Jak poinformowała w środę na konferencji prasowej posłanka PiS Barbara Bartuś, ustawa ma wprowadzić coroczny dodatek pieniężny dla emerytów i rencistów, którzy mają najniższe świadczenia.

Ci, którzy pobierają poniżej 900 zł, otrzymywaliby co roku 700 zł na rękę; osoby, które otrzymują od 900 zł do 1200 zł, dostałyby 400 zł, zaś ci pobierający od 1200 zł do 1400 zł, czyli mniej niż wynosi średnia emerytura, otrzymywaliby 200 zł.

Koszt dla budżetu wyniósłby 2,5 mld zł rocznie.

"Sytuacja emerytów i rencistów jest nadal bardzo trudna, a w okresie kryzysu trudniejsza niż innych osób w Polsce" - uzasadniała Bartuś.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński dodał, że w Polsce jest obecnie realizowany pomysł, aby kosztami kryzysu obciążyć uboższą część społeczeństwa. "To powtórka z tego, co w Polsce działo się na początku lat dziewięćdziesiątych (...) Chcemy temu przeciwdziałać" - podkreślił.

Pytany, czy nie obawia się oskarżenia o populizm, Jarosław Kaczyński powiedział: "Jeżeli walka z tym, aby ludzie nie byli głodni albo nie mieli na najbardziej podstawowe lekarstwa jest populizmem, to można tego rodzaju oskarżenia wysuwać". "To nie chodzi o populizm, a o elementarną przyzwoitość. Tak, jesteśmy partią ludzi przyzwoitych" - dodał.