Pracodawcy mogą wykorzystywać pakiet antykryzysowy i wysyłać pracowników na urlop po okresie, w którym obniżyli im pensje; za urlop zapłacą wtedy mniej - obawiają się związkowcy. Przedstawiciele pracodawców nie podzielają tego poglądu, a minister pracy Jolanta Fedak uważa, że pracownik może zrezygnować z urlopu, jeśli uzna go za nisko płatny.
Publikacja: 19 sierpnia 2009, 09:31 Aktualizacja: 19 sierpnia 2009, 10:47
Ustawa o przeciwdziałaniu skutkom kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców z tzw. pakietu antykryzysowego przewiduje m.in. 12-miesięczny okres rozliczeniowy czasu pracy. Pracodawca może wówczas na kilka miesięcy zmniejszyć pracownikowi liczbę godzin pracy w miesiącu, a w efekcie tego obniżyć mu wynagrodzenie. Warunkiem jest, aby pensja nie była niższa od płacy minimalnej - obecnie 1276 zł.
Ekspert Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Andrzej Radzikowski uważa, że pracodawcy wykorzystują kryzys w rozmowach z pracownikami czy związkami zawodowymi. "Łatwo przychodzi im stwierdzenie, że jeżeli pracownicy nie zgodzą się np. na ograniczenie czasu pracy i w efekcie obniżkę pensji, to stracą zatrudnienie. Związki niewiele mogą w takiej sytuacji pomóc, chyba że organizując strajk, ale przecież nie o to chodziło przy przyjmowaniu pakietu antykryzysowego" - powiedział PAP Radzikowski.
Podkreślił, że "nawet jeżeli pracodawca przejrzy sobie plan urlopów i świadomie obniży pensję pracownikom na kilka miesięcy przed szczytem urlopowym, to nie będzie możliwości zaskarżenia jego decyzji np. do Państwowej Inspekcji Pracy".
"Jakakolwiek skarga na pracodawcę byłaby możliwe tylko wtedy, gdyby złamał on prawo. Jeśli będzie krzywdził pracowników, wykorzystując przepisy pakietu antykryzysowego, nic nie da się zrobić" - wyjaśnił Radzikowski. Oczekuje on, że rząd zmieni przepisy dotyczące sprawy urlopów przy okazji najbliższej nowelizacji ustawy.
Ekspert NSZZ "Solidarność" Jerzy Langer jeszcze w trakcie prac parlamentarnych nad projektem ustawy o zapobieganiu skutkom kryzysu ekonomicznego podnosił problem możliwych obniżek pensji przed urlopami wypoczynkowymi. Nie wzięto ich jednak pod uwagę.
Minister pracy przyznała w rozmowie z PAP, że "osoba, która w związku z trudną sytuację finansową firmy będzie przez kilka miesięcy otrzymywała płacę minimalną, a potem pójdzie na urlop wypoczynkowy, może poczuć się skrzywdzona. Za miesięczny urlop dostanie bowiem tylko tyle, ile wynosi płaca minimalna".
Dodała, że ustawa o zapobieganiu skutkom kryzysu ekonomicznego na to pozwala. "Ale przecież nie ma przymusu pójścia na urlop. Gdy pensja była niższa, można z niego zrezygnować, a wziąć urlop dopiero wtedy, gdy wynagrodzenie wzrośnie" - wyjaśniła Fedak.
Zaznaczyła, że pracownik, który wie, że jego pracodawca skorzystał z 12-miesięcznego okresu rozliczeniowego czasu pracy, powinien przeanalizować, kiedy wziąć urlop. "Pracownicy muszą sami analizować skutki swoich decyzji, a okresowo można przecież zarabiać mniej, niekoniecznie w związku z kryzysem, i też iść potem na planowany urlop, który będzie gorzej płatny" - zauważyła Fedak.
Jej zdaniem przepisy ustawy o zwalczaniu skutków kryzysu ekonomicznego nie wymagają zmiany zapobiegającej ewentualnemu obniżaniu pensji pracowników na kilka miesięcy przed ich urlopem.
Ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich Henryk Michałowicz nie przypuszcza, by przedsiębiorcy najpierw obniżali pensje, a potem kierowali pracowników na urlop wypoczynkowy.
"Zmniejszenie czasu pracy, a co za tym idzie pensji, musi być wynegocjowane z działającymi w zakładzie związkami zawodowymi, a gdy ich nie ma, z przedstawicielami pracowników. Tak więc to związki powinny zadbać, by idąc na urlop pracownicy nie czuli się skrzywdzeni finansowo" - powiedział PAP Michałowicz.
Jego zdaniem możliwe jest np. zapisanie w protokole kończącym negocjacje, że przesuwanie urlopu przez pracodawcę będzie możliwe tylko w wyjątkowych okolicznościach, a do tego powinno być uzasadnione na piśmie. "Zresztą kodeks pracy i tak zabezpiecza pracowników przed zmianą terminu zaplanowanego urlopu; jest to dopuszczalne naprawdę wyjątkowo" - powiedział Michałowicz.
1: młody liberał z IP: 77.254.153.* (2009-08-19 11:01)
problem związków zawodowych leży w nich samych, większych zakładach , kopalniach jest nawęd po 12 organizacji związkowych każdy na etacie płacony z danego zakładu czy kopalni dużo więcej niż przeciętny zarobek ludzi w tych zakładach czy kopalniach. związkowcy powinni utrzymywać się tylko ze składek którzy członkowie danego związku którzy płacom co miesiąc .
2: Brawo Donald -teraz wprowadź STAN WOJENNY z IP: 84.234.1.* (2009-08-19 11:23)
-prawo z tego okresu już wprowadziłeś !
Czym się różni Donald od generała Jaruzelskiego -ten drugi o tym że SW jest ogłosił ,ten pierwszy wprowadza prawo niewolnicze i nie ogłasza ,że jest Stan Wojenny. Gdy zostanie rezydentem to przydzieli wszystkim rentę bo na emerytury moi mili niedoczekacie się w żadnej chwili. Czy ktoś młody jest czy stary , czy ma 10 lat czy 40 i już bez pary ,niech nie marzy o emeryturze ,niech mu Bozia się pokaże.
3: Pracownik z IP: 83.19.145.* (2009-08-19 11:30)
Związkowców pensje wyłącznie ze składek!
4: do młodego Liberała i innego gamo.... z IP: 84.234.1.* (2009-08-19 11:30)
gdybyś pracował w takich zakładach to wiedział byś ,że Prezesów i dyrektorów jest tam zdecydowanie ,rażąco więcej -rozplenili się jak muchomory . To ,że płaci sie Zwiazkowcom z pieniędzy pracodawcy to winna Sejmu które takie prawo ustalił i pozwolił na takie działania. Jeżeli jednak mowa o stratach w górnictwie a nawet w energetyce to winny jest Twój wódz Donald który w ubiegłym roku peplał bzdury ,że złotówka bedzie sie umacniać CUDOWNIE więc wszyscy Prezesi polecieli POdpisywać opcje. Teraz wegla nie wydobywają i to nie dlatego ,że nie ma zbytu lecz dlatego aby bankom nie przepłacać za opcje. Nie słuchaj TVN i POlsatu w Czechach nadal górników polskich zatrudniają ,nikt ich nie zwalnia i koniunktura jest OK -tam nie ma paplajacego brednie Donalda i nie ma opcji.
5: młody liberał z IP: 77.254.153.* (2009-08-19 12:57)
do ;4 ; nie wiem kto ci dał prawo wymądrzać się czego ja mam słuchać a czego oglądać przypomnieć ci ze był kiedyś taki" KRAJ RAD " czyli ZSRR KTÓRY doradzał innym co mają robić co mają czytać czy co mają oglądać może ty jesteś komunistą?. A po drugie jeżeli prezesów jest za dużo to i związkowców tez będzie nadmiar pytanie kto tam pracuje nie powiesz ze związkowcy.
6: do 5 -ja tylko pokazuje Ci z IP: 84.234.1.* (2009-08-19 13:58)
jakie masz klapki na oczy -widzisz drzazgę-"związkowców"-popatrz na Prezesów i dyrektorów -to jest dopiero beton czyli belka a ile Oni zarabiają -a co obiecywał Twój Donald powołując się na swoja mamusię ?...zapomniałeś --idż najpierw do pracy a potem ,zobacz jak funkcjonuja firmy pod rządami twojego wodza a potem opowiadaj dyrdymały powtarzane za TVN...
7: Bezwzględna prywatyzacja. z IP: 89.79.116.* (2009-08-19 19:51)
Spółki skarbu państwa - to skanseny komunizmu.
Najlepiej im wychodzi wyrywanie społecznego grosza.
1/Zakład pracy który nie potrafii funkcjonować na rynku - OGŁASZA UPADŁOŚĆ.
2/Podtrzymywanie tych reliktów komunistycznych i utrzymywanie gromady / w każdym państwowym zakładzie / nierobów związkowych - JEST CHORE.
8: a gdyby tak Donald najpierw sprywatyzował z IP: 84.234.1.* (2009-08-19 20:30)
-sprzedał za 40mld $ tą działkę na Oceanie o której dziś pampersy tak głośno mówią w TV bo prywatyzować przemysł to głównie Ci chcą co dorywczo na kominie w wakacje pracowali a nie w przemyśle.
To Oni twierdzą ,że Ci co w szkodliwych warunkach pracowali, nie płacili za to składek do ZUSu i następnie CI zamierzają wyprzedawać pobudowane przez tak zatrudnianych pobudowane zakłady aby spłacać wycieczki do PERU.
9: a gdyby tak Donald najpierw sprywatyzował z IP: 84.234.1.* (2009-08-19 20:35)
-sprzedał za 40mld $ tą działkę na Oceanie o której dziś pampersy tak głośno mówią w TV bo prywatyzować przemysł to głównie Ci chcą co dorywczo na kominie w wakacje pracowali a nie w przemyśle.
To Oni twierdzą ,że Ci co w szkodliwych warunkach pracowali, nie płacili za to składek do ZUSu i następnie zamierzają wyprzedawać pobudowane przez tak zatrudnianych pobudowane zakłady aby spłacać wycieczki do PERU.
10: a gdyby tak Donald najpierw sprywatyzował z IP: 84.234.1.* (2009-08-19 20:39)
-sprzedał za 40mld $ tą działkę na Oceanie o której dziś pampersy tak głośno mówią w TV bo prywatyzować przemysł to głównie Ci chcą co dorywczo na kominie w wakacje pracowali a nie w przemyśle.
To Oni twierdzą ,że Ci co w szkodliwych warunkach pracowali, nie płacili za to składek do ZUSu i następnie zamierzają wyprzedawać pobudowane przez tak zatrudnianych zakłady aby spłacać wycieczki do PERU w Maciu Pikciu.
Do 31 maja dorabiający do zasiłków i świadczeń przedemerytalnych muszą rozliczyć się z ZUS

Nie możemy się zgodzić, aby odstąpić od reformy emerytalnej, która ma zapewnić kobietom 70-proc. wzrost ich świadczeń. Jeśli ktoś żąda zmian, niech pokaże swoje realne propozycje. - mówi Mieczysław Augustyn, senator PO.