Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej, powiedziała nam, że resort pracy nie planuje wprowadzenia zmian w przyznawaniu becikowego (1 tys. zł), czyli jednorazowej zapomogi z tytułu urodzenia dziecka, która przysługuje każdemu rodzicowi bez względu na osiągane dochody. Również ministerstwo finansów nie prowadzi żadnych prac w tym zakresie.

– Nie chcemy likwidować tego świadczenia ani wprowadzać dodatkowego kryterium dochodowego, które ograniczałoby krąg uprawnionych do niego rodzin – mówi Jolanta Fedak.

Dodaje, że wprowadzenie kolejnych zmian spowodowałoby większe zamieszanie w przyznawaniu tego świadczenia i nie przyniosłoby wcale dużych oszczędności dla budżetu, bo jego finansowanie kosztuje 400 mln zł.

Jednak zdaniem prof. Ireny Kotowskiej z Szkoły Głównej Handlowej becikowe w obecnej postaci jest świadczeniem niepotrzebnym, które wcale nie zachęca do posiadania większej liczby dzieci i ma niewielkie znaczenie dla kosztów wychowania dziecka.

– Te pieniądze lepiej spożytkować na zakładanie żłobków i przedszkoli lub dofinansowanie czesnego dla rodziców. Taka pomoc przyniosłaby większe korzyści zarówno dla dzieci, jak i rodziców, którzy mogliby szybciej wracać do pracy – dodaje prof. Irena Kotowska.

Dr Magdalena Arczewska z Uniwersytetu Warszawskiego zwraca uwagę, że becikowe w rodzinach patologicznych jest często wykorzystywane niezgodnie z przeznaczeniem.

– Zamiast płacić becikowe, można rozwijać system ulg podatkowych dla rodzin wychowujących dzieci – mówi Magdalena Arczewska.

Oprócz becikowego rodziny, w których dochód nie przekracza 504 zł lub 583 zł na osobę w rodzinie, mogą otrzymać dodatek do zasiłku rodzinnego z tytułu urodzenia dziecka (1 tys. zł). Część samorządów ze środków własnych finansuje też tzw. gminne becikowe.

W ubiegłym roku becikowe otrzymało 413 tys. rodziców, a 195,4 tys. z nich otrzymało też dodatek do zasiłku rodzinnego.