Baza ubezpieczonych w NFZ jest niepełna. Szpitale na tym tracą, a pacjenci otrzymują od nich faktury za przeprowadzone zabiegi.

Pacjenci płacą składki zdrowotne, a mimo to szpitale, które ich leczą, nie zawsze otrzymują za to pieniądze z NFZ. Zdarza się tak, gdy taka osoba nie widnieje w Centralnym Wykazie Ubezpieczonych (CWU), który prowadzi fundusz. To efekt zawiłej drogi przekazywania informacji o osobach opłacających składki. Najpierw pracodawca informuje o nich oddział ZUS, ten przesyła dane do Centrali ZUS. Następnie trafiają one do Centrali NFZ, gdzie wprowadza się je do CWU. To wszystko może trwać nawet miesiące.

– Ta długa droga nie pozwala na posiadanie aktualnych danych – mówi Marek Jakubowicz, rzecznik podkarpackiego NFZ.

Piotr Kuna, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 w Łodzi, dodaje, że NFZ posługuje się nieaktualną bazą danych ubezpieczonych i dlatego kwestionuje rozliczenie świadczeń, które przedstawiają mu szpitale. Ponadto beneficjenci pomocy społecznej, za których składkę zdrowotną opłaca budżet, w ogóle nie występują w bazie ZUS.

W opinii centrali funduszu problem ten wynika z tego, że NFZ nie ma bezpośredniego dostępu do bazy danych ZUS. Oddziały funduszu dodają, że szpitale popełniają błędy przy rozliczeniach. Wysyłają do NFZ rachunki za pacjentów, których tytuł ubezpieczenia zdrowotnego (np. pracownik, emeryt, bezrobotny) określają inaczej, niż wynika to z informacji, które fundusz otrzymuje z ZUS. W efekcie NFZ nie może zidentyfikować pacjenta i zapłacić za świadczenie.

Andrzej Troszyński, rzecznik centrali funduszu, tłumaczy, że weryfikacja danych pacjentów, których nie ma w CWU, nie powoduje jednak automatycznego wstrzymania płatności za udzielone świadczenia przez szpitale.

Przeczy temu jednak przypadek Wielospecjalistycznego Szpitala Miejskiego w Bydgoszczy. Tamtejszy oddział funduszu odmówił zapłacenia mu za leczenie około 200 takich spornych pacjentów.