Od ponad roku obowiązuje nowa ustawa o pracownikach samorządowych, która wprowadziła zmiany w sposobie zatrudniania i wynagradzania urzędników. Dzięki nim to samorządy, a nie rząd decydują o wysokości pensji swoich pracowników. Rząd jednak zachował sobie prawo do określania wymóg stażu pracy na poszczególnych stanowiskach w samorządach. Ich wykaz jest zawarty w załączniku nr 3 do rozporządzenia Rady Ministrów z 18 marca 2009 r. w sprawie wynagradzania pracowników samorządowych (Dz.U. nr 50, poz. 398 z późn. zm.). Ma to ograniczyć możliwość zatrudniania przypadkowych osób. Na przykład główny specjalista musi posiadać co najmniej cztery lata stażu pracy.

Od tej zasady jest jednak wyjątek. Zgodnie z par. 4 tego rozporządzenia pracownikowi samorządowemu, w uzasadnionych przypadkach, może być skrócony staż pracy wymagany na danym stanowisku. Nie dotyczy to tylko sekretarza i osób na kierowniczych stanowiskach.

Zdaniem ekspertów może to prowadzić do nadużyć.

– Istnieją wątpliwości co do konstytucyjności tego przepisu z punktu widzenia zarówno zasady praworządności, jak i równości wobec prawa. Brak jakichkolwiek wskazań, co oznacza określenie w uzasadnionych okolicznościach. A to stwarza sytuację nieskrępowanego swobodnego uznania – mówi dr Stefan Płażek z Katedry Prawa Samorządu Terytorialnego Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Podkreśla, że nie wiadomo też, o ile można skrócić staż. Z tymi argumentami nie zgadza się Małgorzata Terlikowska, radca prezesa Rady Ministrów w Kancelarii Premiera. Jej zdaniem przepis ten nie prowadzi do nadużyć, a ma ułatwić pozyskiwanie specjalistów.

– Jeśli w trakcie trwania naboru na wolne stanowisko zgłosi się osoba, która jest najlepszym kandydatem, a nie ma wymaganego doświadczenia zawodowego, to kierownik urzędu może zastosować przepis o odstąpieniu od wymaganego stażu – mówi Małgorzata Terlikowska.

Jak sprawdziliśmy, w gminach często odstępuje się od wymaganego stażu, ale tylko przy poszukiwaniu specjalistów od pozyskiwania funduszy unijnych i realizacji inwestycji budowlanych, np. geodetów, architektów czy planistów.

– Korzystaliśmy kilkakrotnie z odstąpienia od wymaganego stażu, ale tylko wobec specjalistów, których trudno jest pozyskać na rynku pracy – wskazuje Bogumił Sobula, naczelnik Wydział Organizacji i Zarządzania z Urzędu Miasta w Katowicach.

Dodaje, że przepis ten nie powinien mieć zastosowania do podstawowych stanowisk urzędniczych, gdzie o jedno miejsce ubiega się nawet kilkaset kandydatów. Inaczej jest w Urzędzie Gminy Suwałki.

– Staramy się nie korzystać z odstąpienia od wymaganego stażu, bo nie chcemy narazić się na zarzut zatrudniania znajomych bez doświadczenia – mówi Zbigniew Mackiewicz, sekretarz urzędu.

220 tys. pracowników jest zatrudnionych w samorządach