zaloguj się do e-DGP
statystyki

Szkoły bez dotacji dla 6-latków

skomentuj

W siedmiu województwach nie będzie w tym roku dodatkowych zajęć, chociaż Ministerstwo Edukacji Narodowej ma unijne fundusze na wsparcie najmłodszych uczniów nieradzących sobie z nauką.

Szkoły za pieniądze UE będą mogły realizować programy indywidualnego nauczania uczniów najmłodszych klas. Będzie można organizować dodatkowe lekcje dla dzieci z trudnościami w czytaniu i pisaniu lub nieradzących sobie z matematyką, gimnastykę korekcyjną, zajęcia z logopedą lub zajęcia socjoterapeutyczne i psychoedukacyjne dla dzieci z zaburzeniami komunikacji społecznej. Szkoły będą też mogły rozwijać zainteresowania uczniów szczególnie uzdolnionych oraz kupić pomoce dydaktyczne i sprzęt.

Program indywidualizacji nauczania miało realizować Ministerstwo Edukacji Narodowej, ale przekazało go urzędom marszałkowskim i wojewódzkim urzędom pracy. Do 2013 roku województwa będą mogły przeznaczyć na ten cel 150 mln euro. Szkoły nie będą musiały ubiegać się o te fundusze w konkursach, ponieważ urzędy zrealizują projekty w trybie tzw. systemowym. O środki dla szkół będą występowały organy prowadzące. Pieniądze otrzyma każda placówka, która powoła specjalny zespół nauczycieli odpowiedzialnych za indywidualizację nauczania, określi potrzeby uczniów i opracuje program zajęć.

Problemem jest jednak wysokość finansowania. MEN informował samorządy, że na każdą małą szkołę przypadnie przez trzy lata realizacji programu 30 tys. zł. Większe placówki do 2013 roku mogą liczyć na 50 tys. zł. Teraz zapewnia jednak, że o wysokości dofinansowania zdecydują samorządy.

– 15 tys. zł rocznie to bardzo skromna kwota przy założeniu, że musi wystarczyć na zajęcia wyrównawcze, rozwijające zainteresowania, pomoc uczniom, którzy mają wady postawy i zakup pomocy dydaktycznych. Prawie każde z 240 dzieci w najmłodszych klasach będzie potrzebowało jakiegoś wsparcia – mówi Tomasz Malicki, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 26 w Krakowie.

Dodaje jednak, że jest to częściowe rozwiązanie problemów, które wynikają z redukcji godzin do dyspozycji dyrektora, bo dzięki tym środkom szkoła nie będzie musiała redukować etatów logopedy i nauczyciela gimnastyki korekcyjnej.

Program już w tym roku zacznie realizować dziewięć województw. Województwo kujawsko-pomorskie przeznaczy na ten cel 10 mln zł z całej kwoty 33 mln zł przewidzianej do 2013 roku. Województwa na początku programu będą musiały zaangażować pieniądze z regionalnej puli unijnych środków, które są przeznaczone na działania edukacyjne realizowane w trybie konkursowym. W przyszłości zrefunduje je im MEN. Nie wiadomo, kiedy to nastąpi.

W siedmiu województwach nie będzie dodatkowych zajęć w tym roku. Urzędy musiałyby do obsługi programu zatrudnić dodatkowych pracowników. Dlatego z przystąpieniem do programu do przyszłego roku wstrzymało się m.in. województwo mazowieckie. Na Mazowszu jest ponad 300 gmin i co najmniej tyle szkół może wystąpić o środki.

– Przy tak dużym rozdrobnieniu projektów do ich obsługi potrzeba sztabu ludzi, a efekty mogą być niewspółmierne do tego wysiłku, ponieważ kwoty w przeliczeniu na jedną placówkę są małe – uważa Elżbieta Szymanik, zastępca dyrektora Mazowieckiej Jednostki Wdrażania Programów Unijnych.

481 mln euro do 2013 roku szkoły mogą otrzymać w konkursach na dodatkowe zajęcia

Komentarze: 4

  • 1: jok z IP: 83.19.187.* (2010-05-07 07:43)

    Miało być pięknie - wyszło jak... zawsze :(

  • 2: XXX z IP: 193.34.52.* (2010-05-07 12:55)

    Mogli więcej wydać na pogrzeb. Co tam 20mln zł. Żałosny kraj!!!

  • 3: po co 6-latki na siłę pchać do szkoły z IP: 83.29.58.* (2010-05-07 20:32)

    Niech zostawia tak jak było.W Filandii dzieci idą w wieku 7 lat do szkoły i maja najlepsze wyniki w Europie a w Anglii w wieku 5 lat i b.słabe.Niech rodzice decydują czy posłać dziecko w wieku 6 lat czy 7.Nawet do wojska już nie ma poboru.Juz narobili dzidostwa z gimnazjami to teraz sią czepiają 6 latków.Może nowy minister wyrzuci ten program do kosza.

  • 4: Biedne 6-latki ! z IP: 83.4.180.* (2010-05-09 13:34)

    Nie zaburzajmy maluchom ich rozwoju emocjonalnego, pozwólmy im na szczęśliwe dzieciństwo, o sukcesie w życiu naprawdę nie decyduje fakt ,że ktoś umiał policzyć do 10-ciu już w wieku sześciu lat.
    Czym młodsze dziecko ,tym bardziej narażone jest na różnego rodzaju choroby przy stałym kontakcie z dużą grupą rówieśniczą.
    Po co męczyć dziecko i rodziców przez cały rok,żeby nauczyć kilku literek?
    Moje prawie dorosłe dzieci miały szczęście rozpocząć naukę w wieku 7 lat, uczą się świetnie i mają bardzo dobry kontakt z rówieśnikami!

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter