Z myślą o tym, jak pomóc w rozmowach na temat śmierci, powstał poradnik pt. "Jak rozmawiać z uczniami o końcu życia i wolontariacie hospicyjnym". Autorami publikacji są: pedagog prof. Uniwersytetu Mikołaja Kopernika Józef Binnebesel zajmujący się psychoonkologią, w szczególności zagadnieniami i tematyką choroby nowotworowej u dzieci; psycholog ksiądz Piotr Krakowiak, krajowy duszpasterz ds. hospicjum przy Episkopacie Polski i Anna Janowicz z Fundacji Hospicyjna, organizującej akcję "Hospicjum to też życie".

Do zaznajomienia się z książką zachęca Ministerstwo Edukacji Narodowej na swojej stronie internetowej. "Dobiegające końca życie, potrzeby człowieka umierającego, śmierć - to kwestie, które rzadko są obecne w materiałach dydaktycznych" - napisała we wprowadzeniu do książki minister edukacji Katarzyna Hall. "Książka, którą mają państwo przed sobą, jest niezwykle cenną pozycją wypełniającą tę lukę" - zaznaczyła.

Jak czytamy na stronie MEN, książka jest przewodnikiem dla nauczycieli i wychowawców, który pokazuje, jak oswajać uczniów z zagadnieniami związanymi z umieraniem i śmiercią. Dostarcza wskazówek opiekunom, jak wspierać uczniów doświadczających straty i przezywających żałobę. Zawiera rady, jak poruszać temat śmierci w rozmowach z młodzieżą, jak reagować na nietypowe zachowania uczniów, jak rozpoznawać i zapobiegać problemom związanym z próbami samobójczymi podejmowanymi przez uczniów.

W książce znalazły się także scenariusze lekcji dla szkół podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych, na tematy związane z ciężką chorobą, umieraniem, żałobą i wolontariatem hospicyjnym.

10 tys. egzemplarzy książki Fundacja Hospicyjna przekazała nieodpłatnie kuratoriom w całym kraju. Lubelskie kuratorium oświaty otrzymało 600 sztuk poradnika. Mogą się po nie zgłosić dyrektorzy szkół. "To nie jest obligatoryjne. To jest tylko forma pomocy, z której wychowawcy i nauczyciele w danej szkole mogą skorzystać" - powiedziała PAP wicekurator Anna Dudek-Janiszewska. Przypomniała, że w ubiegłym roku na Lubelszczyźnie były przypadki samobójstw uczniów i w takich sytuacjach, tego typu rozmowy z młodzieżą są bardzo potrzebne.

"Trzeba rozmawiać z dziećmi i młodzieżą na temat śmierci, ale ze świadomością, że to bardzo trudny temat" - uważa dyrektor Centrum Metodycznego Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej w Warszawie Elżbieta Nerwińska. "Trudno jednak sobie wyobrazić lekcję na taki temat poprowadzoną ad hoc w 30-osobowej klasie przez nauczyciela, który nie jest do tego bardzo dobrze, odpowiednio wcześniej przygotowany" - zaznaczyła. "Takiej lekcji nie można też dobrze poprowadzić, gdy uczniowie nie są zainteresowani tematem, gdy nauczyciel i uczeń działają pod przymusem, nawet wtedy, gdy pierwotnie sprawie przyświecały dobre intencje" - powiedziała Nerwińska.

Jej zdaniem, źle poprowadzona lekcja może przynieść więcej szkody, niż pożytku, na przykład wywołać u dziecka traumę. "Dlatego ważne, by o takich tematach rozmawiały z uczniami osoby dobrze przygotowane: najlepiej psychologowie lub specjalnie przeszkoleni nauczyciele. Rozmowa musi też być dostosowana do wieku dzieci i ich doświadczeń" - podkreśliła.

Przypomniała, że w Polsce od kilku lat w niektórych przedszkolach i szkołach podstawowych realizowany jest program "Przyjaciele Zippiego" (realizowany jest on też 16 krajach na całym świecie). Opracowany został on przez specjalistów. Adresowany jest do dzieci 6-letnich. Podczas zajęć prowadzący go nauczyciel opowiada o uczuciach. Na przykładzie historii patyczaka Zippiego i jego przyjaciół uczy dzieci różnych sposobów radzenia sobie z trudnościami i wykorzystywania nabytych umiejętności w codziennym życiu. Program pomaga też doskonalić relacje dzieci z innymi ludźmi. "To wszystko jest swego rodzaju wstępem do tematu śmierci, który też jest poruszany podczas zajęć, ale dzieci są przygotowywane stopniowo do tego tematu" - zaznaczyła Nerwińska.

Jak mówiła, nawet małe dzieci odpowiednio przygotowane do takiej rozmowy, chętnie ją podejmują. "Są ciekawe, pytają. Bierze się to stąd, że na co dzień nikt z nimi na trudne tematy nie chce rozmawiać, bo albo nie potrafi, albo się boi; często jest jedno i drugie" - powiedziała.

O tym, że w rozmowach z dziećmi nie należy unikać tzw. trudnych tematów, przekonana jest także psycholog i terapeuta dziecięcy Barbara Jakubowska. "Warunkiem jest, że rozmowa prowadzona jest w warunkach, gdzie dziecko czuje się bezpiecznie i prowadzi ją osoba, do której dziecko i rodzice mają zaufanie" - powiedziała. Jak zaznaczyła, nie jest przekonana czy szkoła jest najlepszym miejscem na taką rozmowę. "25-30 osób w klasie to stanowczo za dużo. W małej grupie łatwiej dostosować się do wrażliwości poszczególnych osób. Poruszanie każdego tabu, a śmierć nim jest, wymaga ogromnej rozwagi i odpowiedzialności" - podkreśliła.

Według filozofa-etyka prof. Magdaleny Środy, autorki podręcznika do nauki etyki i programów nauczania tego przedmiotu, współczesne społeczeństwa odcięły się od mówienia o śmierci i traktowania jej, jako czegoś naturalnego w życiu człowieka. "Kiedyś zaznajamianie się ze śmiercią odbywało się w sposób zwyczajny. Dzieci były świadkami choroby i śmierci bliskich, którzy umierali w domu. Uczestniczyły w obrzędach pożegnania, pogrzebu. Opowiadano im bajki, których bohaterowie umierali. Śmierć była czymś naturalnym" - przypomniała Środa.

"Teraz, gdy pojawia się śmierć, uważana jest za zło, za coś, z czym należy walczyć, czemu należy się przeciwstawiać. Pojawia się też w kontekście eutanazji: tego czy ma być, czy nie przedmiotem wyboru" - oceniła.

Jak mówiła, powszechnie uważa się również, że na pewne tematy powinno się rozmawiać tylko w domu, w rodzinie. "Najczęściej jednak oboje rodzice pracują, mają niewiele czasu. Zatracili też oni umiejętność mówienia o sprawach intymnych. Mają opory w mówieniu na takie tematy. W efekcie młodzi ludzie spotykają się ze śmiercią tylko w grach komputerowych. Dlatego jestem pewna, że to na szkole spoczywa obowiązek rozmawiania z dziećmi i młodymi ludźmi na takie tematy" - zaznaczyła.

Zdaniem Środy, temat śmierci powinien być omawiany w szerszym kontekście - prozdrowotnym. "Młodzi ludzie powinni przestać myśleć o swoim zdrowiu w sposób magiczny, który jest w Polsce nagminny - "nie będę się badać, to może żadna choroba mi się nie przytrafi". Obecnie młodzi ludzie wychodząc ze szkoły mają wiedzę, ale nie mają umiejętności, w tym umiejętności myślenia praktycznego w odniesieniu do swego ciała: zdrowia, seksualności, do wartości związanych z indywidualizmem, autonomią" - podkreśliła.