Największy taki portal społecznościowy – ZnanyLekarz.pl – zawiera już informacje o 37 tys. lekarzy. Tylko w czerwcu były one czytane 1,3 mln razy. Każdego dnia przybywa 400 nowych opinii o specjalistach. – Kiedy zakładałem portal, bałem się, że będą same bluzgi, ale na szczęście trzy czwarte opinii jest pozytywnych. Zadowolonym pacjentom chce się usiąść do komputera, żeby polecić innym dobrego lekarza – mówi w rozmowie z „DGP” Marek Wróbel, wrocławski informatyk, który w 2007 roku założył portal ZnanyLekarz.pl.

Lekarze w sieci

Konkurencyjny RankingLekarzy.pl zawiera już opinie o 24 tys. lekarzy. Jeśli dodać do tego inne portale i nieskończoną wręcz liczbę wątków o lekarzach na różnych forach, w Polsce istnieje już potężna internetowa baza wiadomości o lekarzach. Najczęściej ocenianymi specjalistami są ginekolodzy i dentyści. Opinie są anonimowe. Bez cenzury.

Wątek o znanym warszawskim ginekologu Grzegorzu Południewskim na ZnanyLekarz.pl to 35 wpisów. Opinie – skrajnie różne. „Wspaniały pod każdym względem” – pisze assa_1975. Kasia49 rozpływa się, że tylko przy dr. Południewskim „czuje się bezpieczna”. Użytkownik Gość podkreśla z kolei, że gdy ten lekarz prowadził jej ciążę, podał swój prywatny numer komórkowy. Jednak o tym samym lekarzu, na tym samym portalu, można też przeczytać, że jest słaby, niekompetentny, nieodpowiedzialny czy niewiarygodny. – Internet to śmietnik, na którym można znaleźć diamenty, ale i g... Na forach o lekarzach najczęściej jest to drugie, bo udzielają się tu głównie sfrustrowani pacjenci – mówi dr Południewski, którego poprosiliśmy o opinię na ten temat. Dodaje, że często pacjent uważa lekarza za złego, gdy ten widzi w nim chorobę, której pacjent nie chce zaakceptować.

Dobrej opinii o takich portalach nie mają nawet ci lekarze, którzy uzyskują tu wyłącznie dobre oceny. Jednym z nich jest Ewa Jaremczuk, stomatolog ze Śląska. Pacjenci piszą o niej, że jest fachowa, delikatna, „lekarz anioł”. Dentystka przyznaje, że pacjenci przychodzą do jej gabinetu, bo przeczytali pozytywne opinie na portalach. – To bardzo miłe, kiedy opinie są pozytywne, ale takie portale są kontrowersyjne. Lekarze o innych lekarzach potrafią wypisywać tam bardzo złe rzeczy, żeby zaszkodzić konkurencji – twierdzi Jaremczuk.

Lekarze, z którymi rozmawialiśmy, podkreślają, że portale te pozostają poza kontrolą. Doktor Południewski postuluje, by zajęły się nimi izby lekarskie. Marek Wróbel nie jest tym zdziwiony. – Lekarze uważają, że są drudzy po Bogu, i oburzają na samą myśl, że ktoś mógłby ich oceniać – twierdzi.

W ubiegłym roku działalność jego portalu – na prośbę łódzkiej izby lekarskiej – kontrolował nawet Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych. Kontrolerzy uznali jednak, że działalność portalu w żadnym razie nie narusza prawa, bo publikowane tutaj dane są jawne. Wróbel zdradza, że w najbliższym czasie na portalu ma powstać lista kolejkowa. Chodzi o to, by piętnować tych lekarzy, którzy umawiają się z pacjentami na konkretne godziny, a później ich nie przestrzegają.

NFZ też ma swój ranking

Podobne portale medyczne funkcjonują w wielu krajach. Ekspert ochrony zdrowia Rafał Janiszewski twierdzi, że dla pacjentów to świetna baza informacji. – To platforma, gdzie mogą się wymieniać doświadczeniami – mówi Janiszewski.

Tego samego zdania są urzędnicy wielkopolskiego NFZ, którzy w kwietniu uruchomili na swojej stronie ranking placówek – prywatnych i publicznych – do których nie ma kolejek. – Internet jest dobrym narzędziem, bo pacjenci chętnie z niego korzystają – mówi rzecznik prasowy wielkopolskiego NFZ Marta Banaszak-Osiewicz. W odróżnieniu od portali społecznościowych te informacje pochodzą jednak od placówek ochrony zdrowia, a nie pacjentów.