Od września przyszłego roku najniższa pensja nauczyciela wyniesie prawie 3 tys. zł. Najlepiej zarabiający otrzymają 5 tys. zł.
Publikacja: 19 lipca 2010, 03:00 Aktualizacja: 19 lipca 2010, 07:52
368
Dziś w Ministerstwie Edukacji Narodowej odbędą się negocjacje rządu z oświatowymi związkami zawodowymi w sprawie przyszłorocznych podwyżek dla prawie 600 tys. nauczycieli. Jak ustalił „DGP”, wszystko wskazuje na to, że rząd zaproponuje im wzrost płac na tym samym poziomie co w tym roku. A to oznacza, że od września 2011 r. nauczyciele otrzymają 7-proc. podwyżkę.
Na to nie chcą się zgodzić związki. Domagają się od MEN wywiązania się z podpisanego we wrześniu ubiegłego roku porozumienia zakładającego dwie podwyżki po 5 proc., które miałyby wejść w życie w styczniu i we wrześniu.
– Na razie mamy jedynie zapewnienie, że płace nauczycieli wzrosną przynajmniej tyle, ile w tym roku – mówi Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Dodaje jednak, że taki scenariusz oznacza, że rząd, chcąc wywiązać się z obietnicy podniesienia w latach 2007 – 2011 pensji nauczycieli o 50 proc., musiałby w budżecie na 2011 i 2012 rok zapisać dwie podwyżki po 10 proc.
– Nie liczymy, że obietnice Bronisława Komorowskiego, dotyczące 30-proc. podwyżek dla nauczycieli w 2011 roku, zostaną spełnione, ale domagamy się przynajmniej dwukrotnego wzrostu po 5 proc. – dodaje Andrzej Antolak z Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”.
Jeśli rząd spełni żądania związków, najniższa pensja nauczyciela wyniesie 2,7 tys. zł, a najwyższa 5 tys. zł. Taka podwyżka kosztowały budżet ponad 2 mld zł. Nawet jednak podwyżka o 7 proc. we wrześniu oznacza, że najniższa płaca wyniesie 2,6 tys. zł, a najwyższa 4,8 tys. zł.
Nauczyciele są jedyną grupą wynagradzaną z budżetu państwa, która w 2011 roku otrzyma podwyżkę. W założeniach do budżetu na 2011 rok rząd zamroził pensje m.in. urzędników, żołnierzy, funkcjonariuszy służb mundurowych oraz policjantów.
Nauczyciele nie są objęci średniorocznymi wskaźnikami wzrostu płac w sferze budżetowej. I dlatego rząd może ich potraktować szczególnie. Dzisiaj w trakcie negocjacji związków oświatowych z rządem ma zostać ustalona m.in. wysokość kwoty bazowej, tj. podstawa do wyliczenia ich średnich pensji. Będzie też negocjowany termin podwyżek.
Wzrost płac nauczycieli powinien oznaczać zwiększenie budżetowej subwencji oświatowej dla samorządów. To one opowiadają, pod groźbą konieczności wypłacania specjalnych dodatków, aby nauczyciele dostali to, co obiecuje im rząd. W tym roku subwencja wyniesie 35 mld zł. Ponieważ jest ona przyznawana w przeliczeniu na liczbę uczniów, a nie nauczycieli, gminy nie otrzymują często wystarczających środków. Liczba uczniów, a tym samym kwota subwencji może się nie zmieniać, a pensje nauczycieli idą w górę. Samorządy muszą więc dopłacać do nich z własnych pieniędzy.
– Otrzymujemy 230 mln zł subwencji, a dopłacamy do oświaty ok. 100 mln zł – mówi Ewa Łowkiel, wiceprezydent Gdyni.
Związki wskazują, że gminy mają wystarczającą ilość pieniędzy na podwyżki. Zarzucają im, że przekazują subwencje na inne cele, a nie na oświatę.
– Nie możemy doliczyć się 12 mld zł, bo gminy przekazały je np. na budowę kanalizacji lub dróg – mówi Sławomir Wittkowicz, przewodniczący Branży Nauki, Oświaty i Kultury Forum Związków Zawodowych.
1: skorpi z IP: 62.69.236.* (2010-07-19 06:38)
W tym kraju to tylko nauczycieli i górnicy pracują.
2: ed z IP: 83.15.129.* (2010-07-19 08:11)
po 3 i 4 godz dziennie he he
dlatego dostaja podwyżki
3: ewa z IP: 79.163.5.* (2010-07-19 08:12)
Przestańcie ciągle podwyzszac płace nauczycielom sa jeszce inne grupy społeczne,ja pracuje 37 jako pracownik samorzadowy w oswiacie i zarabiam 2700 zł w ciagu 3 lata dostałam 40 zł podwyzki,nauczyciele pracuja przewaznie w dwóch szkołach maja nadgodziny a pozostali pracownicy nie maja na chleb(portier,sprzataczka 1700 zł. m-c brutto -skandal)
4: egon z IP: 89.74.244.* (2010-07-19 08:33)
Zapomnieliście o nieopodatkowanych korepetycjach! Jaka praca, taka powinna być płaca. Albo duże pensje i praca przez 40 godz. tygodniowo - jak wszyscy, albo 18-20 godz. plus wakacje ale pensja jak za pół etatu. Coś w tym kraju nie gra.
5: Rozsądny z IP: 89.72.15.* (2010-07-19 09:49)
Zbliżają się wybory, a to zwyczajna kiełbasa wyborcza. Nauczyciele nie myślą i dlatego zawsze można im obiecywać wszystko, z realizacją w dalszej nieokreślonej przyszłości.Brawo, tak trzymać p.min. HALL.
6: zzz z IP: 77.45.100.* (2010-07-19 10:09)
NAUCZYCIELE TO NAJWIĘKSZE NIEROBY W POLSCE
7: młoda z IP: 145.237.78.* (2010-07-19 10:30)
popieram!!!to nieroby i darmozjady i zarabiają kokosy!!!
8: GOŚĆ z IP: 83.26.226.* (2010-07-19 10:41)
Takie artykuły służą tylko skłócaniu społeczeństwa. Średnie zarobki nauczycieli wprowadzają ludzi w błąd, bo nie są to tylko zarobki nauczycieli pracujących z dziećmi, ale również urzędników np. pracujących w kuratoriach, OKE, CKE itp. Nauczyciel dyplomowany, z 20 letnim stażem, nie będący wychowawcą zarabia niewiele ponad 3 tys. brutto. Jeśli jest wychowawcą klasy, to w zależności od zamożności gminy ma pensję większą od 50- 200 zł brutto. Może któryś z redaktorów pokusi się kiedyś o sprawdzenie ile faktycznie zarabiają nauczyciele pracujący w PRZEDSZKOLACH, SZKOŁACH PODSTAWOWYCH, LICEACH, A ILE ZARZĄDZAJĄCY I NADZORUJĄCY PLACÓWKAMI OŚWIATOWYMI.
9: logik z IP: 109.243.47.* (2010-07-19 10:53)
Największym nieporozumieniem są płace dla urzędników, którzy tylko w teorii pracują i minimalne 1386 zl dla tych parszywych leniów i tak by było za dużo a teraz zarabiają po 2 i więcej tysięcy.
Równie skandaliczne są wczesniejsze emerytury dla policjantów i żołnierzy!
Te 3 grupy zawodowe doprowadzą Polskę do bankructwa!
10: old sailor z IP: 188.33.161.* (2010-07-19 11:27)
Jak nie dostaną podwyżek to będą strajkować,po prostu nie ma wyjścia ,gdyby zastrajkowali to zdezorganizują cały kraj.Wiedzieli o tym komuniści i dlatego faworyzowali milicję ,nauczycieli i inne służby.Lepiej Płacić nawet 100 czy 200 zl za godzinę i mieć spokój.Są mocno uzwiązkowieni, i mają duże wplywy nieformalne w polityce, samorządach i sejmie.Demokracja ma swoje koszty.Niektórzy z racji
bycia ważną grupą społeczną muszą być wynagradzani jak elita.Rząd który tego nie rozumie zostanie zniszczony strajkami.
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Emeryci i renciści, którzy pobierali nienależne świadczenia, maja powody do niepokoju. Sad Najwyższy w powiększonym składzie uznał, ze ZUS może się domagać bezterminowo zwrotu nienależnie pobranej emerytury lub renty.