Obowiązujące od 24 stycznia tego roku nowe przepisy ustawy o zatrudnianiu pracowników tymczasowych mówią, że pracodawca ma prawo zatrudnić takich pracowników, nawet jeśli w ciągu sześciu miesięcy poprzedzających ten fakt dokonywał zwolnień grupowych. Prezydent Lech Kaczyński, podpisał tę ustawę 16 stycznia 2009 r. Teraz chce ją zmienić.

Według prezydenckiego projektu, który trafił już do Sejmu, zatrudnianie pracowników z agencji pracy tymczasowej w zakresie i na stanowisku podobnym do tego, jakie pełnił pracownik stały, ma się stać niezgodne z prawem i podlegać karze grzywny. Będą je nakładać inspektorzy pracy.

W uzasadnieniu prawnicy prezydenta napisali, że obowiązujące od trzech dni przepisy nie chronią dostatecznie interesów pracowników i zachęcają pracodawców do zastępowania pracowników stałych pracownikami tymczasowymi.

Z taką argumentacją nie zgadzają się pracodawcy. Grażyna Spytek-Bandurska, prawnik z PKPP Lewiatan, przypomina, że pracodawca przy zatrudnianiu lub zwalnianiu pracownika kieruje się rachunkiem ekonomicznym i dalekowzrocznym interesem firmy, dlatego nie będzie pozbywał się dobrego pracownika i płacił mu odprawy, aby zastąpić go na maksymalnie 18 miesięcy osobą, która jest gorzej wykwalifikowana. Poza tym, jak wskazuje, ustawa o zwolnieniach grupowych chroni interesy zwalnianych.

Z kolei Monika Ulatowska ze Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia, uważa, że prezydencka nowela jest niezgodna z zapisami dyrektywy w sprawie pracy tymczasowej przyjętej 19 listopada 2008 r. Ta zobowiązuje Polskę, aby do 5 grudnia 2011 r. usunęła ograniczenia lub zakazy dotyczące korzystania z pracy tymczasowej.

Z tego powodu kwestię zgodności prezydenckiego projektu z prawem unijnym bada biuro legislacyjne Sejmu.