W tym roku NFZ przeznaczy na opiekę długoterminową 1,07 mld zł. Tylko część z tych, bo 279 mln zł trafia do hospicjów, bo z tej puli finansowane są też świadczenia opiekuńcze i pielęgnacyjne. Starzejące się społeczeństwo i wysoki wskaźnik zachorowań na nowotwory powoduje, że ich potrzeby są zdecydowanie większe.

NFZ daje za mało

Hospicja utrzymują się głównie z pieniędzy NFZ. Za każdego chorego otrzymują określoną stawkę, tzw. osobodzień. Ten jest różny w zależności od województwa. Wynosi od 150 zł w woj. podkarpackim do 220 zł w woj. zachodniopomorskim za osobę dorosłą przebywającą w hospicjum stacjonarnym. W przypadku dzieci kwota jest jeszcze niższa. We wszystkich przypadkach nie pokrywa jednak w całości kosztów opieki nad pacjentem.

– Otrzymujemy 70 zł na jedno dziecko, co pozwala nam pokryć około połowę rzeczywistych miesięcznych kosztów – mówi Rafał Ciupiński z Fundacji Podkarpackie Hospicjum dla Dzieci.

Dodaje, że placówka ma ustalony przez NFZ limit przyjęć dla 25 dzieci, ale w rzeczywistości pod jej opieką znajduje się 45 pacjentów i dla części z nich finansuje zakup leków. Hospicjum nie odmawia nikomu pomocy, okresowo na 2–3 miesiące, wypisując dzieci znajdujące się w lżejszym stanie. Podobny problem ma Hospicjum im. bł. s. S. Bernardyny Jabłońskiej w Miechowie.

– Gdy mamy przypadki zaawansowanej choroby nowotworowej, dostawiamy dodatkowe łóżka. Leczenie tych osób nie jest nam refundowane przez NFZ, a w zeszłym roku pochłonęło 40 tys. zł – tłumaczy siostra Kinga Mrozek.