Jak sprawdziliśmy w urzędach pracy, oferty dla pracowników sezonowych cieszą się dużym zainteresowaniem. Firmy szukają najczęściej budowlańców, kelnerów, kucharzy czy osób do prac rolnych. Pracodawcy stawią im jednak coraz częściej wyższe wymagania.

– W urzędzie mamy oferty pracy sezonowej dla wykwalifikowanych budowlańców czy sprzedawców, ale z zastrzeżeniem, że potrafią obsługiwać kasę fiskalną – mówi Bożena Jedynak, naczelnik wydziału pośrednictwa pracy z Powiatowego Urzędu Pracy w Wałbrzychu.

Dodaje, że jeszcze dwa lata temu, kiedy na rynku brakowało pracowników, przedsiębiorcy chętniej zatrudniali osoby, którym proponowali przeszkolenie. Teraz oczekują doświadczenia i wyższych umiejętności. Mimo że stawiają wyższe wymagania, to proponują najniższe wynagrodzenia, bo wiedzą, że i tak znajdą się osoby chętne do pracy w wakacje. Pensja za godzinę pracy wynosi od 7 do 10 zł.

Agata Kostyk-Lewandowska z Okręgowej Inspekcji Pracy we Wrocławiu zwraca uwagę, że pracownicy sezonowi są bardziej niż inni pracownicy narażeni na łamanie ich praw. Dotyczy to szczególnie osób młodych, które nie znają swoich uprawnień. Są nisko wykwalifikowani i ich pozycja na rynku jest stosunkowo słaba. Pracodawcy odwlekają więc np. moment podpisania umowy i proponują tzw. okres próbny, a po tygodniu zwalniają ich bez wypłaty.

– Osoby te skarżą się na niepłacenie albo zaniżanie pensji oraz wydłużanie ustalonego wcześniej czasu pracy – dodaje Irena Lebiedzińska, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Opolu.