zaloguj się do e-DGP
statystyki

Od 3 lipca nowy wykaz chorób zawodowych

skomentuj

Kodeks pracy, a nie rozporządzenie będzie określać uprawnienia pracownika dotyczące rozpoznania choroby zawodowej. Jednocześnie nowy wykaz chorób będzie mieć charakter zamknięty.

ZMIANA PRAWA

Ministerstwo Zdrowia przygotowało nowy projekt rozporządzenia w sprawie chorób zawodowych. Jego przygotowanie wynika z konieczności likwidacji luki w prawie spowodowanej utratą mocy poprzedniego rozporządzenia z 2002 r., spowodowanej wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. Sędziowie, odpowiadając na pytanie prawne Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie, 19 czerwca 2008 r. (sygn. P 23/07, Dz.U. nr 116, poz. 740), uznali, że art. 237 par. 1 pkt 2 i 3 kodeksu pracy w zakresie, w jakim nie określa wytycznych dotyczących treści rozporządzenia, są niezgodne z konstytucją.

– Rodzi to konsekwencje także w stosunku do powiązanego z tym artykułem rozporządzenia wykonawczego do ustawy, które jako oparte na niekonstytucyjnej delegacji ustawowej jest również niezgodne z ustawą zasadniczą – wyjaśniał Zbigniew Cieślak, sędzia sprawozdawca w uzasadnieniu wyroku.

Niezgodne z konstytucją jest więc rozporządzenie Rady Ministrów z 30 lipca 2002 r. w sprawie wykazu chorób zawodowych, szczegółowych zasad postępowania w sprawach zgłaszania podejrzenia, rozpoznania i stwierdzenia chorób zawodowych oraz podmiotów właściwych w tych sprawach (Dz.U. nr 132, poz. 115). Równocześnie TK odroczył utratę mocy przepisów na 12 miesięcy od dnia ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw. Zarówno więc przepisy k.p., jak i rozporządzenie przestaną obowiązywać 3 lipca 2009 r.

W nowym rozporządzeniu znajduje się wykaz chorób zawodowych z wymaganym okresem, w którym wystąpienie udokumentowanych objawów chorobowych upoważnia do postawienia diagnozy, że jest to choroba zawodowa. Opisana też została procedura dotycząca zgłoszenia podejrzenia, rozpoznawania i stwierdzania takich chorób oraz określone też zostały podmioty, które będą je rozpoznawać. Podejrzenie choroby zawodowej będzie zgłaszane powiatowemu inspektorowi sanitarnemu i inspektorowi pracy w miejscu, gdzie była wykonywana praca lub w siedzibie pracodawcy.

Nowy wykaz będzie mieć charakter zamknięty. W praktyce więc nie będzie można uznać za chorobę zawodową przypadłości opisanej w innych przepisach. Rozporządzenie wskazuje, że do instytutu medycyny pracy pracodawca ma przesyłać zawiadomienie o skutkach choroby zawodowej. Określa też terminy jego przekazania.

3,5 tys. przypadków zachorowań na choroby zawodowe zanotował w 2008 r. Instytut Medycyny Pracy w Łodzi

Komentarze: 11

  • 1: CHORY z IP: 83.17.38.* (2009-06-05 09:42)

    dlaczego lelarze orzecznicy PRAWIE NIC NIE WIEDZĄ O CHOROBIE ZAWODOWEJ LEŚNIKÓW PRACUJĄCYCH W TERENIE (BO NIE DOT. KIEROWNICTWA) - O BOLERIOZIE !!!TO MAKABRYCZNA CHOROBA, A ONI CAŁKIEM SERIO NA KOMISJI TWIERDZĄ, ŻE PRACA LEŚNIKA TO SAMO ZDROWIE, NA ŚWIEŻYM POWIETRZU !!! A O TEJ STRASZNEJ CHOROBIE ZUPEŁNIE NIC NIE WIEDZĄ !!! TO SKANDALICZNE !!!

  • 2: operatorka komputerowa z IP: 62.69.217.* (2009-06-05 19:48)

    Dleczego ciągła praca przy komputerze powodująca bolesne uszkodzenia kręgów szyjnych, nadgarstka, kręgów przy podstawie kręgosłupa dające w konsekwencji silne bóle barku, ramienia i drętwienie rąk i nóg. Powodująca również systematycznie pogarszający się wzrok nie jest uznawana jako praca szkodliwa? Ile lat można dzień w dzień przez 8 godzin wprowadzać setki tysięcy liczb ze sprawodzań bez utraty zdrowia? Czy uszkodzenia sporodowane taką pracą będą w wykazie chorób zawodowych? Myślę, że nie bo ustawodawcy spędzają przy komputerze zaledwie kilkanaście minut dziennie lub wogóle nie znają obsługi komputera.

  • 3: ewcia z IP: 88.156.150.* (2009-06-05 22:08)

    Mam nadzieję, że nastąpi postęp w tej sprawie i orzeczenie TK zmieni w istotny sposób ten przepis, a umieszczenie w kp spowoduje że pracownik będzie miał większe szanse na uzyskanie swiadczeń.
    Głowa do góry operatorko koputerowa!!!

  • 4: tak myślę z IP: 77.253.64.* (2009-06-06 03:42)

    Od kiedy zostały polikwidowane Zakładowe Przychodnie Przemysłowej Słuzby Zdrowia, które dysponowały odpowiednim sprzętem jak również zatrudnieni byli wybitni specjaliści lekarze znający specyfikę branży i poszczególnych stanowisk . Współpracowali z odpowiednimi służbami w zakładach Działami Słuzb Pracowniczych Kadrami oraz służbą BHP i Związkami Zawodowymi.
    A dziś kto wydaje i bada stopień zagrożenia i dba o w/w stanowiska.Tu występuje problem nie znajomości zagrożeń.
    Dziś w 80% pracowników czynnie zawodowo leczy się u lekarzy domowych w Przychodniach w danym Rejonie, lub prywatnie. A Ci się nie znają się na warunkach szczególnych, szkodliwych. A Pani Minister Kopacz jest pediatrą , to tym bardziej .
    Kogo dziś obchodzi, czy Ty pracujesz przy komputerze, czy w warunkach uznanych za szkodliwe, czy w warunkach szczególnych. A sami orzecznicy z ZUSu traktują wszystkich podobnie

  • 5: mariak z IP: 194.105.133.* (2010-07-30 17:23)

    Pracuję w laboratorium i posiadam chorobę zawodową(30% uszkodzenia wąrtoby) uznaną w 1980 roku.Czy po przejściu na emeryturę dostanę jakiś dodatek?

  • 6: obserwator z IP: 83.19.170.* (2010-09-27 17:24)

    Dr Ewa Wągrowska-Koski stwierdza, że przed sądem powszechnym sprawy o choroby zawodowe nie przyśpieszą się, gdyż obecnie tylko opinie WOMP i IMP są podstawą do stwierdzenia choroby zawodowej. Większości te opinie są fałszywe, lub lekarze wpływają na wyniki badań lub pomijają ważne wyniki badań, aby nie stwierdzić podstaw do rozpoznania choroby zawodowej.
    Uważam, że postępowaniami w sprawach o choroby zawodowe wpierw powinna zająć się Najwyższa Izba Kontroli, czy CBA lub organy prokuratorskie, gdyż stwierdzam, że organy sanepidu i lekarze orzecznicy WOMP i IMP działają niezgodnie z prawem. Sam fakt, że organy sanepidu niedokładnie kontrolują warunki pracy pracownika, a później wystawiają fałszywą kartę oceny narażenia, gdzie tylko wolno im wskazać (mają taki wewnętrzny obowiązek), że warunki pracy "mogły" wpłynąć na powstanie choroby zawodowej. Takie wskazanie w karcie oceny narażenia z góry wyklucza rozpoznanie choroby zawodowej. Tylko wskazanie, że warunki pracy wpłynęły lub z dużym prawdopodobieństwem wpłynęły na powstanie choroby zawodowej daje podstawę do rozpoznania przez lekarzy orzeczników i stwierdzenia w decyzji przez sanepid choroby zawodowej. Lekarze orzecznicy pomimo, że mają uprawnienia do zlecenia oceny warunków pracy opierają się na własnej "sugestii", a nie na faktycznych ocenach narażeń na czynniki szkodliwe dla pracownika uznając, że warunki pracy pracownika nie mogły wpłynąć na powstanie choroby zawodowej.
    Dwa zawiadomienia o popełnionych przestępstwach przez WOMP i IMP zostały przeze mnie złożone do prokuratury. Zawiadomienia dotyczyły fałszowania opinii lekarskich, wpływaniu na lekarzy konsultantów w celu zamiany opinii z uznania rozpoznania choroby zawodowej na jej wykluczenie. W moim przypadku na podstawie karty oceny narażenia zawodowego stwierdzającej, że warunki pracy wpłynęły na zmiany chorobowe i na podstawie pierwszych opinii zostało sporządzone orzeczenie lekarskie o rozpoznaniu choroby zawodowej. Następnie po mojej pierwszej komisji lekarskiej, na podstawie wysłanej lekarzowi orzecznikowi uzupełnienia karty oceny narażenia zawodowego, sporządzonej przez sanepid na podstawie fałszywych wskazań przez mojego pracodawcę, gdzie znacznie zaniżono wartość narażenia zawodowego przez wpis, że warunki „mogły wpłynąć” na objawy chorobowe, wstrzymano wydanie orzeczenia lekarskiego stwierdzającego u mnie chorobę zawodową. Osobiście to orzeczenie widziałam w mojej dokumentacji. U lekarza orzecznika powstały wątpliwości orzecznicze i z tego powodu zostałam ponownie wezwana na drugą komisję lekarską. Przed tą komisją orzecznik podjął rozmowę z lekarzem konsultantem ortopedą. W wyniku tej rozmowy ortopeda w swoim uzupełnieniu opinii zmienił swoje wcześniejsze rozpoznanie u mnie choroby zawodowej zespołu cieśni nadgarstków w związku z sposobem wykonywania pracy i w narażeniu na zmiany termiczne, przyjmując w tym uzupełnieniu podejrzenie u mnie reumatoidalnego zapalenia stawów, co wyklucza powstanie zmian neurologicznych w cieśniach nadgarstkach w związku z choroba zawodową. Te sprzeczne jego ustalenia w uzupełnieniu do opinii ortopedy nie były poparte żądnymi dowodami, tylko podejrzeniem najprawdopodobniej opartym na wpływie na tego lekarza przez lekarza orzecznika, który działał w oparciu o wpływ sanepidu. Ortopeda wskazał potrzeby przeprowadzenia diagnostyki różnicowej i sporządzenia opinii przez reumatologa. Pomimo wydanej opinii przez reumatologa na podstawie badań z diagnostyki różnicowej (wyniki badań krwi na ANA p/c jądrowe – ujemne i innych wyników krwi) wykluczającej podstaw do rozpoznania u mnie zmian chorobowych RZS, orzecznik z WOMP tej opinii reumatologa nie uwzględnił. Dodatkowo miałam badania alergologiczne na środki chemiczne, gdzie lekarz dermatolog poświadczył nieprawdę w opinii stwierdzając brak dodatnich wyników z tych badań. Zdjęcia moich pleców i zmiany naskórne powstałe po tych badaniach zaprzeczają opinii dermatologa.
    Z tego powodu zostałam wysłana na konsultację do IMP w Łodzi. Tam badała mnie dr Wągrowska-Koski, gdzie ponownie zleciła wiele badań specjalistycznych. Lekarze konsultanci (ortopeda i neurolog) na podstawie statystyki wykluczyli w opinii konsultacyjnej IMP w Łodzi u mnie powstanie zespołu cieni nadgarstków wskazując, że najczęstszym powodem tej choroby są zmiany reumatoidalne, hormonalne, onkologiczne. Lekarze ci pominęli opinię reumatologa z WOMP wykluczającego u mnie RZS. Nie sprawdzono u mnie czy występują zmiany endokrynologiczne lub onkologiczne. Na moje liczne skargi na dermatologa z WOMP, podjęto w IMP w Łodzi ponowne badania alergologiczne. Założono mi kilkadziesiąt rożnych testów alergologicznych nie związanych z środkami chemicznymi stosowanymi w mojej pracy. W pierwszym teście wyszło wiele wysoko dodatnich wyników. W drugim teście wyszły mniejsze z skutkami dodatkowymi reakcji wewnętrznej mojego organizmu. W trakcie badań nie przekazano mi karty założonych testów alergologicznych. Dopiero na moją skargę udzielono mi kopię tych testów. Wówczas stwierdziłam, że w drugim teście alergologicznym został mi założony dodatkowy test, który nie widniał w wykazie założonych testów. Po tym drugim teście wystąpiły u mnie wewnętrzne zmiany reakcji alergologicznej i w niespełna miesiąc czasu przybrałam na wadze. Stwierdziłam, że w drugim teście pod dodatkowym testem został mi założony silny steryd w maści, który miał zmienić wyniki tego drugiego testu. Steryd ten spowodował reakcję alergologiczną oraz niekontrolowany przybór masy ciała.
    Prokuratura na te wskazania w zawiadomieniach przesłuchała wszystkich lekarzy z WOMP i IMP. Ponadto w związku z faktem, że zostałam skierowana do IMP i ZŚ w Sosnowcu na ponowne badania orzecznicze II stopnia , prokuratura wystąpiła do tego orzecznika o przekazanie orzeczenia po jego sporządzeniu oraz mojej dokumentacji medycznej.
    W IMP i ZŚ w Sosnowcu byłam badania w przychodni, a następnie w kilka miesięcy później zostałam skierowana na obserwację w tym szpitalu. Ponownie miałam tam przeprowadzonych wiele badań. W wydanym orzeczeniu stwierdzono brak podstaw do rozpoznania u mnie cieśni nadgarstków wskazując, że wyniki badań krwi na ANA p/c jądrowe wskazują wysoko dodatnie wyniki, co daje podstawę do rozpoznania u mnie RZS lub innej choroby tkanki łącznej (kolagenozy). Ponadto stwierdzono podejrzenie niedoczynności tarczycy oraz wskazano, że miałam operację ginekologiczną kilkanaście lat wcześniej, że moje warunki pracy jako sprzątaczka nie mogły wpłynąć na powstanie u mnie zespołu cieśni nadgarstków z przyczyn zawodowych.
    Prokuraturę powiadomiłam, że orzeczenie II stopnia wydane przez IMP i ZŚ w Sosnowcu ma cechy niewiarygodności ze względu na wyniki badań mojej krwi. Prokuratura nie przyjęła tego do wiadomości wydając postanowienie o umorzeniu śledztwa w związku z brakiem dowodów popełnienia przestępstw, gdzie oparto się na zeznaniach lekarzy, którym zarzuciłam popełnienie licznych przestępstw oraz na podstawie orzeczenia II stopnia wydanego przez IMP i ZŚ w Sosnowcu.
    Na to postanowienie złożyłam zażalenie do sądu. Przedstawiłam w sądzie, że orzeczenie II stopnia z IMP i ZŚ w Sosnowcu jest także fałszywe, gdyż nigdy nie miałam operacji ginekologicznej, a wyniki krwi wskazujące na duże zmiany reumatologiczne i endokrynologiczne nie mogły być wynikami mojej krwi, gdyż przed pobytem w szpitalu w Sosnowcu i po powrocie wyniki mojej krwi w tym zakresie były w normie.
    CDN.

  • 7: obserwator z IP: 83.19.170.* (2010-09-27 17:25)

    Sąd nie wgłębiał się w te moje informacje medyczne. Przyjął zarzuty poświadczenia nieprawdy w dokumencie prawnym – orzeczeniu lekarskim lekarzy medycyny pracy w sprawie chorób zawodowych, że nie doszło do popełnienia przestępstw, gdyż orzeczenie lekarskie w sprawie chorób zawodowych nie jest opinią prawną wydaną do posterowania prowadzonego na podstawie ustawy, a więc nie zachodziło naruszenie art. 233 § 4kk. Ponadto nie uznano, że lekarze orzecznicy medycyny pracy są funkcjonariuszami publicznymi, a więc ich niedopełnienia lub przekroczenia nie naruszało art. 231 kk. Stwierdzenie Sądu, że orzeczenie lekarskie wydane do postępowania administracyjnego prowadzonego przez sanepid w sprawie chorób zawodowych jest sprzeczne z całym orzecznictwem prowadzonym przez wszystkie sądy administracyjne uznające takie orzeczenie wydane w sprawie chorób zawodowych za opinię prawną w rozumieniu art. 223 § 4kk. Ponadto Sąd nie uznając lekarzy orzeczników medycyny pracy, jako funkcjonariuszy publicznych pominął fakt, że lekarze są finansowani przez budżet państwa jako jednostki medyczne medycyny pracy działających i finansowanych na podstawie ustaw. Ponadto sąd do postępowania w sprawie podania mi bez mojej wiedzy niebezpiecznego sterydu, w celu ustalenia czy został mi podany lub jego wpływu na moje zdrowie, powołał biegłego sądowego toksykologa. Tylko, że biegły sądowy toksykolog był pracownikiem IMP w Łodzi i wydawał opinię w sprawie swoich kolegów z tej samej jednostki medycznej. Biegły wskazał błędnie, że jeżeli by mi podano steryd to jego znacznie wielokrotną zaniżona przez niego wielkość dawki, nie mógłby spowodować u mnie zmian w organizmie stwarzających zagrożenie zdrowia. Biegły nie odniósł się, czy podany steryd mógł spowodować zmiany wyników testów, co uważam jako istotny brak odniesienia się do uznawanych faktów przez alergologów, że sterydy wpływają na wyniki testów alergologicznych powodując ich zafałszowanie wyników.
    Nadmieniam, że do dyrekcji IMP i ZŚ w Sosnowcu złożyłam wezwanie o wyjaśnienie na jakiej podstawie wskazano u mnie fakt, ze miałam przeprowadzoną operację ginekologiczną, której nigdy nie miałam oraz faktu niezgodności wyników badań krwi na ANA p/c jądrowe (badania reumatologiczne) i TSH (badania endokrynologiczne), które sprzeczne z licznymi taki wynikami przed pobytem w tym szpitalu i po moim pobycie w tym szpitalu, gdzie lekarze specjaliści reumatolodzy wykluczają u mnie zmiany reumatologiczne i endokrynolodzy także wykluczają niedoczynność tarczycy. Wskazałam, że podczas pobytu w szpitalu IMP i ZŚ mogło dojść do podmiany mojej krwi lub zafałszowania wyników badań. Przez osiem miesięcy IMP i ZŚ w Sosnowcu nie dał odpowiedzi ma moje wezwanie. Dopiero sanepid przekazując powtórnie moje wezwanie spowodował, że szpital IMP i ZŚ w Sosnowcu po 10 miesiącach z nową datą wydał orzeczenie lekarskie, w którym podtrzymał swoje ustalenia w zakresie przyczyn powstania u mnie zespołu cieśni nadgarstków tj. z przyczyn pozazawodowych, gdzie wycofano się z faktu o przebytej operacji ginekologicznej w 1997r przyjmując na przebytą menopauzę. W osobnym piśmie wskazano, że badania krwi przeprowadzone w Katowicach są wiarygodne i nie ma potrzeby przeprowadzania powtórnych badań.
    Na podstawie tych orzeczeń została wydana decyzja przez sanepid o braku podstaw do stwierdzenia choroby zawodowej zespołu cieśni nadgarstków, gdyż warunki pracy sprzątaczki nie dawały podstaw do powstawania ucisków na pnie nerwowe w nadgarstkach w związku z brakiem ugięć rąk w nadgarstkach przy pracach sprzątaczki (wskazano, że ugięcia w nadgarstkach podczas zamiatania powodowały nieefektywność wykonywanej pracy) oraz w związku, że przyczyną zamian było podejrzenie chorób samoistnych nie związanych z warunkami pracy (RZS, choroby tkanki łącznej, niedoczynność tarczycy).
    W odwołaniu od tej decyzji do sanepidu II instancji wskazałam liczne rażące naruszenia prawa podczas postępowania prowadzonego przez sanepid i przez lekarzy orzeczników I i II stopnia gdzie dokładnie przedstawiając dowody wskazywałam na ustalenia w decyzji i orzeczeniach niezgodne z stanem faktycznym. Organ II instancji podtrzymał ustalenia sanepidu I instancji, jako zgodne z stanem faktycznym wskazując, że nie doszło do żadnych naruszeń prawa w całym postępowaniu prowadzonym w tej sprawie.
    Składając skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego dokładnie opisałam liczne rażące naruszenia prawa przez sanepid i lekarzy orzeczników, które miały istotny wpływ na wynik sprawy. Do sprawy przedstawiłam kilkadziesiąt dokumentów (kilkaset kart), w tym dokumentację medyczną, która wyraźnie wskazywała, że ustalenia medyczne w orzeczeniach I i II stopnia są fałszywe.
    Do postępowania przed WSA przedłożyłam kopię złożonego zawiadomienia do prokuratury w Sosnowcu o popełnionym przestępstwie przez lekarzy z IMP i ZŚ w Sosnowcu, którzy wydali fałszywe orzeczenie w związku z faktem że podstawą były badania krwi innej osoby lub zostały sfałszowane, gdyż wyniki mojej krwi przed i po pobycie w tym szpitalu w Sosnowcu całkowicie są odmienne od wyników uzyskanych podczas w nim pobytu, co wykluczało u mnie istnienie przyjęcia podstaw do rozpoznania zmian reumatologicznych i endokrynologicznych, a więc jedyną podstawą do przyjęcia przyczyn powstania u mnie zespołu cieśni nadgarstków były warunki pracy w związku z sposobem wykonywania pracy oraz narażeniu na wiele innych czynników szkodliwych dla zdrowia, które dodatkowo znacznie wpłynęły na znaczne zmiany neurologiczne w nadgarstkach, a które całkowicie zostały przez lekarzy pominięte.
    Sąd administracyjny oddalając moją skargę stwierdził, że nie ma wiedzy medycznej, aby ustalać, czy wyniki w postępowaniu orzeczniczym są zgodne z stanem faktycznym i nie jest biegłym do porównywania ustaleń rożnych lekarzy specjalistów. Ponadto nie ma podstaw do kontrolowania ustaleń z śledztw prokuratur i postanowień sądów o ich umorzeniu.
    Natomiast ten sąd administracyjny natomiast wystąpił, jako biegły z zakresu wykonywanej pracy sprzątaczki uznając bez sprawdzenia zakresu i sposobu wykonywanej i warunków pracy w miejscu mojej pracy, że moja ciężka praca sprzątaczki nie mogła wpłynąć na zmiany neurologiczne w cieśniach nadgarstkach, gdyż nie wykonywałam częstych ugięć i skrętów w nadgarstkach. Sąd administracyjny całkowicie pominął moje bardzo obszerne i dokładne dowody wskazujące, że doszło do wpływu przez pracodawcę na postępowanie prowadzone przez sanepid, a następnie na lekarzy orzeczników, gdzie wyniku moich skarg i zawiadomień stracił pracę lekarz orzecznik WOMP.
    Nadmieniam, że w tej sprawie została złożona skarga kasacyjna do NSA i prowadzone jest dochodzenie w sprawie fałszowania wyników badan mojej krwi, które były podstawą do wydania orzeczenia II stopnia o braku podstaw do rozpoznania u mnie choroby zawodowej.
    Stwierdzam, że postępowania w sprawach chorób zawodowych ma takie samo odniesienie, jak w postępowaniach np. rent w związku z wypadkami w pracy, gdzie ZUS stara się do nie wydania decyzji o nie uznaniu takich rent. W tych postępowaniach o wypadki w pracy pracownik może dochodzić przed sądem powszechnym cywilnym, gdzie mogą być powoływani dodatkowo biegli sądowi lub są przyjmowane opinie i wyniki badań medycznych spoza innych jednostek medycznych.
    W postępowaniu przed sadem administracyjnym, sąd nie bada wiarygodność wydanych orzeczeń przyjmując, że jeżeli orzeczenie lekarskie I stopnia jest zgodne z orzeczeniem II stopnia to nie ma podstaw do stwierdzeń, że zostały wydane z rażącym naruszeniem prawa. Lekarze medycyny pracy, którzy chronią interesy ZUS i pracodawców mają ochronę prawną wymiaru sprawiedliwości, gdzie wszelkie zgłoszenia popełnionych przestępstw przy wydaniu tych orzeczeń są oddalane, umarzane w związku z brakiem dowodów popełnionego przestępstwa lub stwierdza się brak znamion popełnionych przestępstw.
    Pomimo, że pracownik przedstawia liczne dowody na fakty, że warunki pracy istotnie wpłynęły na powstanie chorób zawodowych, to dowody te są ignorowane, celowo pomijane, przez fabrykowanie fałszywych badań i opinii lekarzy konsultantów.
    Tajemnica poliszynela jest, że lekarze orzecznicy, konsultanci medycyny pracy dostają większe pieniądze za konsultacje i orzeczenia stwierdzające barku podstaw do rozpoznania chorób zawodowych niż stwierdzających podstawę do stwierdzenia chorób zawodowych.
    Dodatkowo stwierdzam, że w mediach prawniczych (Gazeta Prawna, Rzeczypospolita) zniknęły działy zajmujące się chorobami zawodowymi, co ma na celu ukrycia o licznych nadużyciach w prowadzonych postępowaniach administracyjnych przez sanepid i lekarzy orzeczników w sprawach o choroby zawodowe.
    Ponadto ostanie zmiany wprowadzone w przepisach o chorobach zawodowych, tak zostały zmienione, że np. pracownik z tych głównych przepisów Rozporządzenia w sprawie chorób zawodowych obowiązujących od dnia 3.07.2009r. wnioskuje, że nie może np. odwołać się od decyzji sanepidu II instancji do sądu administracyjnego.

  • 8: Modesta z IP: 83.1.164.* (2010-12-01 11:13)

    Wiem coś na ten temat...Od dłuższego czasu walczę o przyznanie mi choroby zawodowej tytułem zespołu cieśni nadgarstka, którego nabawiłam się w pracy cięzkiej i żmudnej. Znam dziesiątki ludzi, którzy choruja na to samo co ja - boją się cokolwiek powiedzieć. Mnie sanepid zciemnia wciąż i toczy się gra pomiędzy stronami, w której ja jestem przysłowiowym pionkiem. Posyła się pisma do zakładu pracy, on się odwołuje do medycyny w Sosnowcu(tam jest dopiero "zamuła"- wszystkich pozwalniać!!!), Sosnowiec odpisuje do sanepidu, ten ponownie informuje zakład pracy i tak w kółko!!!Ja stoje z boku i czekam nie wiem na co!!!Sanepid twierdzi, że taaaakie sa procedury.Chory kraj, urzędnicy przepłaceni, lekarze skorumpowani, którzy wszystko zrobią dla szmalu...Dziadostwo, a nie ludzie sumienia!!! Zakłady pracy "robią" ciężkie pieniądze na głupich,naiwnych ludziach, przy czym jest jawny kompromis pomiędzy zakładem a sanepidem...I tak się kręci ten syf!!! Najwyzszy czas zacząć odkrywać karty!!!

  • 9: AA z IP: 80.48.151.* (2010-12-05 23:19)

    Ciekawe kiedy naprawdę ktoś zajmie się tymi instytucjami które sponsorowane są przez państwo czyli nas. Ręce mi opadają jak to czy tam i wiem że kolejna osoba przeżywa chorror z powodu choroy zawodowej której nie może udowodnic bo np. piekarzowi test na mąkę wyszedł wtedy jak przywiózł ją ze swojego zakładu pracy a ci którzy mieli testy na mąkę z Instytutu czyli pierwszą lepszą to testy nie wychidziły więc ilu piekarzy chorych na astmę jest poszkodowanych a tak wogule to szukam prawnika który pomoże mi napisac skargę do sądu administracyjnego, pochodzę z ok.Bielska- Białej proszę o namiary na kogoś godnego zaufania bo tym co przeszłam w Sosnowcu i Łodzi to niewiele mi go już zostało

  • 10: obserwator z IP: 83.19.170.* (2010-12-12 22:31)

    Proszę zwrócić uwagę, że zniknęły od 2009r. z mediów artykuły o chorobach zawodowych. Nawet Gazeta Prawna nie podejmuje żadnych na ten temat artykułów. Media milczą, choć wiedzą o procederze przyjmowania korzyści przez lekarzy orzeczników za fałszowanie orzeczeń lekarskich.
    Pracownicy z chorobami zawodowymi zostali pozbawieni możliwości dochodzenia jakichkolwiek roszczeń w postępowaniu administracyjnym przed sanepidem po zgłoszeniu wystąpieniu u nich chorób zawodowych.
    Powstała zmowa sanepidu i orzeczników, aby nie wydawać decyzji o chorobach zawodowych. Te organy mają poparcie w wymiarze sprawiedliwości, który nie chce ujawnić tego procederu wydawania fałszywych kart oceny narażenia zawodowego, orzeczeń lekarskich, a następnie na podstawie tych fałszywych dokumentów prawnych fałszywych decyzji sanepidu o braku podstaw do rozpoznania chorób zawodowych.
    Takie organa jak NIK, CBA powinny sprawdzić jakie dodatkowe korzyści otrzymują lekarze orzecznicy i sanepid za stwierdzenie braku podstaw do rozpoznania chorób zawodowych i decyzji o braku podstaw do stwierdzenia chorób zawodowych.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy zmiany w prawie budowlanym idą Twoim zdaniem w dobrą stronę?

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter