• W budżecie na 2008 rok rząd nie zagwarantował funduszy na podwyżki dla nauczycieli
  • 2,3-proc. wzrost wynagrodzeń nie obejmie wszystkich pracowników budżetówki
  • Rząd zmniejszył kwotę bazową, od której zależą wynagrodzenia nauczycieli, o 48 zł

ANALIZA

Przedstawiony przez Zytę Gilowską, ministra finansów, projekt ustawy budżetowej na rok 2008, nie przewiduje podwyżek dla nauczycieli. Kwota bazowa, od której zależy wysokość ich wynagrodzenia, będzie niższa od tegorocznej o 48 zł. Ministerstwo Finansów nie utrzymało bowiem oddzielnej kwoty bazowej dla tej grupy zawodowej. W efekcie wszyscy nauczyciele, jako jedyni pracownicy sfery budżetowej, nie otrzymają nawet 2,3-proc. podwyżki. Elżbieta Suchocka-Roguska, wiceminister finansów, uważa, że wynagrodzenia nauczycieli wzrosną średnio o 9,3 proc., ponieważ środki na to uwzględniono w subwencji oświatowej. Natomiast samorządowcy podkreślają, że podwyżka ta uwzględnia praktycznie tylko inflację.

Spór o kwoty bazowe

Krystyna Szumilas, przewodnicząca sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, twierdzi, że bez podwyższenia kwoty bazowej nauczyciele nie otrzymają podwyżek.

Z kolei Elżbieta Suchocka-Roguska zaznacza, że określana co roku w budżecie kwota nie musi mieć bezpośredniego wpływu na wysokość ich wynagrodzenia.

Zgodnie z art. 30 ust. 3 ustawy z 26 stycznia 1982 r. Karty Nauczyciela (Dz.U. z 2006 r. nr 97, poz. 674 z późn. zm.) średnie wynagrodzenie nauczyciela stażysty powinno stanowić co najmniej 82 proc. kwoty bazowej określanej dla pracowników sfery budżetowej. Od niej zaś zależy wynagrodzenie wszystkich nauczycieli.

- Średnie wynagrodzenie nauczyciela kontraktowego wynosi bowiem 125 proc. średniego wynagrodzenia stażysty, mianowanego - 175 proc., a dyplomowanego - 225 proc. - tłumaczy Krystyna Szumilas.

W tym roku wyjątkowo wprowadzono oddzielną kwotę bazową dla nauczycieli w wysokości 1885,59 zł. Dzięki temu otrzymali oni 5-proc. podwyżkę.

- W ubiegłym roku kwota ta została włączona w Senacie do ustawy budżetowej niezgodnie z obowiązującym prawem. Dlatego minister finansów nie wprowadził jej do ustawy na 2008 rok - podkreśla wiceminister finansów.

W projekcie budżetu na 2008 rok jest jedna kwota dla pracowników budżetówki w wysokości 1837,90 zł - jest to o 2,3 proc. więcej, niż w tym roku.

Dla nauczycieli będzie ona niższa od tegorocznej o 48,49 zł. W efekcie zmniejszy się ich średnie wynagrodzenie.

- To nieprawda. Kluczowe jest słowo: co najmniej, a zatem może i 85, i 87 kwoty bazowej - oponuje Elżbieta Suchocka-Roguska.

W praktyce jednak przy obliczaniu średniego wynagrodzenia nigdy nie brano pod uwagę wartości procentowej wyższej niż 82 proc. tej kwoty.

Krystyna Szumilas dodaje, że samorządy, którym brakuje pieniędzy na oświatę, będą mogły również obniżyć wynagrodzenia.

Za niska subwencja oświatowa

Elżbieta Suchocka-Roguska zapewnia jednak, że nie ma żadnego niebezpieczeństwa obniżenia wynagrodzeń nauczycieli.

- Wręcz przeciwne. Subwencja oświatowa uwzględnia porozumienie o 9,3-proc. wzroście wynagrodzeń z uwzględnieniem tzw. klina podatkowego. W subwencji są środki na podwyższenie wynagrodzeń o 3,3 proc. - podkreśla wiceminister.

W tym roku subwencja wynosi 28,2 mld zł. Zgodnie z projektem budżetu, w 2008 roku ma być ona wyższa o 2,8 proc., czyli o około 800 mln zł.

Sylwia Sysko-Romańczuk, wiceminister edukacji narodowej, wyliczyła, że 1-proc. podwyżki dla nauczycieli kosztują 334 mln zł. Zatem, aby ich wynagrodzenia wzrosły o 2,3 proc., subwencja musiałaby zostać zwiększona jeszcze o co najmniej 768 mln zł.

- Podwyżka uwzględnia praktycznie tylko inflację. W subwencji nie ma funduszy na podwyżki - uważa Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz w województwie zachodniopomorskim, członek Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego.

Wynagrodzenie minimalne

Karta Nauczyciela wymienia jednak jeszcze drugi wskaźnik mający bezpośredni wpływ na wysokość pensji nauczycieli: wynagrodzenie minimalne. Jego wysokość ustala co roku w rozporządzeniu minister edukacji. Stanowi ono podstawę do określenia przez samorządy wysokości różnych dodatków, np. motywacyjnego, funkcyjnego, stanowiących oprócz wynagrodzenia zasadniczego element pensji nauczyciela.

Minister edukacji narodowej może zatem w rozporządzeniu podwyższyć o wynegocjowany wskaźnik wysokość wynagrodzenia minimalnego.

- To byłaby absurdalna decyzja - uważa Krystyna Szumilas.

Marek Olszewski wyjaśnia, że jeśli średnie wynagrodzenie maleje, a minimalne wzrasta, to zmniejsza się możliwość różnicowania płac przez samorządy. Dyrektorzy szkół nie będą mieli narzędzi pozwalających zmotywować najlepiej pracujących pedagogów. Wszyscy będą zarabiać podobnie, niezależnie od wkładu pracy.

Samorządowcy, a także posłowie opozycji, uważają, że aby nauczyciele otrzymali podwyżki, należy zwiększyć wysokość kwoty bazowej i subwencji oświatowej.

Zdaniem związków zawodowych

- NSZZ Solidarność wynegocjowała 9,3-procentowy wzrost wynagrodzeń w stosunku do tego roku, z uwzględnieniem obniżki składki rentowej, i rząd powinien zapisać to ustalenie w projekcie ustawy budżetowej - mówi Wojciech Jaranowski, rzecznik prasowy Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania, NSZZ Solidarność.

Jego zdaniem podwyżka nie musi jednak wynikać ze zwiększenia wysokości kwoty bazowej. Być może pieniądze na podwyżki są przewidziane w innej części budżetu. Dlatego Solidarność wyrazi opinię po szczegółowej analizie budżetu.

- Jeśli kwota bazowa w 2008 roku ma wynieść 1837 zł, to oznacza, że rząd nie ma pieniędzy na podwyżki dla nauczycieli - mówi Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. Dodaje, że zmniejszenie jej wysokości w porównaniu z tym rokiem grozi obniżeniem średniego wynagrodzenia gwarantowanego w Karcie Nauczyciela. W efekcie okaże się, że nauczyciele zostaną pokrzywdzeni podwójnie.

Jolanta Góra

jolanta.gora@infor.pl