Stronę rządową reprezentują: wiceminister edukacji Krystyna Szumilas i szef Zespołu Doradców Strategicznych premiera Michał Boni.

Boni pytany przez dziennikarzy przed spotkaniem o proponowaną przez rząd wysokość przyszłorocznych podwyżek, powiedział, że wzrost gospodarczy w tym roku jest niższy niż planowano z powodu kryzysu na całym świecie. "Z taką perspektywą musimy przystąpić do myślenia o roku 2010" - zaznaczył Boni.

Prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz uważa, że środowe spotkanie nie jest jeszcze prawdziwym początkiem negocjacji płacowych. "Będzie to raczej przedstawienie stanowisk i oczekiwań przez strony" - powiedział.

Jednocześnie zaznaczył, że związek nie wyrazi zgody na 1-procentowy wzrost płac nauczycieli, o jakim w zeszłym tygodniu pisały media. "Nie sądzę zresztą, żeby strona rządowa z taką propozycją wystąpiła. Oznaczałaby ona, że pensje nauczycieli wzrosłyby tylko o 22 zł brutto" - podkreślił.

W środę przed spotkaniem Sekcja Krajowa Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" wydała oświadczenia na temat podwyżek płac. "Oczekujemy, że (...) rozmowy MEN ze związkami zawodowymi doprowadzą do potwierdzenia zarówno realizacji deklarowanych w ubiegłym roku przez Rząd RP propozycji podwyżek na lata 2009-2010, jak i zapewnią nauczycieli, że zagwarantowany ustawą budżetową drugi etap waloryzacji płac od 1 września 2009 roku nie jest zagrożony" - napisał przewodniczący oświatowej "S" Stefan Kubowicz. Oświadczenie przesłano w środę do premiera Donalda Tuska, marszałków Sejmu i Senatu Bronisława Komorowskiego i Bogdana Borusewicza oraz minister edukacji.

Oświatowa "S" domaga się też równoległych rozmów na temat czasu pracy nauczycieli. Jak czytamy w oświadczeniu: "Po to, by zrezygnować z niefortunnego, powodującego m.in. chaos organizacyjny, wprowadzenia dodatkowej godziny (niepłatnej) od 1 września, a tym bardziej z planowanej drugiej takiej niepłatnej godziny w szkołach podstawowych i gimnazjach od 1 września 2010 roku".

W ubiegłym tygodniu "Gazeta Wyborcza" napisała, że w budżecie na przyszły rok nie ma pieniędzy na wyższe pensje dla nauczycieli. Według "GW", rząd proponuje w przyszłym roku tylko jednoprocentowy wzrost pensji nauczycieli.

Zgodnie z zawartym w ubiegłym roku porozumieniem pomiędzy związkami zawodowymi działającymi w oświacie a rządem, wzrost wynagrodzeń nauczycieli w przyszłym roku ma być nie mniejszy niż w tym roku, ale parametry wzrostu mają zależeć od możliwości budżetu państwa.

W wyniku ubiegłorocznych negocjacji rząd zapowiedział w tym roku dwie podwyżki dla nauczycieli. Jedna z nich została już zrealizowana: wiosną płace zasadnicze nauczycieli stażystów wzrosły o 390 zł brutto, kontraktowych - o 220 zł brutto, mianowanych - o 100 zł brutto, dyplomowanych o 125 zł brutto. We wrześniu nauczyciele mają dostać drugą podwyżkę (od 90 do 125 zł brutto, w zależności od stopnia awansu zawodowego).

Premier Donald Tusk zapowiedział w środę, że planowane dodatkowe oszczędności w ministerstwach związane z nowelizacją tegorocznego budżetu nie dotkną m.in. nauczycieli i policjantów. We wtorek po posiedzeniu rządu minister finansów Jacek Rostowski poinformował, że oczekuje oszczędności w resortach na poziomie 3 mld zł.