zaloguj się do e-DGP
statystyki

Polacy miesiącami szukają pracy

skomentuj

Znalezienie nowego zajęcia zajmuje bezrobotnym w Polsce prawie cały rok. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w najgorszej sytuacji są osoby niewykształcone, które pozostają bez pracy przez ponad 13 miesięcy.

Publikacja: 7 października 2009, 13:05 Aktualizacja: 7 października 2009, 16:08

Blisko rok szuka pracy polski bezrobotny. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, w najgorszej sytuacji są ludzie z wykształceniem podstawowym – oni średnio pozostają na bezrobociu przez 13,5 miesiąca. Magistrom znalezienie zajęcia zajmuje 7 miesięcy.

– A będzie jeszcze trudniej, bo kryzys gospodarczy spowodował ponowny wzrost bezrobocia – ostrzega Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Pracodawców „Lewiatan”.

CV na plakacie

„Pracodawco! Szukasz doświadczonego i lojalnego pracownika z doświadczeniem w PR i sprzedaży? Nazywam się Mariusz Zarzycki i chętnie dołączę do Twojego zespołu” – w ten sposób na ponad dwudziestu plakatach rozwieszonych w całym mieście reklamuje się 26-letni mieszkaniec Torunia, który od półtora roku nie może znaleźć stałej pracy. Szuka jej w rodzinnym Toruniu, a także w Gdańsku, Warszawie i Łodzi.

– Zarejestrowałem się w urzędzie pracy, wysyłałem swoje CV, chodziłem na rozmowy. Udało mi się tylko zdobyć staże: siedmiomiesięczny w urzędzie marszałkowskim i kolejnych kilka miesięcy w lokalnej gazecie jako fotoreporter – opowiada Zarzycki.

W końcu założył własną działalność gospodarczą i spróbował sił jako handlowiec. Gdy spodziewanych zysków nie było, wpadł na pomysł z plakatami. Odpowiedziało mu kilka firm, ale żadna nie zaoferowała pracy na etacie.

– Każda metoda walki o pracę jest dobra. Szczególnie że w Polsce zdobycie zatrudnienia wciąż nie jest proste – komentuje Dagmara Turek-Samól z dolnośląskiego urzędu pracy. Jak wynika z badań aktywności ekonomicznej ludności przeprowadzonych przez GUS, w Polsce bezrobotni szukają pracy średnio 11,2 miesiąca.

Największe problemy mają z tym osoby z wykształceniem podstawowym i gimnazjalnym (13,5 miesiąca) oraz zasadniczym zawodowym (12,3 miesiąca). W nieco lepszej sytuacji są osoby z wyższym wykształceniem, którym znalezienie zajęcia zajmuje około 7 miesięcy.

– To naprawdę długo. Takie przeciągające się miesiącami wykluczenie z rynku pracy pokazuje, że bezrobocie nadal jest u nas poważnym problemem, zwłaszcza w porównaniu z bardziej rozwiniętymi państwami – ocenia Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Pracodawców „Lewiatan”.

W krajach tzw. starej Unii Europejskiej bez pracy pozostaje się średnio 7 miesięcy, a co piąty bezrobotny znajduje nowe zajęcie w ciągu dwóch miesięcy. Podobnie jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie na bezrobociu przeciętnie pozostaje się przez 4,8 miesiąca.

Komentarze: 10

  • 1: realista z IP: 89.77.153.* (2009-10-07 13:56)

    zasada jest prosta:"ten co chce, pracę znajdzie". Natomiast wiele osób ma tak wygórowane oczekiwania, że wydawałoby się że najlepiej gdyby prezes się zwolnił a ten poszukujący pracy "wskoczył" na jego miejsce, może wtedy byłby zadowolony. Taki sposób widzenia świata prezentują przedewszystkim ludzie po studiach, najwyraźniej są przeświadczeni o swojej nadzwyczajnej roli. A tu takie zderzenie ze ścianą.

  • 2: do realista z IP: 88.199.111.* (2009-10-07 14:10)

    "ten co chce. prace znajdzie" bez trudu można zauważyć, że ten tok myślenia zazwyczaj prezentują dzieci urzędasów...faktycznie im bezrobocie nie grozi wszak plecy u nich mocne

  • 3: wiktoria z IP: 83.26.159.* (2009-10-07 17:00)

    Taka duża, taka silna, taka obyta miała ze mną pogawędkę, okazało się, że życie kłody jej pod nogi rzucało, za socjalistycznych czasów nie przyjęli jej na studia bo nie miała "pleców".Biedactwa może warto pomyśleć czego brak nam samym? "Plecy" i "podszewka" to świetne tłumaczenie naszego nieudacznictwa. 150% racji, kto chce, ten pracuje, najwyżej zarabia mniej niż chce.I do 2 .Nie jestem już dzieckiem, nie jestem też człowiekiem sukcesu, zarabiam bardzo mało, ale pracuję 12 godzin na dobę.

  • 4: żona męża poszukującego pracy z IP: 83.10.47.* (2009-10-07 17:12)

    Mój mąż od ponad pół roku jest na zasiłku i jest osobą dla ,której praca według pani Fedak jest ,ona zapewniała ,że nikt po 50 roku życia nie będzie miał problemów z jej znalezieniem.Program 50+ działa i można pracować do 65 lat .A tu co ,a tu nic pani Fedak ,obiecanki i cacanki i robią pracodawcy ludzi w balona,chodzi się od pana władcy do pana władcy i czeka się na telefony i czeka i dalej fiku miku i robi się w balona człeka.
    Nie może tak być ,że wiek się podnosi a człowiek staje się człowiekiem nie potrzebnym w naszym kraju.Ile można chodzić do zakładów pracy i prosić się o pracę.Ile to jeszcze razy trzeba się upokorzyć aby ją zdobyć.
    Nie masz znajomości ,no to dziękuję ,wyżyw się sam .Pytam ale jak???

  • 5: Jarecki z IP: 83.10.47.* (2009-10-07 17:19)

    Do realisty
    Zobaczysz człowieku jak ją znajdziesz jak ją stracisz.Nie pisz głupstw.
    W naszym kraju bez protekcji ,niestety nikłe szanse ,chyba ,że jesteś osobą młodą i masz znajomości.
    Według pani Fedak naszej mądrej pani minister praca w Polsce jest dlatego podniosła wiek 60/65 a teraz chce go zrównać.Smiechu warte ,chyba ,że chce aby ludzie mieszkali w slamsach i polowali na dziczyznę ,bo to może niedługo nas spotkać jak tak będzie rosło bezrobocie.
    Likwiduje się zakłady pracy ,dodatkowych się nie buduje i skąd mają byc te etaty.Pytam skąd???

  • 6: MB z IP: 79.162.142.* (2009-10-07 18:48)

    Do realisty; wiesz swoje w swoim regionie, a ja wiem co dzieje się w moim regionie. Od 14 lat szukam pracy, mimo, że w moim zawodzie o 100 km dalej napewno bym coś dla siebie znalazła, ale nie stety są bariery ekonomiczne i życiowe nie do pokonania. Po kilkudziesięciu latach pracy i odkładania na własne M do s-ni mieszkaniowej okradziono mnie z dorobku przez ustawy. Oszczędności zatem nie mam żadnych, które pomogły by mi w trudnej sytuacji życiowej, komuś zakredytowałam mieszkanie, a sama mam zero (nul).
    Ustawą pozbawiono mnie pracy, a mój region, w którym mieszkam nie rozwija się, więc wegetuję z dnia na dzień. Takich osób jest w moim położeniu tysiące, bez pomocy władz nic nie jesteśmy w stanie zrobić, czy poprawić swoją sytuację życiową. Stracisz pracę i to co kupiłeś w trudzie musisz pomału sprzedać na cheb, bo na nic cię nie będzie stać. Młodzi po studniach też nie mają pracy, czekają na jakąś ofertę nie rok, choć intensywnie jej szukają. Tej pracy nie będzie, bo jej nie ma. Kryzys w zatrudnieniu trwa już od 1992 roku od czasu jak rozwiązali ustawowo Państwowe Gospodarstwa Rolne. My jako społeczeństwo z tego kryzysu łatwo nie wyjdziemy, chyba że trafi się cud według zapowiedzi D. Tuska.

  • 7: 7 z IP: 81.190.101.* (2009-10-07 19:53)

    "Róbta co chceta" ale wszystkiemu winne jest PiS:)

  • 8: ab z IP: 83.5.63.* (2009-10-07 21:40)

    Ja mam chyba szczęście. Mam 56 lat , niby wiek ochronny przed zwolnieniem
    w/g kodeksu pracy.ale niestety pracodawca nagle stwierdził ,że tnie etaty , więc
    nie interesowało go nic , tylko zwolnienia.Dostałam wypowiedzenie jako specjalista kadr i płac i jako jednoosobowe stanowisko. Zrobiłam mu awanturę na łamanie kodeksu , bo stwierdziłam że i tak odejdę ,gdyż uznałam że z takim idiotą i tak nie ma sensu pracować.Gdy byłam na wypowiedzeniu i urlopie zaczęłam
    intensywnie szukać pracy , uruchomiłam wszystkie możliwe biura zajmujące
    się poszukiwaniem pracy.Zaangażowałam w poszukiwanie mnóstwo biur,
    i to przyniosło efekt taki , że bez pracy byłam tylko 3 dni . Zaznaczam nie miałam żadnych znajomości .Tak się
    złożyło ,że poszukiwano osobę , która zna obsługę programów kadrowo-płacowych , płatnik , sodir ,internet i innych . Ja to znam i pomimo mojego
    wieku zatrudniono mnie 6 lipca . Dzisiaj mam umowę na czas nie określony.
    Ale zgadzam się z wyżej wypowiadającymi się osobami . jest bardzo ciężko.
    95% załatwia sobie dzięki znajomości, a reszta tak jak ja może spotka szczęście.

  • 9: aniqa z IP: 89.25.186.* (2009-10-08 11:15)

    @ab - sama sobie zaprzeczasz. Mówisz, że pracę znalazłaś szybko, bo się postarałaś i uruchomiłaś kontakty, a jednocześnie piszesz, że 95% to znajomości. Właśnie na własnej skórze przekonałaś się, że jeśli tylko ktoś naprawdę chce znaleźć pracę, to ją znajdzie, a jak ktoś wybrzydza, udaje tylko, że coś szuka i liczy na pieniądze z pup, to pracę znajduje po kilku miesiącach, jak nie latach. Wystarczy popatrzeć na portale pracy, ile mają ofert i jak łatwo i szybko się aplikuje - samo wysyłanie zgłoszeń na oferty tam zawarte to wg. mnie 60-70% sukcesu. Jeśli do tego dojdą agencje pośrednictwa pracy, wysyłanie cv do pracodawców bezpośrednio, nawet bez rekrutacji, śledzenie różnych goldenlinów i innych, to pracę można znaleźć naprawdę szybko. Bez znajomości i szczęścia, po prostu z umiejętnościami i wiedzą.

  • 10: Brecht z IP: 94.78.155.* (2009-12-07 11:38)

    Realista buraku jeden nie komentuj rzeczywistości o której masz blade pojęcie. Szukam pracy już 8 miesiąc, z wyższym wykształceniem i kilkuletnim doświadczeniem w informatyce i logistyce. W swoim zawodzie niezmiernie ciężko jest teraz znaleźć pracę, bo konkurencja jest duża a ofert pracy tyle co kot napłakał. Szukam również pracy fizycznej jednak z takimi kwalifikacjami pracodawca tylko uśmiecha się i odkłada moje CV, ponieważ teraz wszyscy szukaja pewnego pracownika i najlepiej "na stałe" więc wiedzą, że z takimi kwalifikacjami ucieknę im jak się tylko nadarzy okazja. Nie mów więc , że kto chce to znajdzie, ponieważ ludzie tacy jak ja wpadają w pułapkę "zbyt wysokich kwalifikacji" i nikt nie zatrudni mnie na stanowisku pracy fizycznej jeżeli ma 500 innych bezrobotnych z odpowiednimi kwalifikacjami.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy uważasz, że pożyczka od dewelopera to dobre rozwiązanie?

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter