie odrzucone, jeśli do rozwodu rodziców, doda sie jeszcze konflikt w drugim domu? Może ktoś ma jakieś przemyślenia w tej sprawie.

  • Kaz(2010-07-29 07:21) Odpowiedz 00

    Od kilku lat tylko gadają i gadają, a chore psychiczne matki robią co chcą, bo czuja się całkowicie bezkarne

  • grzegorz(2015-06-07 22:52) Odpowiedz 00

    jak walczyć z sądem gdy jest brany na łapówki , dokumenty i dowody przeczą ojcostwa
    pani sędzia wyraża się wulgarnie i każe płacić na dziecko , żaden prawnik w tym sądzie
    nie chce podjąć się obrony w mojej sprawie , napisałem skargę do prezesa sądu , niestety brak
    odpowiedzi , sprawa trudna , nie wiadomo gdzie ta kobieta jest , ostatnio otrzymałem pismo
    z MOPS w Będzinie o zwrot zaległych alimentów , oczywiście sprawa się toczy już od 7 lat
    ale szczegółowo to mógłbym pisać stronami
    Pozdrawiam Grzegorz Szyda

  • Ojciec Mateusz(2014-12-17 15:21) Odpowiedz 00

    Moja była żona utrudnia mi kontakty z dzieckiem, jak ma dobry tydzień, to widzę dziecko dwa razy, a jak ma gorszy tydzień, to wcale... Co to biedne dziecko jest winne, że ma chorą matkę. Nasza córka ma niecałe dwa latka, jak mnie widzi, to cieszy się, piszczy, sama na brzuszku zjeżdża po schodach... Płacę (wysokie) alimenty, żona za to nie ma żadnego dochodu. Teraz złożyła sprawę do sądu o wydanie dziecku dowodu osobistego, bo chce wyjechać na stałe za granice - ja się na to nie zgodziłem i powiedziałem przed sądem, że żona w ten sposób ograniczy mi widzenia/kontakt, ale to dla sądu nie było żadnym problemem, sąd postraszył, że jak nie udowodnię że była żona chce zostać z dzieckiem za granicą, to obciąży mnie wszelkimi kosztami za sprawę! Z mojego punktu widzenia to wygląda tak, że albo się godzę na dowód dla dziecka, albo słono za sprzeciw zapłacę. Pozdrawiam wszystkich, którzy mają do czynienia z Sądami Rodzinnymi w Polsce.

  • malgonia(2010-07-29 08:19) Odpowiedz 00

    Jasne, a jak zmusić tatusia żeby raczył odwiedzić córeczkę? Dziecko czeka i tęskni.

  • Kaz(2010-07-29 08:45) Odpowiedz 00

    malgonia nie rozumie artykułu, to jak może zrozumieć potrzeby dziecka. Twój komentarz nie ma związku z artykułem. Poszukaj swojego tematu gdzie indziej.

  • H(2010-07-29 10:09) Odpowiedz 00

    Nie ma nic gorszego niz pozostawiona kobieta.
    Moze tajfun lub szarancza.
    Kobiety i mężczyźni zgadzaja sie w jednym - nie mozna wierzyc kobiecie.
    Duzo zla jest ze strony mężczyzn ale jeszcze więcej ze strony kobiet.
    Dziecko jest jak "rzecz". Z ojcem może sie widziec jak mama pozwoli,od babci oczywiście ze strony ojca może odebrac telefon jak mama albo lepsza(ze strony matki) babcia pozwoli. Dzieci sa wplątywane w sprawy dorosłych.To świadczy o braku tolerancji i wyobraźni matek.
    Moga ukarac męża brakiem kontaktu z dzieckiem i manipulując dzieckiem na opowiadac co im sie podoba o ojcu.A wszystko z miłości do dziecka i ze slowami o Bogu na ustach.

  • Matador(2010-07-29 09:04) Odpowiedz 00

    To, że malgonia swoja frustrację wpisała od artykuł o tematyce tylko zbliżonej, nie oznacza,że nie rozumie potrzeb swojego dziecka.Wnioskujesz żałośnie, Kaz.

    A artykuł dobrze wróży mam nadzieję!

  • Jastin(2014-06-19 17:14) Odpowiedz 00

    Moj kolega ma bardzo trudna sprawe,jego byla dziewczyna(nie byl zonaty)chce zabrac dwojke dzieci ich wspolnych w wieku 16 lat i 10 lat.On obecnie odsiaduje wyrok w Zakladzie Karnym i jeszcze jemu zostalo okolo 6 lat.Jestem jego przyjaciolka i chcialabym jemu jakos pomoc.Jego byla dziewczyna czuje sie bezkarnie.Mam nadzieje ze sie znajdzie ktos kto bedzie wstanie pomoc mojemu koledze...

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane