Najgorszy błąd popełniają ci, którzy rozpoczynają rozmowę kwalifikacyjną od tego, ile chcą zarabiać.
Publikacja: 6 lipca 2009, 10:15 Aktualizacja: 6 lipca 2009, 10:29
Tylko w minionym półroczu pracę straciło co najmniej 300 tys. osób. Większość z nich ostatnią rozmowę kwalifikacyjną odbyła kilka, a nawet kilkanaście lat temu. Średnio Polacy zmieniają pracodawcę co dziewięć lat. Oto kilka wskazówek, jak wybrnąć z najtrudniejszych pytań w rozmowie kwalifikacyjnej.
Dla wielu pracodawców kluczowym czynnikiem selekcyjnym jest motywacja kandydatów. Warto przed spotkaniem zastanowić się, jak ją przedstawić. Często osoby aplikują na analogiczne stanowiska do obecnie zajmowanych, podkreślając przy tym, że kieruje nimi chęć rozwoju.
Takich nieprzemyślanych stwierdzeń należy unikać, opracowując bardziej precyzyjny plan działania. Opowiadając o tym, co chcielibyśmy robić, nie należy popadać w fantazję. Dobrze, żeby plany zawodowe opowiadały stanowisku, działalności firmy i kompetencjom, które kandydat oferuje.
Innym aspektem motywacji jest wytłumaczenie rozmówcy, dlaczego stara się o pracę w jego firmie. Chociaż prawda może być taka, że aplikacje trafiły wszędzie, gdzie tylko można było je wysłać, na naszą korzyść zaprocentuje danie rozmówcy poczucia wyjątkowego zainteresowania i przedstawienie lepszych powodów niż to, że jego firma jest duża i międzynarodowa.
W przygotowaniu takiej wypowiedzi pomoże internet, gdzie bez trudu można znaleźć historię firmy i jej działalności.
Pytania o oczekiwania finansowe są postrzegane jako wyjątkowo trudne. Niektórzy próbują odwlec jakąkolwiek odpowiedź, tłumacząc że nie pieniądze są dla nich ważne. Inni twierdzą, że ich oczekiwania zależą od profilu stanowiska, chociaż już go znają. Oba sposoby są mało konstruktywne. Wynagrodzenie dla obu stron jest istotne i trudno uwierzyć, żeby było inaczej, chociaż dla samego pracodawcy rzadko jest to jedyne kryterium wyboru.
Najgorszy błąd popełniają ci, którzy rozpoczynają rozmowę od wyrażenia swoich warunków finansowych. Takim stwierdzeniem pozbywają się szansy na dalszy etap rekrutacji. Trudno sobie wyobrazić, żeby sprzedaż rozpoczynać od podania ceny, zamiast od stworzenia dobrego wrażenia. Ta sama zasada obowiązuje w rekrutacji, nawet jeżeli to firma próbuje pozyskać pracownika.
Z wyrażeniem swoich oczekiwań warto poczekać na odpowiedni moment lub pytanie, uwzględniając przy tym standardy w branży, swoje doświadczenie i obecną pensję oraz oczekiwany wzrost. Jeżeli nie jesteśmy pewni, jak kształtuje się rynek, można powiedzieć, jak wygląda obecne wynagrodzenie i jakiego wzrostu oczekujemy przy zmianie pracy.
Bywa też tak, że z różnych względów zależy nam na dołączeniu do zespołu danej firmy, lub na stanowisku. Wtedy warto wykazać się elastycznością i podać przedział finansowy. Takie sformułowanie oczekiwań jest przekonujące i stanowi dobrą podstawę do dalszych negocjacji dla obu stron.
NIE ROZMAWIAJ O BYŁEJ PRACY
Bywa, że jedyną motywacją do zmiany pacy są fatalne stosunki interpersonalne w obecnej firmie. Rozmowa kwalifikacyjna nie jest miejscem i czasem, gdzie warto roztrząsać doznane krzywdy. Pracodawcy lubią ludzi sukcesu. Z punktu widzenia pracodawcy kandydat sfrustrowany jest mało przewidywalny. Podejmie każdą pracę byle uciec z obecnego piekła, a potem się będzie zastanawiał, co dalej. Bezpieczniej jest już napomknąć, że obecna firma przechodzi trudny okres i szukamy bardziej stabilnego miejsca pracy, przekierunkowując rozmowę na pozywane aspekty zmiany.
1: Samson z IP: 77.65.62.* (2009-07-06 17:05)
No to ja będę widocznie nieznośnym oryginałem do końca mojej pracy.O tym ile chcę zarabiać piszę w moim liście motywacyjnym(na końcu) Wynika to z moich doświadczeń z pracodawcami.Po zrobieniu dobrego wrażenie i kilku rozmowach kwalifikacyjnych otrzymywałem często(prawie zawsze) propozycję z okolic płacy minimalnej.A trudno przecież powiedzieć ,że nie włożyłem wkładu pracy w staranie się o stanowisko? L.M. dojazdy, stresy rozmowy kwalifikacyjnej itd. I to nie jest warte jasnego wyłożenia sprawy na stół? Myślę że wszyscy w miarę lat pracy(także pracodawcy) coraz bardziej mądrzejemy.Tylko że jak tak dalej pójdzie w ogóle nie będziemy sobie ufać.Czyżby o to chodziło, nie tylko na rynku pracy?
2: coach kariery z IP: 212.76.37.* (2009-07-06 18:48)
Są kraje, gdzie ogłoszenia o pracę zawierają od razu poziom zarobków na danym stanowisku. W Polsce kwestia ta jest tabu - zarobki sa owiane tajemnicą. Nie dość, że wiele umów o prace lub dokumentów im towarzyszących zawiera klauzule tajności w kwestii wynagrodzeń, to nawet osoby, które powyższych zapisów nie maja i tak na wszelki wypadek wolą o tym nie rozmawiac.
Opisany stan powoduje, że Pracowdawca łatwiej może zatrudnić pracownika za niższe niż rynkowe pieniądze, bo pracownicy cen na rynku nie znają. Raporty na ten temat sa źródłem robienia niezłej kasy dla firm HR. Przeciętny Kowalski może pomarzyć o dostepie do nich.
Chciałabym, aby w Polsce odczarowano powyższą kwestię, ale również w obecnej sytuacji można sobie poradzic metodami bardziej skutecznymi niz te opisane w artykule.
3: jacek z IP: 77.254.60.* (2009-07-06 23:08)
chyba, że ktoś ma szczęście i jego żona pracuje w firmie przygotowującej m.in. raporty płacowe... (oczywiście te dane są poufne).
4: M@rio z IP: 78.88.113.* (2009-08-03 12:45)
Samson! Przecież ty właśnie mówisz o tzw. kapitale społecznym. Wszystkie badania wskazują że w polsce kapitał społeczny rozwijać się nie będzie, a tym samym nasz kraj zejdzie za 10 lat na manowce. Lepiej wyjeżdżać z tego kraju.
Do 31 maja dorabiający do zasiłków i świadczeń przedemerytalnych muszą rozliczyć się z ZUS

Nie możemy się zgodzić, aby odstąpić od reformy emerytalnej, która ma zapewnić kobietom 70-proc. wzrost ich świadczeń. Jeśli ktoś żąda zmian, niech pokaże swoje realne propozycje. - mówi Mieczysław Augustyn, senator PO.