Rozwiązanie problemów służby zdrowia, m.in. poprzez zaproponowanie alternatywnej do zawetowanej w ubiegłym roku reformy, zapowiedział w piątek na Jasnej Górze prezydent Lech Kaczyński, zwracając się do uczestników rekolekcji i pielgrzymki tego środowiska.
Publikacja: 22 maja 2009, 18:16 Aktualizacja: 23 maja 2009, 18:05
Prezydent przyjechał do Częstochowy, by uczestniczyć w obchodach 100. rocznicy zorganizowanej w tym mieście Wystawy Przemysłu i Rolnictwa. Po południu odwiedził Jasną Górę, gdzie m.in. modlił się przed Cudownym Obrazem, a także spotkał się z władzami zakonu paulinów i przebywającymi tam na dorocznych rekolekcjach pracownikami służby zdrowia.
Zwracając się do kilkuset pielgrzymów, prezydent podkreślił konieczność zreformowania służby zdrowia. Wyjaśniał też przy tym, dlaczego zawetował część rządowego pakietu ustaw zdrowotnych.
Zaapelował również o obywatelską aktywność, której przejawem powinien być udział w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Prezydent przypomniał, że instytucja ta staje się coraz ważniejsza. "Każde takie ogólnopolskie głosowanie jest też okazją, aby zadać sobie pytanie, czy ci, którzy rządzą, dotrzymują słowa czy nie, czy jest tak, jak miało być, czy inaczej, czy te oskarżenia, które padały wobec poprzedników, okazały się prawdziwe, czy może na próżno się szuka winnych, których nie ma i nie było" - ocenił Lech Kaczyński.
"To okazja do zadania sobie przez każdego świadomego obywatela, (...) podstawowych pytań" - dodał.
"Podział w służbie zdrowia na biednych i bogatych - to była groźba, która była całkowicie realna, bo do tego ta reforma prowadziła"
Mówiąc o reformie służby zdrowia, przypomniał m.in., że zanim został prezydentem, w latach 1980-81 zajmował się tą branżą jako związkowiec, a w ostatnich tygodniach też co najmniej raz dziennie odwiedza szpital.
Wyjaśnił, że w ubiegłym roku zawetował część rządowych ustaw wprowadzających "coś, co nazywano reformą" w przekonaniu, że celem tej reformy była "wielka komercjalizacja, w istocie wielka prywatyzacja" - wiążąca się także ze zwolnieniem "co najmniej kilkudziesięciu tysięcy pielęgniarek i kilkunastu tysięcy lekarzy".
"Podział w służbie zdrowia na biednych i bogatych, kierowanie się zyskiem jako podstawową przesłanką w działalności na rzecz drugich, na rzecz chorych - to była groźba, która była całkowicie realna, bo do tego ta reforma prowadziła. (...) Wybrano drogę wiary, że rynek i reguła zysku rozwiąże wszystkie możliwe problemy" - mówił Lech Kaczyński.
Jego przekonanie, że do dwóch wartości - zdrowia i edukacji - rynek powinien mieć jak najmniejszy dostęp, pielgrzymi przyjęli oklaskami. Do zmian w służbie zdrowia - mówił prezydent - nie może dojść bez zapewnienia pieniędzy, jak to próbowano robić podczas poprzedniej próby reformy służby zdrowia.
1: Klemens z IP: 193.19.165.* (2009-05-22 19:53)
Kiedy słucham wypowiedzi prezydenta nieraz odnoszę wrażenie,że nie bardzo rozumie on treści przez siebie wypowiadane.
Podział na biednych i bogatych już istnieje od lat.Żadne zaklęcia polityków tego faktu nie zmienią.Biedni,skazani na zbiurokratyzowany NFZ,leczeni są w publicznych placówkach medycznych i skazani na coraz dłuższe oczekiwanie na skuteczną pomoc.
Bogaci tego problemu nie mają.Płacą i leczą się skutecznie i bez oczekiwania.
Różnica jest także w dostępności do leków,szczególnie do drogich a skutecznych.
Błędem podstawowym /pierworodnym/ jest powierzanie reformy służby zdrowia lekarzom.
Skutecznie zablokowano przeciętnemu pocjentowi dostęp do specjalistów.Nie otrzyma skierowania od lekarza rodzinnego,więc albo idzie prywatnie albo długo czeka w kolejce.
Pozbawiono dzieci i młodzież opieki stomatologicznej.Opłakana jest pomoc medyczna dla studentów.
Słowem,lekarze reformatorzy skutecznie rozłożyli opiekę medyczną w kraju.Pani Kopacz,mimo dobrych intencji, także nic wiekiego nie wskóra.Trzeba przebudować cały system opieki medycznej w kraju i uczynić go spójnym a nie retuszować pojedyńcze segmenty.
2: Co prezydent może obiecać - medal??? z IP: 89.74.100.* (2009-05-22 20:43)
POPIERAM 1
Prezydent coś krytykuje chociaż nie do końca wie co - tyle tylko potrafii.
Żeby jakiś problem rozwiązać, to nie wystarczy tylko przeszkadzać, ale trzeba mieć jeszcze pomysł, koncepcję rozwiązania - z tym u prezydenta niezmiernie blado.
3: keram z IP: 193.200.232.* (2009-05-22 20:53)
Nie ma to jak wmawianie że białe jest białe a czarne jest czarne. PIS zawsze tworzył fantazje zamiast rozwiązywać realne problemy...
4: nie polityk z IP: 213.158.196.* (2009-05-22 21:59)
Przypomnę Klemensowi że autorem reformy za Buzka była pielęgniarka POLITYK. I stąd kolejny niewypał.
5: Derywata z IP: 91.177.43.* (2009-05-23 08:15)
Zarowno biedny, jak i bogaty, powinien miec w ramach oplacanej skladki zdrowotnej, taki sam dostep do opieki zdrowotnej. Taka dostepnosc gwarantuje
belgijski wariant ubezpieczeniowy i zdrowotny, ktory kosztuje 9% PKB.
Paul Krugman uwaza, ze system francuski stosowany we Francji, Belgii i Luksemburgu, jest najlepszy w swiecie. Jest znacznie tanszy od amerykanskiego, bardziej efektywny i dostepny dla pacjenta/ USA wydaja 16% PKB na zdrowie, a PKB wynosi 14 bilionow dolarow/.
6: Ted z IP: 84.10.209.* (2009-05-23 08:26)
Panu L.Kaczyńskiemu nie udaje się nawet rozwiązać sznurówki od buta!
7: Andrzej z IP: 93.105.26.* (2009-05-23 09:09)
Pan prezydent rozwiązuje "politykę montrealną"!!! O co chodzi? Juz nawet przeczytać poprawnie nie potrafi. Co to za profesor? Palikot udowodnił, że marny - komunistyczny.
8: jodyna 2000 z IP: 88.156.168.* (2009-05-23 10:11)
Naśmiewajcie się mądrale z braci Kaczyńskich.Zobaczymy jak przyjdzie kryzys czy was uratuje WASZ DONALD.
9: jodyna 2000 z IP: 88.156.168.* (2009-05-23 10:16)
CHCIAŁEM PODKABLOWAĆ,ŻE W SZCZECINKU PiS ŚPI.PLATFORMA JUŻ DZIAŁA CHOCIAŻ TAK OSZCZĘDZAJĄ PIENIĄDZE TO JUŻ ICH MORDKI MOŻNA UJRZEĆ NA BANERACH
10: Andrzej z IP: 93.105.26.* (2009-05-23 14:17)
Do Jodyny 2000:
To bardzo chwalebne, że widzisz w Kaczyńskich sam "geniusz". Proponuję jednak zdjąć różowe okulary i spojrzeć prawdzie w oczy i obiektywnie ocenić ich rządzenie. Co ci panowie portafią? Nie pamietasz lat 2005-20007? Co oni zreformowali? Uskuteczniali jedynie propagandę i rozdawnictwo pieniędzy swoim poplecznikom. Pozostałych Polaków traktowali przedmiotowo, jako "ciemną hołotę".

Urzędnicy KPRM zaangażowani w organizację przewodnictwa w UE dostali nagrody. Zdaniem ekspertów powinni otrzymać wynagrodzenie za nadgodziny. Tego jednak nie przewiduje prawo.