Komisja zajmowała się rządowym projektem nowelizacji ustawy o organizacji i funkcjonowaniu OFE. Podstawowa zmiana dotyczy utworzenia subfunduszy, tzw. bezpiecznych, które będą inwestowały tylko w obligacje skarbowe. Zostałyby one wydzielone z funduszy istniejących obecnie, inwestujących pieniądze ubezpieczonych także w akcje grające na giełdzie.

OFE stanowią jeden z dwóch, poza ZUS, filarów systemu emerytalnego, wprowadzonego w 1999 r. Jego podstawowe założenie polega na tym, że ubezpieczony otrzyma na emeryturze tyle, ile uzbierał w trakcie pracy zawodowej, plus zyski osiągnięte przez OFE. Kwoty zgromadzone w OFE są inwestowane w papiery dłużne i akcje spółek notowanych na GPW (maksymalnie do 40 proc. zebranych kwot).

Zdaniem eksperta PKPP Lewiatan Jeremiego Mordasewicza, "trzeba obalić mit, że fundusze bezpieczne zawsze wyjdą na dobre emerytom".

"Zyski funduszy inwestujących wyłącznie w obligacje mogą być iluzoryczne"

"Zyski funduszy inwestujących wyłącznie w obligacje mogą być iluzoryczne. Gromadzone w nich pieniądze nie zostaną stracone, ale ubezpieczony nie będzie też mógł liczyć na znaczny zysk" - powiedział Mordasewicz.

Ekspert Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Andrzej Strębski podkreślił, że "związkowcy w pełni popierają rządowy projekt nowelizacji przepisów o OFE".

"Uważamy jednak, że do funduszy bezpiecznych pracownicy powinni przechodzić dobrowolnie i móc to robić kilka razy w ciągu swojego życia zawodowego. Zamiana rodzaju funduszu zawsze musi być oczywiście bezpłatna" - powiedział Strębski.

Podobnego zdania był ekspert Forum Związków Zawodowych Waldemar Lutkowski. "Możliwość swobodnego wyboru funduszu agresywnego lub bezpiecznego, w dowolnym okresie pracy zawodowej, doprowadzi do sytuacji, w której ubezpieczeni sami będą odpowiedzialni za to, czy dobrze ulokowali pieniądze gromadzone na emeryturę, czy nie" - powiedział.

"Chcemy, żeby fundusze konkurowały ze sobą wynikami inwestycyjnymi, ceną swoich usług, a nie liczbą akwizytorów"

Rządowy projekt zakłada, że przejście do funduszy bezpiecznych, typu B, byłoby obligatoryjne. Następowałoby sukcesywnie tak, że na 5 lat przed emeryturą, wszystkie zgromadzone przez ubezpieczonego środki znalazłyby się w funduszu B. W projekcie nie ma mowy o wielokrotnych zmianach funduszy.

Inna ze zmian dotyczy ograniczenia akwizycji do funduszy emerytalnych.

"Chcemy, żeby fundusze, zarządzające miliardami złotych przyszłych emerytów, konkurowały ze sobą wynikami inwestycyjnymi, ceną swoich usług, a nie liczbą akwizytorów, budowaniem ogromnych sieci dystrybucji" - argumentował na posiedzeniu Komisji ekspert ministerstwa pracy Mariusz Kubzdryl.

Wskazał on nieprawidłowości, jakich dopuszczali się akwizytorzy OFE, np. fałszowanie podpisów, wprowadzenie klientów w błąd co do wyników finansowych funduszu, piętrzenie trudności administracyjnych, które trzeba byłoby pokonać zmieniając jeden fundusz na inny.