Od stycznia finansowanie projektów realizowanych w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki (PO KL) są przekazywane dwoma strumieniami. Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) jest płatnikiem 85 proc. środków, które pochodzą z Europejskiego Funduszu Społecznego. 15 proc. pochodzące z wkładu krajowego nadal na rachunki przedsiębiorców wpływają za pośrednictwem instytucji wdrażających PO KL. Zdaniem ekspertów z nowym systemem dobrze poradził sobie tylko BGK.

– System blokuje się w instytucjach wdrażających PO KL, które nie radzą sobie ze sprawnym wystawianiem elektronicznych wniosków o dokonanie płatności – podkreśla Jerzy Kwieciński, ekspert Business Centre Club (BCC) i były wiceminister rozwoju regionalnego.

Dopóki BGK nie otrzyma od instytucji wdrażających dyspozycji, nie może dokonać transferu środków. Mimo to Kamil Kipiel z firmy Europoint uważa, że BGK dokonuje przelewów sprawniej, niż wcześniej robiły to instytucje wdrażające PO KL.

– Beneficjenci zyskali kilka dni na tym, że przelewu dokonuje bank, a nie działy księgowo-finansowe w instytucjach – uważa Kamil Kipiel.

Największym problemem jest jednak to, że spływ pieniędzy z dwóch strumieni finansowania (europejskiego i krajowego) nie jest zsynchronizowany. Jak podkreśla Jerzy Kwieciński, 15 proc. przelewane przedsiębiorcom ze środków krajowych bardzo często dociera z opóźnieniem, w skrajnych przypadkach nawet dwumiesięcznym.

– Zwykle musimy czekać nawet dwa, trzy tygodnie, aż na konto wpłynie 100 proc. należnych nam środków i w tym czasie nie możemy opłacać faktur – tłumaczy Piotr Węcławik z firmy Faber Consulting. Przedsiębiorcy mają przez to problemy z utrzymaniem płynności finansowej, ponieważ podpisując umowy z podwykonawcami, zobowiązują się do ich realizacji w określonym terminie.

Obowiązek wypłaty dotacji nałożyła na BGK ustawa o finansach publicznych, która obowiązuje od 1 stycznia. Dotychczas w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki BGK dokonał ponad 16 tys. zleceń i wypłacił 1,9 mld zł.