•  Polsce grożą wysokie kary finansowe za niewdrożenie przepisów o skróconym czasie pracy lekarzy
  •  Przesunięcie terminu wejścia w życie przepisów o 48 godzinnym tygodniu pracy spowoduje lawinę pozwów sądowych
  •  Zdaniem RPO, skrócony czas pracy lekarzy może stanowić zagrożenie dla pacjentów

ANALIZA

Przełożenie daty wejścia w życie przepisów, które skracają czas pracy lekarzy do średnio 48 godzin tygodniowo o kolejny rok, może spowodować nałożenie przez Unię Europejską na Polskę wysokich kar finansowych. Do ich stosowania zobowiązuje nasz kraj Dyrektywa z 2003 roku. Dlatego poprzedni rząd znowelizował ustawę o zakładach opieki zdrowotnej (Dz.U. nr 176, poz. 1240), wprowadzając do niej przepisy o krótszym czasie pracy lekarzy. Wejdą one w życie 1 stycznia 2008 r. Nowy rząd propononuje jednak przesunięcie tej daty o kolejny rok.

Na tę propozycję nie zgadzają się lekarze. Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego, podkreśla, że odpowiedzią lekarzy będzie składanie pozwów do sądów o odszkodowania za prace ponad unijny wymiar. Już teraz lekarze w całej Polsce domagają się od szpitali odszkodowań na ponad 3 mld zł za pracę ponad 48-godzinny tygodniowy limit. Kwota ta może być jeszcze wyższa, jeżeli kolejni lekarze zwrócą się do sądów o uznanie ich roszczeń.

Trzeba stosować Dyrektywę

Dyrektywa unijna z 2003 roku w sprawie niektórych aspektów organizacji czasu pracy (2003/88/WE) nakłada na wszystkie kraje członkowskie obowiązek wprowadzenia średniego 48-godzinnego tygodnia czasu pracy. Zgodnie z nią, również dyżury są wliczane do wymiaru czasu pracy. Praca ponad ten limit jest możliwa, ale tylko za zgodą pracownika (tzw. klauzula opt-out).

Te przepisy wciąż nie obowiązują w Polsce, chociaż powinny być wdrożone praktycznie wraz z przystąpieniem do UE. Tak się jednak nie stało. Nie oznacza to, że nie mamy takiego obowiązku.

- Po pierwsze, taki obowiązek nakłada na nas Dyrektywa z 2003 roku, po drugie wynika on z dwóch głośnych wyroków Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawach SiMAP oraz Jaeger - mówi Radosław Skowron z Kancelarii Prawnej Kaczor Klimczyk Pucher Wypiór.

Przy okazji tych spraw Trybunał stwierdził, że dyżur pełniony przez lekarza mającego obowiązek znajdować się w szpitalu musi być w całości uznany za czas pracy.

- W przypadku uznania przez Komisję Europejską, iż państwo członkowskie nie wywiązuje się z obowiązku wynikającego z prawa europejskiego, w pierwszej kolejności wzywa dany kraj do zaprzestania niewłaściwego działania - mówi Katarzyna Zbiegień-Włodarska z Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy.

Grożą kary finansowe

Brak zastosowania się do wymogów Komisji może spowodować skierowanie sprawy do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

- Utrzymywanie w mocy przepisów sprzecznych z prawem wspólnotowym stanowi naruszenie zabowiązań wynikających z członkowstwa Polski w UE - podkreśla Dimitar Anadoliyski, z kancelarii prawnej BSJP Brockhuis Schnell Jurczak Prusak.

Przekładając o kolejny rok wdrożenie unijnej dyrektywy, Polska naraża się również na sankcje finansowe.

Zdaniem Wojciecha Rudnickiego z Naczelnej Izby Lekarskiej, kary nakładane przez Unię Europejską mogą sięgać nawet wielu milionów euro. Tak się stało w przypadku Francji, która za niewykonanie zobowiązań unijnych w sektorze rybołówstwa zapłaciła 58 mln euro.

- Dlatego rząd musi poważnie zastanowić się, czy przełożenie terminu wejścia w życie przepisów dyrektywy nie będzie bardziej kosztowne niż ich wdrażanie - dodaje Wojciech Rudnicki.

Coraz więcej pozwów

Brak przepisów dostosowujących polskie prawo do wymogów unijnych nie oznacza, że lekarze nie mogą ubiegać się w sądach o odszkodowania za pracę ponad unijny wymiar. Z danych związku lekarzy wynika, że takich pozwów zostało złożonych ponad 4 tys. Najwięcej, bo ponad 750, w województwie łódzkim, 306 w pomorskim i ponad 140 w województwie podkarpackim.

Lekarze domagają się rekompensat finansowych za pracę ponad 48 godzin tygodniowo od momentu przystąpienia Polski do UE. Z szacunków OZZL wynika, że w przypadku zasądzenia odszkodowań, placówki ochrony zdrowia będą musiały zapłacić lekarzom ponad 3 mld zł.

Wyższe wynagrodzenie

Liczba pozwów może jednak dramatycznie wzrosnąć, jeżeli rząd zdecyduje, bez zgody lekarzy, o przełożeniu daty wejścia w życie przepisów o skróconym czasie pracy.

- Jestem przekonany, że w takiej sytuacji będą oni masowo kierować sprawy do sądów. Skutki dla szpitali będą tragiczne, porównywane z tymi, jakie spowodowała tzw. ustawa 203 - uważa Wiktor Masłowski, wiceminister zdrowia w rządzie Leszka Millera.

Lekarze nie godzą się na propozycję rządu. Są skłonni dłużej pracować (czyli podpisać tzw. klauzule opt-out), jeżeli uzyskają gwarancję ustalenia minimalnego wynagrodzenia.

- Nasza praca musi być należycie wynagradzana, a pacjentami nie mogą zajmować się przemęczeni lekarze - mówi Maciej Jędrzejewski, szef mazowieckiego regionu OZZL.

Oznacza to, że dyrektorzy szpitali będą musieli zaproponować im lepsze warunki płacy. A na to szpitale nie mają pieniędzy.

RPO apeluje

Również rzecznik praw obywatelskich zwrócił się do minister zdrowia o rozwiązanie problemu dotyczącego krótszego czasu pracy lekarzy. Jego zdaniem wprowadzenie nowych przepisów oznacza, że szpitalom będzie jeszcze trudniej niż obecnie zapewnić odpowiednio liczny zespół lekarzy, by chronić życie i zdrowie pacjentów, tym bardziej że dyrektorzy szpitali nie otrzymali dodatkowych środków finansowych na wzrost kosztów pracy, w tym na zaspokojenie oczekiwań płacowych lekarzy.

tys. lekarzy już domaga się przed polskimi sądami odszkodowań za pracę ponad 48 godzin tygodniowo

Dominika Sikora

dominika.sikora@infor.pl