Ministerstwo Rozwoju Regionalnego (MRR) przygotowało nowy wzór wniosku o przyznanie dotacji z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Zmiana zacznie obowiązywać od stycznia. Jednak już teraz projekt wywołuje kontrowersje. MRR chce m.in., aby korzystający z unijnych dotacji na szkolenia byli rozliczani ze swojej skuteczności na podstawie twardych wskaźników.

Firma szkoleniowa, gmina czy organizacja pozarządowa, ubiegając się o dotację na projekt z PO KL, będzie musiała wskazać problem, który chce rozwiązać, określić cel główny i cele szczegółowe, które zamierza osiągnąć. Zamiast – jak dotychczas – opisywać wyłącznie przewidywane rezultaty, będzie musiała zadeklarować osiągnięcie w projekcie pewnych wskaźników liczbowych. Z ich realizacji, po zakończeniu projektu, będzie ją można łatwiej rozliczyć. Listę wskaźników określi MRR.

Mniej na biurokrację

Bartosz Grucza ze Szkoły Głównej Handlowej podkreśla, że dotychczas realizatorzy szkoleń zakładali w projektach bardzo ogólne cele i nie było wiadomo, do czego się zobowiązują.

– Nie może być celem w projekcie przeszkolenie bezrobotnych absolwentów, bo nie chodzi o to, żeby ich szkolić, ale żeby potrafili znaleźć się na rynku pracy – mówi Bartosz Grucza.

Jego zdaniem sensowne byłoby na przykład ustalenie wskaźnika dotyczącego procentu bezrobotnych absolwentów, którzy znajdą pracę w ciągu pół roku po zakończeniu udziału w projekcie i utrzymają ją przez kolejny rok. Jeżeli ubiegający się o dofinansowanie zadeklaruje, że np. 30 proc. bezrobotnych, którzy ukończą szkolenie, znajdzie pracę, to już na etapie oceny wniosku można stwierdzić, czy ta deklaracja jest warta przyznania mu wsparcia finansowego.

Eksperci chwalą też wydzielenie we wniosku w części dotyczącej budżetu odrębnego opisu kosztów zarządzania projektem. Dotychczas oceniającym wnioski trudno było stwierdzić, jaką część budżetu będzie przeznaczona na koszty administracyjne, ponieważ nie były one wyodrębnione. Jak pisaliśmy w „DGP”, wynosiły one nawet 40 proc. wypłaconych dotacji. Obecnie sytuacja się poprawiła, m.in. dzięki naszym publikacjom.

Firmy się boją

Nowy wniosek będzie trudniejszy do wypełnienia. Marek Dziduszko, wiceprezes Polskiej Izby Firm Szkoleniowych, podkreśla, że dopóki nowa metodyka jego przygotowywania się nie upowszechni, firmy mogą mieć z nią problemy.

– Czas przygotowania wniosku może się wydłużyć, a koszty mogą się zwiększyć – podkreśla Marek Dziduszko.

Problem z nowym podejściem do wniosków mogą mieć również oceniający je eksperci. Tak było w przypadku innego wymogu, wprowadzonego w ubiegłym roku do konkursów w PO KL, tzw. standardu minimum dotyczącego równych szans kobiet i mężczyzn. Minął rok, zanim nauczyli się go i wnioskodawcy, i eksperci. Marek Wroniewski, wicedyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Warszawie, obawia się, że również ta zmiana nie przyniesie efektu w krótkim czasie, a skorzystają na niej głównie firmy, które pomagają przygotowywać wnioski.

– Oceniający będą literalnie czytać wnioski i punkt po punkcie sprawdzać zgodność z instrukcją. Będą wybierane projekty pisane przez profesjonalne instytucje, a odpadały wnioski tych projektodawców, którzy nie mają doświadczenia – mówi Marek Wroniewski.

Pilotażu nie będzie

Marzena Chmielewska z PKPP Lewiatan obawia się, że przedsiębiorcom po trzech latach wdrażania PO KL będzie trudno nauczyć się nowych zasad.

– Trudnością może nie być sam wniosek, ale jego uszczegółowienie w instrukcji, której MRR jeszcze nie przygotował – mówi Marzena Chmielewska.

PKPP Lewiatan domaga się, aby najpierw przeprowadzić pilotaż wniosku i na wybranej grupie projektów np. z jednego konkursu przekonać się, jak sprawdzi się w praktyce. Zdaniem MRR pilotaż w przypadku wniosku o dofinansowanie jest jednak niemożliwy.

Waldemar Sługocki, wiceminister MRR zapewnia natomiast, że we wrześniu pracownicy Krajowego Ośrodka EFS oraz ośrodków regionalnych zostaną przeszkoleni i będą pomagać przedsiębiorcom ubiegającym się o dofinansowanie, jeszcze przed wprowadzeniem zmian.