Debata nad zmianami w systemie ubezpieczeń społecznych rozpoczęła się prawie dekadę przed 4 czerwca 1989 r. Już bowiem w 1980 r. Solidarność podkreślała potrzebę likwidacji emerytur z tzw. starego portfela. Chodziło o to, że wskutek braku waloryzacji w czasach PRL i wysokiej inflacji, przyznane przed laty świadczenia, gwałtownie traciły na wartości. Ich beneficjenci otrzymywali więc bardzo mało pieniędzy.

Solidarność na początku lat 80. ub. wieku postulowała też silniejsze powiązanie emerytury z liczbą przepracowanych lat.

W 1990 r. rząd Tadeusza Mazowieckiego przedstawił pierwszy projekt reformy, związany z waloryzacją starego portfela, ale została ona ograniczona tylko do osób powyżej 70. roku życia.

Przełomowe znaczenie dla reformy emerytalnej miało opracowanie w 1993 r. przez resort pracy tzw. Białej Księgi Emerytalnej

Kolejny projekt, autorstwa rządu Jana Krzysztofa Bieleckiego, kontynuował założenia poprzedniego, ale też miał tylko charakter połowiczny, bowiem w szerokim zakresie pozostawiał przywileje emerytalne (możliwość przechodzenia na wcześniejszą emeryturę) dla wielu grup zawodowych.

Przełomowe znaczenie dla reformy emerytalnej miało opracowanie w 1993 r. przez resort pracy tzw. Białej Księgi Emerytalnej, która po raz pierwszy pokazywała wyraźnie problemy związane ze starzeniem się ludności i wskazywała konieczność głębszej reformy systemu emerytalnego.

Jak wspomina prof. Irena Wójcicka z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, była wiceminister, która opracowywała Białą Księgę, "nie udało się jednak wówczas przeprowadzić debaty nad reformą emerytur, gdyż po kilku miesiącach od opublikowania Białej Księgi rozwiązano Sejm".

Do tematu powrócono dopiero po kilku latach, aby w 1997 uchwalić pierwszą z ustaw reformujących system emerytalny

Do tematu powrócono dopiero po kilku latach, aby w 1997 uchwalić pierwszą z ustaw reformujących system emerytalny, zaś większość pozostałych - w 1998 r. Był to już czas rządów Jerzego Buzka.

Wtedy też rozpoczęła się nieznana dotąd na taką skalę kampania reklamowa. Zachęcając ludzi do wstępowania do Otwartych Funduszy Emerytalnych, pokazywano im np. jak będą beztrosko opalać się na plażach Bermudów. Przeciwstawieniem tego luksusu był pluskający się misce postawionej po sztuczną palmą emeryt, który zdecydował się pozostać w ZUS.

Patrząc z perspektywy lat, prof. Wójcicka zauważyła, że "większość ludzi nie zdawała sobie wówczas sprawy, iż efektem reformy będzie relatywne obniżenie świadczeń, że w przyszłości mogą być one korzystne tylko dla tych, którzy będą pracować jak najdłużej, a do tego dobrze zarabiać".