Z badania przeprowadzonego w tym roku przez portal internetowy Konsylium 24.pl wynika, że aż 10 proc. lekarzy przyznaje się, że pracuje ponad 92 godziny tygodniowo. To ponad 13 godzin na dobę. Rekordzistom udaje się przepracowywać nawet 240 godzin w ciągu tygodnia. Potwierdzają to kontrole przeprowadzane przez poszczególne oddziały NFZ.

Świadczeniodawcy, którzy podpisują kontrakty z Funduszem, muszą przedstawiać mu harmonogramy pracy poszczególnych specjalistów. I tu pojawia się problem, bo okazuje się, że bardzo często lekarze pracujący w kilku placówkach jednocześnie przyjmują chorych w tym samym czasie.

O tym, że lekarze nie zawsze są w pracy w godzinach, w których powinni przyjmować pacjentów, wiedzą również ich pracodawcy. Jak tłumaczą, wyrażają na to zgodę, bo w większości regionów brakuje specjalistów. Takie postępowanie lekarzy powoduje jednak, że pacjenci czekają w coraz dłuższych kolejkach.

W dwóch miejscach jednocześnie

Wśród lekarzy pracujących najdłużej najliczniejszą grupę stanowią lekarze najmłodsi, którzy mają staż pracy nie dłuższy niż siedem lat. Część z nich może wykazać, że pracuje nawet kilkaset godzin tygodniowo, bo teoretycznie w tym samym czasie udziela świadczeń w kilku miejscach. W praktyce tylko w jednym.

– Kontrolę harmonogramów czasu pracy lekarzy przeprowadzamy co roku. Tylko w ostatniej stwierdziliśmy, że w 42 przypadkach lekarze pracowali w tym samym czasie w dwóch różnych placówkach – mówi Marek Staszewski, zastępca dyrektora ds. ekonomiczno-finansowych opolskiego NFZ.

Także łódzki oddział NFZ skontrolował harmonogramy pracy lekarzy. Tym razem zajął się specjalistami z placówek rehabilitacyjnych. Okazało się, że ponad połowa przychodni w województwie ma pracowników, którzy w tym samym czasie pracują w kilku miejscach. Na dwa tysiące osób 78 miało 2–2,5 etatu, 128 pracowało od 2,5 do 3,5 etatu, a 57 osób od 3,5 do 8 etatu. Rekordzista był zatrudniony aż w 25 przychodniach.