Jeśli np. urząd pracy kieruje elektromechanika samochodowego do firmy, która potrzebuje monterów do podzespołów elektronicznych, to mimo że te dwie profesje nie mają ze sobą wiele wspólnego, bezrobotny nie może odmówić podjęcia pracy, tłumacząc, że chce być zatrudniony w swoim zawodzie. Urząd kieruje bezrobotnych do takiej pracy, która jest zgodna z ich kwalifikacjami lub doświadczeniem zawodowym. Może więc zaproponować bezrobotnemu pracę kierowcy, mimo że pracował ostatnio jako handlowiec.

– Mamy mało ofert pracy, dlatego proponujemy bezrobotnym, co możemy – mówi Dagmara Żuławska, kierownik działu rynku pracy w Powiatowym Urzędzie Pracy w Poznaniu.

Nie oznacza to, że muszą przyjąć każdą ofertę, która jest zgodna z ich kwalifikacjami czy doświadczeniem. Urząd nie może wysłać ich do pracy w czasie, kiedy są chorzy i przebywają na zwolnieniu lekarskim. Czasami bezrobotni mogą też przekonywać urzędnika, że nie powinni podejmować proponowanej im pracy. Kobiety dlatego, że przez pewien czas nie mogą zostawić dzieci w przedszkolu, bo nie ma tam wolnych miejsc.

– Albo na przykład dlatego, że ponad trzy godziny zajęłoby im dotarcie do firmy i z powrotem do domu – mówi Dariusz Kowalewski, pośrednik pracy w Powiatowym Urzędzie Pracy w Goleniowie.

Jeśli jednak bezrobotny bez uzasadnionego powodu odmówi przyjęcia pracy (albo jakiejś formy aktywizacji, np. stażu czy szkolenia), zostanie wyrejestrowany i utraci status. W przypadku pierwszej odmowy traci go na 120 dni, a w przypadku drugiej na 180 dni. Na 270 dni traci status przy okazji trzeciej odmowy.

W kwietniu 2010 roku urzędy wyrejestrowały 8,7 tys. takich osób spośród 1,97 mln bezrobotnych. Na przykład w Toruniu żadnego z nich nie wyrejestrowano na 270 dni, ale kilku na 180 dni. Pozostali zostali pozbawieni statusu na 120 dni.