Projekty rozwojowe szkół wyższych finansowane przez UE są słabo zarządzane. Uczelnie zawyżają stawki dla wykładowców prowadzących dodatkowe zajęcia. Resort nauki rozwiązał umowę z uczelnią, która miała za wysokie koszty zarządzania projektem.
Publikacja: 25 marca 2010, 03:00
Resort nauki wydał już ponad 1,3 mld zł na sfinansowanie projektów uczelni, które chcą unowocześnić swoją ofertę dydaktyczną. W najbliższych tygodniach podzieli kolejne 700 mln zł. Pieniądze mają być przeznaczone m.in. na otwieranie nowych kierunków studiów, nauczanie w języku angielskim, staże zagraniczne i udział pracodawców w kształceniu. Jednak zdaniem ekspertów uczelnie źle zarządzają tymi ogromnymi funduszami.
– Im większa uczelnia, tym bardziej skomplikowane zarządzanie – potwierdza Paweł Chorąży, dyrektor Departamentu EFS w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego (MRR).
Problemem, który dostrzegło MRR, jest np. dublowanie stanowisk przez osoby sprawujące funkcje kierownicze na wydziałach. W projektach uczelni bardzo często się zdarza, że kierownik studiów jest kierownikiem projektu, a ponadto prowadzi zajęcia dofinansowywane ze środków unijnych. W niektórych projektach są aż trzy osoby sprawujące funkcje kierownicze. Zdaniem dr Bartosza Gruczy ze Szkoły Głównej Handlowej w projektach uczelni zawyżane są koszty zarządu, obsługi administracyjno-technicznej, udostępniania infrastruktury, a także dublowane stanowiska i funkcje.
– Uczelnie robią tak, ponieważ podobny mechanizm muszą stosować w przypadku odpłatnej działalności – uważa Bartosz Grucza.
1: bywam z IP: 212.59.230.* (2010-03-25 04:46)
Całkiem normalnym jest działanie przy którym za koordynację projektu największe pieniądze bierze nadrzędny dział administracji. Nic do tego nie robią, tylko dalej szukają kolejnego projektu, do którego mogą się przypiąć.
CZarną robotę odwala kilku pracowników, którzy za marne pieniądze nieudolnie realizują projekt.
Z drugiej strony, ważne że kasa została u nas i nie trzeba było jej oddać. Najgorsze jest to, że wszystko jest kupowane na hurra, a studenci nigdy nawet tego nie zobaczą.
Na szczęście to już powolny koniec tego typu uczelni :) I dobrze im tak, bo guzik tym studentom dają.
2: more z IP: 212.87.231.* (2010-03-25 08:50)
Kto wreszcie przerwie to gigantyczne marnotrawstwo publicznego grosza na nikomu niepotrzebne - bo nędznej jakości - projekty. Inwestycje, mój boże, w kapitał ludzki. Te korepetycje, te szkolenia, te projekty badawcze na poziomie...
3: n z IP: 213.25.175.* (2010-03-25 10:10)
Dlaczego bezrobotni sie rejestruja w celu uzyskania ubezpieczenia. Dlatego tym nalezy rozumiec wzrost bezrobocia.
4: july04 z IP: 213.73.31.* (2010-03-25 11:27)
Pan Bartosz Grucza kłamie gdy mówi, że uczelnia nie może zarabiać na działalności komercyjnej- Art. 7. Uczelnia może prowadzić działalność gospodarczą wyodrębnioną organizacyjnie i finansowo... to z ustawy o szkolnictwie wyższym. PS to dotyczy wszystkich uczelni i tych państwowych i tych nie państwowych.
5: x z IP: 89.76.35.* (2010-03-25 13:06)
A co, za darmo mają robić te projekty? Zwłaszcza państwowe uczelnie, gdzie podstawowa pensja to grosze, szukają dodatkowego finansowania dla pracowników. Baranom z ministerstwa wydaje się, że ludzie będą obsługiwać wielomilionowe projekty w czynie społecznym.
6: Andrzej z IP: 149.156.151.* (2010-03-25 13:48)
Potężne koszty biurokracji generują instytucje zarządzające (MNiSW). Kilka przykładów: 1. Osobne pomieszczenie na biuro i przechowywanie dokumentacji, 2. Konieczność kserowania każdego rachunku i wysyłania do ministerstwa wraz z uzasadnieniem szczegółowym plus zestawienie rachunków, 4. Osobna dokumentacja osobowa uczestników od tej w dziekanacie, 5. Skomplikowany system zarządzania wymusza zatrudnianie niewiarygodnej liczby urzędników. Ministerstwo narzeka na koszty administracji ale nic nie robi aby zmniejszyć w 90% zbędne obowiązki biurokratyczne. Czy można narzekać na zarobki nauczycieli akademickich jeżeli stawia się im wymogi aby zajęcia były innowacyjne, nowe, niekonwencjonalne, prowadzone nowymi metodami czyli wymagające znacznie większego nakładu pracy niż co roku powtarzane zajęcia. Próba porównania tych ,,szokująco" wysokich zarobków do tych unijnych wygląda zupełnie blado.
7: Roman z IP: 62.21.17.* (2010-03-26 00:34)
Mysle, ze wszystkie instytucje zajmujace sie wdrazaniem PO KL powinny najpierw zaczac od poprawienia swojej efektywnosci dokonywania wydatkow zeby potem moc pouczac projektodawcow. Kilkuset urzednikow w kazdej instytucji posredniczacej / wdrazajacej, ktora nawet nie potrafi podpisac umowy czy przekazac platnosci, w terminie narzuconym przez wytyczne, to dopiero tragedia.
8: gibkilopez z IP: 212.14.29.* (2010-08-02 10:09)
tregadia to jest w ministerstwie jak sobie przyznaja mega premie za realizacje w terminie projektów, czyli poszczegolne uczelnie maja szybka wydac srodki finansowe wlasnymi silami bez zaplacenia zlotowki komukolwiek a w ministerstwie na te konto wyplaca sobie sute premie i pogratuluja sobie jak to wszystko swietnie zorganizowali, a jak ktos wysle zapytania do ministerstwa to czeka miesiac minimum na laskawa odpowiedz... ech szkoda gadac
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Szpitale przestaną pokrywać koszty pobytu pacjentów, którzy nie wymagają leczenia, lecz jedynie całodobowej opieki.